Lifestyle

Grecy na diecie śródziemnomorskiej

Artykuł opublikowany 19 listopada 2014
Artykuł opublikowany 19 listopada 2014

Grecję ciężko dotknął pakiet oszczędnościowy wprowadzony po wybuchu kryzysu gospodarczego w 2008 roku. Ucierpiała nawet ich słynna kuchnia. Konieczność zaciśnięcia pasa spowodowała, że Grecy powracają do swoich kulinarnych korzeni na nowo odkrywając dietę śródziemnomorską.

Cała Europa zaciska pasa wprowadzając cięcia w budżecie. By znaleźć drogę wyjścia z kryzysu gospodarczego, Grecja sięga do korzeni swych tradycji i kultury. Widać to najwyraźniej na gruncie kulinarnym, gdzie dieta śródziemnomorska stała się popularnym sposobem na walkę z bezrobociem, jak i na zapewnienie napływu gotówki na rodzimy rynek. Podstawowe składniki diety śródziemnomorskiej, czyli nowoczesnej kombinacji tradycyjnej kuchni greckiej, hiszpańskiej i południowowłoskiej to: oliwa, jarzyny i warzywa, produkty zbożowe, owoce, ryby, ser, jogurt i wino. Grecja przekształciła swoją dietę w prawdziwe zjawisko, które kwitnie teraz w stolicy kraju, Atenach.

Nie ma jak u mamy

Restauracje wychodzą naprzeciw tęsknocie za domowym i tradycyjnym jedzeniem. Na ateńskiej panoramie kulinarnej pojawiają się nazwy takie jak „Kuchnia mamy", „Grill u mamy", czy „Rodzinny obiad". Ich celem jest odwołanie się do więzów łączących matkę z dzieckiem. „Mam przyjaciółkę z Krety, który mieszka teraz w Atenach. Jednak jej mama wciąż dla niej gotuje i co tydzień przysyła jej jedzenie na promie, który płynie przez dziewięć godzin” - mówi Niki Papalexopoulou, student i oficjalny przewodnik w Muzeum Greckiej Gastronomii w Atenach. Muzeum zainaugurowano zaledwie kilka miesięcy temu wystawą poświęconą mnichom z Góry Athos i ich diecie śródziemnomorskiej. Mnisi uważają, że do życia wystarczą tylko trzy podstawowe składniki: chleb, oliwa i wino. „Mnisi sami produkują żywność. Ale trzeba pamiętać, że na Górę Athos nie mają wstępu kobiety ani samice zwierząt. Jej mieszkańcy muszą więc sprowadzać z zewnątrz produkty mleczne czy jajka” - tłumaczy Niki. Obecnie oglądać można wystawę poświęconą greckim produktom i ich użyciu w nowych wersjach tradycyjnych receptur, która oddaje rzeczywistość dzisiejszej Grecji. „Kryzys gospodarczy pomógł Grekom odnaleźć drogę do lokalnej kuchni” - tłumaczą moi rozmówcy. 

Made in Greece

Produkty żywnościowe stanowią jedną trzecią z 15 głównych kategorii produktów eksportowych w Grecji. W 2013 roku eksport produktów spożywczych i napojów był wyceniany na 3 miliardy euro. Świeże ryby, czysta oliwa, owoce i orzechy, warzywa oraz ser to pięć towarów, które stanowią 6% greckiego eksportu. Większość przyniosła Grecji międzynarodowe uznanie. Ale co etykieta Made in Greece oznacza w dzisiejszych czasach? Według organizatorów targów Food Expo Greece, których druga edycja odbędzie się w Atenach w marcu 2015 roku, organizacje takie jak, Made in Greece to platformy służące promocji greckich produktów na świecie i przyciąganiu międzynarodowych klientów. Są również projekty internetowe, w tym e-FOOD.gr czy e-shop.gr.

Tradycja z nowoczesnym posmakiem

Alexandros Charalabopoulos, szef kuchni w hotelu Titania w centrum Aten, również odczuł zmianę i na nowo wprowadził do serwowanych dań lokalne greckie produkty. Jego menu, nazwane „Made in Greece", przyciąga do hotelowej restauracji turystów i lokalnych mieszkańców. „Po kryzysie  kupując lokalne towary Grecy chcieli pomóc greckim producentom, ale na rynku nie można było ich znaleźć. Czasem nie wiedzieli nawet o ich istnieniu. Kiedy więc podjąłem pracę w hotelu, chciałem stworzyć greckie menu, które miało się wyłącznie z tego, co wyprodukowano w Grecji”. Ten pomysł został natychmiatowo zaakceptowany przez zarząd hotelu.

Wtedy Alexandros wyruszył na wyprawę po Grecji w poszukiwaniu składników. „Nie pochodzę z Aten. Urodziłem się w niewielkiej wiosce w pobliżu Kalamaty na południu Półwyspu Peloponeskiego. Moje wspomnienia z dzieciństwa łączą się z produktami pochodzącymi od okolicznych rolników, których używała moja babcia. Właśnie tam zacząłem moje poszukiwania. Chciałem dać nowe życie moim wspomnieniom” - mówi Charalabopoulos, który serwuje mistrzowskie 10-daniowe menu korzystając z takich składników, jak: oliwa z Kalamaty, ziemniaki z Newrokopi, bakłażany z Leonidionu, bottarga (suszona ikra) z  Messolonghi, i ser xinomyzithra z Krety.

Na przeciwnym biegunie do czterogwiazdkowego hotelu i dwa kroki od głównego targu w Atenach mieści się restauracja Dwoje Drzwi. Już od 150 lat właściciele tego miejsca prowadzą swój biznes w oparciu o tę samą ideę. Grecy nazywają to magirio, podkreślając związek z domowym jedzeniem. Ta głęboko zakorzeniona w historii praktyka jest dziś niewykle popularna w Atenach.

„Kucharz przygotowuje kilka porcji prostych potraw i podaje je klientom. Nie mamy menu. Widzisz przed sobą jedzenie i wybierasz spośród przygotowanych dań” - mówi Thodorakis, kelner pracujący w restauracji przy ulicy Aiolou. Chociaż wybuch przedsiębiorczości wywołany kryzysem gospodarczym może zaskakiwać, ich sukces jest całkowicie zrozumiały. Gdy spaceruje się w pobliżu targu Monastiraki, lub wspina ulicą  Emmanouil Mpenaki można zobaczyć niedawno otwarte restauracje i kawiarnie kipiące życiem, z których większość oferuje greckie potrawy - albo całkiem tradycyjne albo tradycyjne, ale z nowoczesnym posmakiem. Grecy są dumni ze swojej kuchni i mają do tego pełne prawo, bo chociaż są na diecie, to wiedzą, jak korzystać z życia.

Artykuł jest częścią edycji specjalnej poświęconej Atenom i został zrealizowany w ramach projektu Cafebabel „EU In Motion” sponsorowanego przez Parlament Europejski oraz fundację Hippocrène.