Lifestyle

Europejskie zwyczaje wielkanocne

Artykuł opublikowany 2 kwietnia 2009
Artykuł opublikowany 2 kwietnia 2009
Zajączek wielkanocny czy Śmigus-Dyngus, co kraj to obyczaj. Europa obchodzi Wielkanoc na wiele różnych sposobów.

Hiszpania: Semana Santa

"Świętu wszystkich Świąt" jak określają Wielkanoc Hiszpanie, należy się godna oprawa. W hiszpańskim Wielkim Tygodniu, Semana Santa, od Niedzieli Palmowej do Poniedziałku Wielkanocnego, odgrywa się rokrocznie imponujący spektakl. Jego tradycja wywodzi się z XVI wieku. To właśnie wtedy Kościół Katolicki postanowił przybliżyć ludziom męczeństwo Chrystusa.

Odpowiedzialność za organizację procesji wielkanocnych przypada zgodnie z tradycją bractwom religijnym. Każdą procesję otwierają pątnicy, po nich pojawiają się "Paso", platformy-ołtarze, przedstawiające sceny męczeństwa Chrystusa. Pokutnicy suną miarowo w długich sutannach, spiczastych kapeluszach i spętanych stopach. W blasku niesionych świec, w rytmie głuchych bębnów, owiani dymem z kadzidła, przemierzają hiszpańskie ulice i uliczki.

Zwyczaj ten najpopularniejszy jest w Aragonii, Kastylii i Andaluzji.

Anglia: Hot Cross Buns

(quintanaRoo/flickr)Wielkanoc można świętować również na słodko. Wystarczy żywić przekonanie, że pałaszowany właśnie smakołyk posiada magiczne właściwości i może przyniesie nam szczęście. Czy właśnie dlatego Hot Cross Buns, angielska odmiana drożdżówki z marmoladą, cieszą się taką popularnością? Tego szczególnego wypieku z lukrowanym krzyżem, który przypomina o ofierze Chrystusa nie może w każdym razie zabraknąć na angielskim wielkopiątkowym śniadaniu.

Hot Cross Buns znane są już od czasów pogańskich, kiedy pełniły funkcję daru dla bogini wiosny. Kościół próbował zabronić ulubionego przysmaku, ale był on już wtedy tak popularny, że zdecydowano o jego chrystianizacji.

Niemcy: Zajączek

(diddi/flickr)Niemiecki nośnik nadziei jest tak samo słodki jak jego angielski kolega, ale za to o wiele bardziej ruchliwy. Chodzi oczywiście o zajączka wielkanocnego, Osterhase, który od XVI wieku przynosi w Wielkanoc jajka do niemieckich domów. Dzięki swojemu przysłowiowemu wręcz zapałowi rozmnażania, zasłużył sobie na miano symbolu płodności. Kojarzona z nim nadzieja na nowe życie jest wiązana ze zmartwychwstaniem Chrystusa.

Zające przychodzą wiosną do ogrodów w małych miasteczkach w poszukiwaniu jedzenia. Z tego powodu, że chętnie przebywają w pobliżu ludzi, przypisano im zwyczaj chowania wielkanocnych pisanek. Zajączek wielkanocny udowodnił jednak w miarę upływu wieków swoją elastyczność i nauczył się przynosić nie tylko jajka, ale również słodycze i nawet małe prezenty. Wielka radość dla niemieckich dzieci, które w Poniedziałek Wielkanocny wyruszają na poszukiwanie niespodzianek.

Polska: Śmigus-Dyngus

Wielkanocny poniedziałek przebiega również w Polsce w zabawowej atmosferze. Po długich 40 dniach pokuty i ofiary, a także po podniosłych uroczystościach w Wielkim Tygodniu, budzi się wreszcie z zimowego snu radość. Śmigus Dyngus to dzień wielkiego polewania się wodą. Istnieje zarówno chrześcijańska jak i pogańska interpretacja tego zwyczaju. Przed chrystianizacją Polski kultywowano na wsi tradycję pryskania kobiet wodą, rodzaj symbolicznego oczyszczenia z okazji nadejścia wiosny. Zgodnie z inną legendą Śmigus Dyngus przypomina o chrzcie Mieszka I w Poniedziałek Wielkanocny roku 966, który przyniósł Polsce chrześcijaństwo.

Znużone długim biesiadowaniem przy stole polskie dzieci nie dadzą się w żaden sposób zbyć kilkoma marnymi kroplami. Dochodzi zatem do prawdziwych wodnych bitew przy użyciu wiader i pistoletów wodnych. Ten, kto przypadkiem wraca odświętnie ubrany z kościoła i znajdzie się w samym środku frontu, nie ma co liczyć na litość. A jeśli całkowicie przemoczony nie będzie chciał wykazać się poczuciem humoru? W tej kwestii tradycja milczy jak zaklęta.

Włochy: Zmartwychwstanie casatiello i pastiery

Czekoladowe jajka wielkanocne opanowały europejskie, w tym także włoskie, cukiernie. Jednak Bel Paese wciąż pamięta o tradycyjnych potrawach, dziś odkrywanych na nowo. W Neapolu i na południu Włoch to pastiera i casatiello. Pierwsze jest ciastem z ricotty, kandyzowanych owoców i kwiatów drzewka pomarańczowego. Jest bardzo trudne w przygotowaniu, dlatego każda szanująca się włoska mamma przygotowuje co roku co najmniej tuzin w prezencie dla krewnych przyjaciół. Po tej wymianie słodkości następuje szeptany konkurs, rozstrzygający, która jest najlepszą kucharką... Inny przysmak wielkanocny to casatiello. Słony placek z mąki, drożdży, smalcu, zapieczonych w całości (razem ze skorupkami!) jajek, salami i sera pecorino. Jego nazwa pochodzi od neapolitańskiego słowa "caso" czyli "ser", a to z powodu jednego ze składników - pecorino, sera wytwarzanego z owczego mleka, które spożywane jest, jak wiadomo, przez małe baranki - symbol zmartwychwstania Chrystusa. Jednak na tym poetyckie skojarzenia się kończą: casatiello jest tak ciężkostrawne, że w Neapolu jego nazwa jest synonimem nudziarza i pedanta.