Lifestyle

Città: Montreal i reszta świata

Artykuł opublikowany 15 stycznia 2013
Artykuł opublikowany 15 stycznia 2013
Léa Jeanmougin jest półFrancuzką, pół Kanadyjką. Urodziła się w Marsylii, a od sześciu lat mieszka w Montrealu. W październiku 2012 roku stworzyła magazyn ''Città'' (wł. ''miasto'' lub ''miasta''), którego celem jest przedstawienie światu stolicy Quebecu, oraz ukazanie artystycznych powiązań między Montrealem a innymi metropoliami.
W pierwszym numerze poświęcono uwagę Berlinowi, Rzymowi, Warszawie i Mediolanowi.

Montreal to szczególne miasto w Ameryce Północnej. Trudno powiedzieć czy jest bardziej postrzegany jako europejska wersja Ameryki, czy jako amerykańska wersja Europy. W każdym razie, gdyby nie drapacze chmur, które stanowią horyzont miasta, spacerując po Starym Porcie można by poczuć się jak w jednym z miast północnej FrancjiNantes lub Rennes. Dlatego liczba Francuzów mieszkających w tej prowincji nie jest przypadkowa, odnajdują tutaj swoją ''małą Francję'', tylko bardziej dostępną i otwartą.

Cafebabel.com: Jak udało Ci się odnaleźć związki między Montrealem a europejskimi miastami?

Léa Jeanmougin: Poprzez prowadzone badania i własne pomysły. Kiedy zwiedzałam Berlin, oczarowała mnie dzielnica Kreuzberg, która kiedyś była jedną z uboższych, a obecnie nabywa burżuazyjnego charakteru. W Montrealu mamy podobne miejsca, np. Mile End czy Saint-Henri, o których dużo się mówi. Pomyślałam, że dobrym pomysłem byłoby ustanowienie pewnego rodzaju wymiany doświadczeń w tym temacie. Bogactwem Città jest jego zespół redaktorów, któremu udaje się odnaleźć wiele ciekawych i istotnych związków między Montrealem i innymi dużymi miastami.

Turystyczny punkt kontrolny.

C: Czy możesz podać jakiś przykład?

LJ: Kolejny numer magazynu będzie dotyczył Maghrebu, a także ''małego Maghrebu'', który znajduje się na ulicy Jean-Talon w Montrealu. W ten sposób zaprezentujemy montrealskich artystów, którzy są znani w innych zakątkach świata, ale nie w Montrealu. Mam tu na myśli na przykład projektanta Juliena Valle, który w swojej pracy wykorzystuje papier. Chociaż pracował w ''New York Timesie'', znany jest jedynie w swoim środowisku. Innym przykładem jest montrealski zespół post-rockowy ''Godspeed You! Black Emperor'', prawie nieznany w Quebecu, ale odnoszący sukcesy w Europie.

C: Czy możesz przybliżyć nam historię 'Fishoes'?

LJ: Dwóch przedsiębiorców z Mediolanu wyprodukowało buty w kształcie ryby, nadając im nazwę ''Fishoes''. Wysłali nam kilka par, a my poprosiliśmy artystów z Montrealu o dostosowanie ich do okazji, jaką była premiera naszego czasopisma. Kilka par zostało sprzedanych i teraz jesteśmy w trakcie tworzenia portalu sprzedaży on-line. Na początku była to tylko próba, ale pomysł wspólnej pracy bardzo nam się spodobał.

C: Więc to coś więcej niż tylko magazyn...

LJ: Magazyn to nasza podstawowa działalność, ale za nią stoi prawdziwa chęć tworzenia związków, które sięgają dużo głębiej.

Kreuzberg i Saint-Henri.

C: Które z europejskich miast jest najbardziej podobne do Montrealu?

LJ: Ludzie często wymieniają Berlin i właśnie dlatego chciałam przedstawić go w pierwszym numerze. Są pewne podobieństwa w stylu życia i w dostępności. Poza tym, nie jest miastem kosztownym dla artystów. Oprócz tego, istnieje pewien rodzaj podziału między jego wschodnią a zachodnią częścią, podobnie jak w Montrealu, gdzie zauważalny jest podział między frankofonami ze wschodniej części miasta i anglofonami z części zachodniej.

