Lifestyle

Fail2Succeed: przegrywać jest spoko 

Artykuł opublikowany 28 marca 2014
Artykuł opublikowany 28 marca 2014

Strach przed porażką to jedna z największych przeszkód stających na drodze młodych przedsiębiorców. Piętno związane z przedsiębiorczym fiaskiem powstrzymuje wielu młodych Europejczyków przed realizacją swych pomysłów. Fail2Succeed chce temu zaradzić. O odnoszeniu sukcesów przez porażki - Andrea Gerosa, założyciel ThingYoung.

Cafébabel: Co chcesz osiągnąć zachęcając młodych ludzi do przezwyciężenia strachu przed porażką w biznesie?

Andrea Gerosa: Fail2Succeed to projekt działający w ramach ThinkYoung, organizacji którą założyłem, by młodym ludziom było lepiej na rynku pracy. Z jednej strony możemy bezpośrednio wpłynąć na to, że więcej młodych ludzi otworzy swój własny biznes i odważy się spróbować. Ma to znaczenie szczególnie w czasach kryzysu, gdy wielu ludzi myśli nad czymś swoim, ale boi się spróbować. Firma nigdy nie bankrutuje z dnia na dzień. Mija zazwyczaj sześć miesięcy zanim zaczynasz zdawać sobie z tego sprawę, zanim banki i firmy pożyczkowe zaczynają do ciebie dzwonić, a ty przestajesz chodzić do pracy i pogrążasz się w psychicznym dołku. Niektórzy popadają w alkoholizm, inni wyładowują stres na najbliższych. To jest bardzo długi proces i sęk tkwi w tym, by go skrócić. W dłuższej perspektywie, jeśli zaczniemy mieć wpływ na kulturę biznesu, możemy też zachęcić do innowacyjności. To jeden z problemów w Europie, że firmy wolą uniknąć ryzyka i rezygnują z innowacyjnych rozwiązań.

Cafébabel: Nazwa Fail2Succeed sugeruje, że porażka jest niezbędna na drodze do sukcesu. Czy porażka rzeczywiście poprawia szanse na sukces?

Andrea Gerosa: Oczywiście, że tak! To widać w każdej dziedzinie życia – jeśli ktoś poświęci pięć lat na badania nad rakiem i nie osiągnie sukcesu, nikt tego kogoś nie obwinia, bo najważniejsze jest to, że próbował. To samo dzieje się, gdy ktoś pracuje nad nowymi technologiami. Ale porażka w biznesie to już coś innego – Europejczycy nie akceptują jej tak łatwo. Trzeba pamiętać, że nawet, gdy za pierwszym podejściem coś nie wyjdzie, powrót na start i ponowna próba mogą okazać się sukcesem.

Cafébabel: Czym różni się podejście w USA od tego, co zaobserwować możemy w Europie?

Andrea Gerosa: W Stanach ludzie nie boją się ryzyka. Porażka odbierana jest tam jako pozytywne doświadczenie, więc jeśli czyjaś firma zbankrutowała, opowie on o tym podczas rozmowy o pracę i wpisze do CV. W Europie to hańba, której nikt nie wpisałby do swojego CV. W Stanach, gdy ktoś zbankrutuje, ma duże szanse na to, że zatrudnią go w Google, lub Apple, w Europie coś takiego raczej się nie zdarza. Tutaj biznes jest ciągle mocno związany z rodziną i wartościami, które nie polegają tylko i wyłącznie na zysku, osiągnięciach gospodarczych, czy satysfakcji pojedynczego pracownika. Tu bardziej liczy się sukces rodziny, lub społeczności.

Cafébabel: Północne Włochy, skąd pochodzisz, słyną z przedsiębiorczości. Czy to włoska kultura sprawiła, że rozwinęła się w Tobie chęć do robienia interesów?

