Lifestyle

Bratysława: Impreza nie ma granic

Artykuł opublikowany 2 kwietnia 2015
Artykuł opublikowany 2 kwietnia 2015

W ciągu kilku ostatnich lat Bratysława stała się ulubioną destynacją klubowiczów. Słowacy i Austriacy przesiadują ramię w ramię w licznych barach i klubach w całym mieście – czy „przygraniczny” clubbing to zapowiedź przyszłego trendu?

Schodzimy pod ziemię – i to dosłownie. Mimo, że zza baru spogląda siedząca figurka Buddy, atmosfera nie jest choćby w najmniejszym stopniu ascetyczna. Prawie każdy z drinkiem lub piwem w dłoni, głośna muzyka co najmniej nie sprzyja medytacji. Jednak nie jest tak ogłuszająco głośno, by nie zauważyć imprezowiczów mówiących po angielsku czy hiszpańsku, nie wspominając już o słowackim. Tanie loty i tanie drinki ze stolicy Słowacji przechrzciły ją na „Partyslawę”, która przez kilkanaście poprzednich lat cieszyła się popularnością przede wszystkim wśród brytyjskich turystów urządzających tam wieczory kawalerskie bądź panieńskie. Jednak od jakiegoś czasu słyszy się o rosnącej liczbie gości z Wiednia, którzy wybierają się tu na clubbing.

Spotykamy się z Richardem i Bernadette, dwójką Austriaków z Hainburga – niewielkiego miasteczka znajdującego się tuż przy granicy ze Słowacją; mają oni spore doświadczenie jeśli chodzi o imprezy w klubach. Pracujący w jednym z wiedeńskich teatrów Richard słowackie kluby odwiedzał już kilkakrotnie – pierwszy raz w wieku siedemnastu lat. „Znudziły mi się już ciągle te same kluby w Hainburgu. Dlatego udaliśmy się na drugą stronę granicy.” Dodaje, że „w Bratysławie można spotkać wiele otwartych, kosmopolitycznych osób. Żadnym problemem jest to, że przy barze sami nieznajomi.”

Z Hainburga do Bratysławy dostać się jest bardzo łatwo. Autobus numer 901, działający w ramach bratysławskiego transportu miejskiego zabierze cię tam w 22 minuty, a jeśli masz poniżej 26 lat, cała podróż zamknie się w 75 centach. Dużo tańsze są też drinki, więc wielu Austriaków zamieszkujących przygraniczne miasteczka i wioski częściej decyduje się na Bratysławę niż na Wiedeń. Jakie są ich ulubione miejscówki? Richard poleca nam Sky Bar w pobliżu ambasady Stanów Zjednoczonych – „Można wspiąć się na dach, a w ofercie zadowalające menu z dużym wyborem alkoholi.”

Irena, Serbka mieszkająca przez jakiś czas w Wiedniu tuż przed przeprowadzką do Belgii, by tam spędzić roczny pobyt w ramach Erasmusa, jest kolejnym przykładem uzależnienia od „przygranicznego” clubbingu. Niedługo po przyjeździe do stolicy Austrii spotkała pewnego Bośniaka, który z kolei doradził jej w wyborze miejsc, gdzie dobra zabawa jest gwarantowana. Jego odpowiedź? „Hmm, jeśli mam być szczery, wszystkie moje najbardziej udane wyjścia podczas życia w Wiedniu spędziłem w Bratysławie.” Rozbawiło ją to, a on z kolei obiecał zabrać ją w przyszłości na taką imprezę. Zwykle wybierali się pięć czy sześć razy w roku, najczęściej do Cirkus Barok, Nu Spirit Bar lub RIO. Te kluby może i nie wyróżniają się szczególnym designem, jednak cechują się atmosferą spontaniczności. ,,Faceci są zdania, że tamtejsze dziewczyny są ładniejsze niż te spotykane w Wiedniu.” – komentuje z uśmiechem Irena.

Bernadette dołączyła niedawno do Richarda i grupy znajomych, by w Bratysławie świętować urodziny jednego z nich. To był jej debiut w kategorii „party trip” do słowackiej stolicy. „Bary są tam inne, a czasami zwyczajnie chcemy zmienić otoczenie” – mówi. Mimo, że w bratysławskich klubach była tylko raz, ma dość spore pojęcie o scenie klubowej tej stolicy. Jej brat jest perkusistą i gra w dwóch jazzowych grupach o międzynarodowym składzie – jEzzSPRIT i Gabo Jonas Trio – które z kolei występują również w Bratysławie. „Od austriackich muzyków wiem, że dzieje się tam sporo ciekawych koncertów, więc z chęcią pojechałabym przekonać się o tym osobiście.” Pomimo upływu czterech dekad od momentu rozdzielenia tych dwóch państw, ani Bernadette, ani Richard nie uważają Bratysławy za miasto, które różniłoby się znacząco od Wiednia. „Jest podobnie – nawet sporo tam ładnego graffiti” – dodaje Bernadette. „Bratysława wciąż się rozrasta i nie wydaje mi się, żeby była taka „inna” niż wszystko.” Jednak można mieć mieszane uczucia widząc ją po raz pierwszy. Przyjeżdżając z Austrii, widoki nie są bynajmniej spektakularne. Dzielnica Petržalka ze 150 tys. mieszkańców i dziesiątkami socrealistycznych bloków wygląda szkaradnie. „Dworzec autobusowy i most są równie odstraszające, ale warto robić zdjęcia pomnikom.” – opowiada nam Irena.

A jacy są jej mieszkańcy? Richard odpowiada z przekonaniem, że „ludzie w Bratysławie częściej się uśmiechają i najczęściej są bardziej otwarci, z kolei Wiedeńczycy wszędzie się spieszą.” Spostrzeżenia Bernadette różnią się nieco: „Jestem zdania, że w Bratysławie jest się bardziej świadomym tego, co wokół – dlatego zauważa się poniekąd szpetne aspekty miasta.” A na czym opiera swoje porównywanie mieszkańców Bratysławy z tymi zamieszkującymi Wiedeń? Biorąc pod uwagę względy historyczne, relacje między Serbią a Słowacją zawsze były bardzo dobre, więc jej odpowiedź nie jest niczym zaskakującym. „Ludzie są bardziej przyjaźnie nastawieni i otwarci na rozmowy z nieznajomymi. Zachowują się też na ogół głośniej, są bardziej szaleni, mniej formalni i mniej snobistyczni, za to bardziej lubią dobrze się bawić, niż pozować na takich.”

Zanim różnice znikną na dobre, możemy czekać jeszcze kilka dobrych lat, ale nawet dzisiaj granice wydają się niczym więcej jak liniami na mapie. Mimo tego, że sławny tramwaj kursujący z Wiednia do Bratysławy w latach 1919-1945 należy z całą pewnością do przeszłości, dzisiaj to autobus z numerem 901 dowozi pasażerów mieszkających po obu stronach granicy. Wracając do Bernadette i Richarda, poprosiliśmy ich, by dali znać o kolejnych planach wizyty w Bratysławie z zamiarem imprezowania tam. A kiedy Irena wróci z Belgii, również dołączy do ekipy. Imprezowicze wszystkich krajów, łączcie się!

Ten reportaż pochodzi z e-magazynu Beyond the Curtain. Możesz go przeczytać tu.

Dwadzieścia pięć lat temu opadła żelazna kurtyna. Dziesięć lat temu osiem postkomunistycznych krajów dołączyło do UE. Co tak naprawdę o nich wiemy? Skontaktuj się z nami na: berlin[at]cafebabel.com, by dołączyć do grupy naszych dziennikarzy!