C: Wielu ludzi uważa, że Montreal jest najbardziej europejskim z miast Ameryki Północnej. Zgadzasz się z tą opinią?

LJ: To prawda, że Quebec jest najbardziej europejskim miejscem w Ameryce Północnej. W Montrealu część architektury bardzo przypomina tę ze Starego Kontynentu. Urbanizacja także jest bardzo europejska. Centrum jest dostępne dla pieszych, a zaledwie parę kroków dalej znajdują się dzielnice mieszkaniowe. Wszędzie jest blisko, czego nie można powiedzieć o innych miastach północnoamerykańskich. Zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie wszystko konstruowane jest dla osób na co dzień przemieszczających się samochodem. Montreal to miasto wielokulturowe, podobnie jak Europa, gdzie panuje wielka różnorodność. Można powiedzieć, że Nowy Jork także się tym charakteryzuje, ale Montrealowi bliżej do języka, stylu życia i historii Europy.

C: Dlaczego w Europie powinno się więcej mówić o montrealskiej kulturze?

LJ: Pomimo że mieszka tu niewielu ludzi, mamy całą masę niesamowitych talentów w wielu dziedzinach, zwłaszcza w tych awangardowych. Na przykład w organizacji interaktywnych wydarzeń i projektów. Ta aktywność nie jest znana poza Montrealem, który szerszej publiczności kojarzy się przede wszystkim z festiwalem jazzowym i popularnymi festiwalami frankofońskimi. Ale to zaledwie niewielka część tego, czym możemy się pochwalić. Właśnie dlatego chcę, aby poprzez nasz projekt świat poznał to miasto. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to wielkie wyzwanie ze względu na barierę językową. Chcemy wydawać magazyn po francusku, żeby informacje dotarły do Quebecu, ale trudno będzie zwiększyć ich zasięg.

C: Jak poradzić sobie z tym problemem językowym?

LJ: Angielski jest potrzebny, ale nie możemy wydawać gazety wyłącznie w tym języku. Mówię po francusku i będę go bronić w Quebecu. Raczej postawimy na koegzystencję obu języków. Nie wykluczone, że pojawią się jeszcze inne – na przykład język ojczysty autora publikacji.

C: Czy Europa jest dobrze reprezentowana w Montrealu?

LJ: Dobrze reprezentowana jest Francja. Nie znam szczegółów, ale wiem, że Goethe-Institut planuje podjąć współpracę z delegacją Quebecu w Berlinie, mającą na celu wymianę z niemieckimi artystami, którzy mieliby do nas przyjechać.

C: Dlaczego, Twoim zdaniem, tylu Francuzów przyjeżdża do Montrealu?

LJ: Kultura pracy i styl życia są całkowicie odmienne. Dla Francuza, który tu przyjeżdża i widzi, że może realizować swoje projekty i jest doceniany za to, co robi jest to bardzo satysfakcjonujące. W porównaniu ze starą hierarchią we Francji, w której młodzi nie są doceniani, ludzie tutaj są dużo bardziej otwarci i przystępni. Projekt taki jak mój, byłby dużo trudniejszy do zrealizowania we Francji. Z jednej strony z powodu mojego wieku (24 lata), z drugiej – ponieważ nie mam żadnego wykształcenia kierunkowego w tym, czym się zajmuję. Krótko mówiąc, nie sądzę, że jedynym powodem, dla którego Francuzi przyjeżdżają do Montrealu jest wspólny język. Jest nim także znacznie mniejsza presja społeczna, większe możliwości i przyjemne życie.

W pierwszym numerze magazynu Città, uwagę poświęcono Rzymowi, Belinowi, Warszawie i Mediolanowi.

Fot : główna © Nick , w tekście : © Marine Leduc;  dzięki upzrejmóści (cc)  Città magazine