Andrea Gerosa: Tak, to jest kwestia kultury. W wielu krajach Europy, szczególnie na południu, media mają na to duży wpływ. Gdy weźmiesz do ręki hiszpańskie, włoskie, czy greckie gazety, na pierwszych 15 stronach przeczytasz tylko o polityce. W tych krajach każdy chce zajmować się polityką, to naturalne. Trudo by ktoś, kto nigdy nie obejrzał meczu piłki nożnej, został piłkarzem. To tak, jakbyś komuś, kto nigdy się nie wspinał, pokazał górę i powiedział – „wspinaj się!”. Dlatego podczas letnich treningów jako wykładowców nie zapraszamy profesorów, ale przedsiębiorców. Nie rozumiem dlaczego nie postępują tak na uniwersytetach, gdzie bardzo brakuje biznesmenów w roli instruktorów. Przedsiębiorców, którzy otwierają firmy, tworzą miejsca pracy i wykorzystują innowacyjne rozwiązania powinno się promować, pokazywać jak bardzo są ważni.

Cafébabel: Czy podejście młodych ludzi do biznesu zmieniło się w ostatnich czasach?

Andrea Gerosa: W przeciągu ostatnich trzech, czterech lat ludzie zaczęli rozważać otwarcie własnych przedsiębiorstw jako remedium na bezrobocie. Zaczęli też brać innych biznesmenów za przykład. Po śmierci Steve’a Jobsa w mediach wiele mówiło się o jego życiu, ludzie zaczęli dostrzegać nowe aspekty bycia przedsiębiorcą. Młode pokolenie zmieniło się też przez historię facebooka, szczególnie pod wpływem filmu. Niesamowita historia Zuckerberga zmieniła podejście młodych ludzi do tego, co to znaczy być biznesmenem. Dzięki temu prowadzenie własnego przedsiębiorstwa stało się czymś atrakcyjnym.

Cafébabel: Jakie są cele Fail2Succeed?

Andrea Gerosa: Gdy zaczynaliśmy pierwszym krokiem była ankieta, która miała zbadać, jakie podejście mają młodzi ludzie do porażki; dlaczego się jej boją i z czym ten strach się wiąże. Teraz pracujemy nad filmem dokumentalnym, w którym przedstawiamy sześciu młodych biznesmenów, którym za pierwszym razem nie wyszło, ale odnieśli sukces przy drugim podejściu. Tym filmem chcemy pokazać młodym, że ponowny start jest możliwy. Film dotrze de większej liczby osób niż artykuł, łatwiej można go komuś polecić, czy znaleźć w sieci.

Na koniec projektu chcemy zaproponować europejskim instytucjom zmiany prawne, przede wszystkim w prawie upadłościowym dotyczącym startupów, małych i średnich firm, oraz firm działających na arenie międzynarodowej. Kolejna propozycja dotyczyć będzie okresu przejściowego po bankructwie, podczas którego nie możesz założyć nowej działalności. Na razie różni się on w zależności od kraju. Chcemy też skupić się na problemie spłacania długów wierzycielom – kiedy powinno się zacząć je spłacać, jakie kwoty itp.

Cafébabel: Tak, jak Cafébabel, twój projekt skierowany jest do młodych ludzi. Czy ma to jakiś wpływ na twoje strategie komunikacyjne? Co myślisz o komunikacji w Unii Europejskiej?

Andrea Gerosa: Nie zaprzątam sobie głowy telewizją, lecz koncentruję się tylko i wyłączne na internecie i wszystkich mediach społecznościowych. Fajną, ale też problematyczną sprawą jest to, że co 4-5 lat pojawiają się zupełnie nowe technologie i musisz umieć się do nich dostosować. Nasz zespół do spraw komunikacji ma koszmarnie ciężką pracę. Nie jestem na tyle arogancki, by powiedzieć, że UE powinna się od nas uczyć, ale prawdą jest, że pod względem komunikacji są po prostu beznadziejni, nie tylko w przypadku młodych ludzi, ale i w przypadku osób starszych. Komunikacja powinna polegać na dwóch rzeczach – słuchaniu i odpowiadaniu. Jak na razie UE dużo mówi, ale nigdy nie słucha. Gdy jestem w Brukseli, zawsze powtarzam jedną rzecz, lecz nikt mnie nie słucha – UE za bardzo skupia się na Brukseli i nie wychodzi poza nią. Urzędnicy wolą zostać w bezpiecznej Brukseli, niż podjąć ryzyko pojechania do południowej Hiszpanii, gdzie spotkaliby się z krytyką. Według mnie Unia powinna podjąć ryzyko i wyjść poza bezpieczną strefę, ponieważ nie jest zła w tym, co robi, a jak jesteś w czymś dobry, to powinieneś umieć ryzykować dla swojego projektu.