Lifestyle

IdeaFix: Kraków odzyskuje wiarę w siebie

Artykuł opublikowany 1 grudnia 2014
Artykuł opublikowany 1 grudnia 2014

Młodym Polakom zawsze brakowało nieco pewności siebie - w większości przypadków mieli tendencję do przedkładania odmienności ponad to, co własne. Obecnie ten trand się jednak odwraca. Projekt IdeaFix z siedzibą w Krakowie chce być jednym z paradygmatów tej zmiany. Ten concept store sprzedaje wyłącznie produkty zaprojektowane przez Polaków.

Kraków to miasto kontrastów.  Z pozoru szare, potrafi oczarować zwiedzającego magicznymi zakątkami. To miejsce silnie naznaczone przez historię najnowszą, próbujące szybko dostosować się do nowego systemu. Za Rynkiem Głównym, idyllicznym placem centralnym, przez który codziennie przetaczają się tysiące turystów, pulsuje organizm, który nie próbuje uwodzić od pierwszego wejrzenia. Kraków niespiesznie obnaża swoje wdzięki, wiedząc, że nikt nie zdoła mu się oprzeć. Brudne i zaniedbane nadszarpnięte zębem czasu budynki wręcz proszą się o remont. W ich piwnicach kryją się jednak miejsca godne najmodniejszych dzielnic wielkich stolic.

Rzeczywistość ta stanowi niejako odbicie charakteru mieszkańców kraju. Polak jest początkowo chłodny, nieufny i zdystansowany, lecz gdy trochę cię pozana staje się życzliwy i gościnny. Kazimierz, niegdysiejsza dzielnica Żydowska,  stał się centrum spotkań towarzyskich młodych Krakowian. Na ulicach dzielnicy otwarto niezliczoną ilość sklepów, barów i lokali wszelkiego rodzaju. Wraz z tym nastąpił wybuch kreatywności i spontanicznej radości.

Dzisiejszy klimat kontrastuje ze smutną historią tego miejsca, wyczuwalną w niemalże każdym jego zakamarku. W tym specyficznym ekosystemie, na ulicy Bocheńskiej pod numerem 7, znajduje się concept store Ideafix. To sklep, w którym obowiązuje jedna tylko zasada:

„Only Po­lish De­sig­ners"

Oto slogan, który widnieje na tabliczce wywieszonej na szarej cegle budynku. W środku natomiast lokal jest przestronny, wręcz przeładowany kreatywnością, udekorowany w dobrym guście, z kilkoma ryzykownymi rozwiązaniami. Znajdziesz tu przede wszystkim dużo ubrań, ale także akcesoria, płyty, filmy i biżuterię. Na kanapie przy wejściu siedzi Magda, dwudziestokilkulatka ubrana odpowiednio do miejsca. Natychmiast oferuje mi pomoc. Kiedy mówię, że chciałbym zrobić reportaż na temat IdeiFix, Magda umawia mnie z Anną, menedżerką projektu. Spotykamy się więc następnego dnia o umówionej godzinie na tej samej kanapie. Anna to nienagannie ubrana młoda kobieta o jasnych oczach i spokojnym spojrzeniu. Nie mniej niż Magda pasuje do wnętrza. Wprowadzając mnie w historię miejsca opowiada, że wszystko zaczęło się w 2009 roku. Na początku główną motywacją założycieli  było to, żeby „kreatywni ludzie z Krakowa mieli gdzie wystawiać swoje prace". Jej inicjatywa wyszła naprzeciw naturalnym potrzebom miasta, które od zawsze emanowało artystyczną feerią. „W Krakowie było wielu artystów - chcieliśmy dać im możliwość wystawiania swoich prac" - mówi Anna. W sklepie organizowane są konferencje, wystawy, sesje malowania na żywo, warsztaty i inne aktywności pozwalające na stały kontakt artystów z mieszkańcami. Z czasem projekt zaczął się rozwijać i zdobywać popularność wśród kreatywnych z całego kraju.

Odpowiedź na pytanie, co powinien zrobić artysta, by móc wystawiać lub sprzedawać swoje dzieła w IdeiFix, jest prosta. „Każdy twórca może się z nami skontaktować i przesłać swoje portfolio. Co ważne, zawsze poszukujemy oryginalności.  Nie chodzi wyłącznie o to, żeby sprzedać, chodzi też o to, żeby zaoferować produkt o pewnej wartości artystycznej. „Nie podążamy jakoś specjalnie za modą" - zapewnia Anna. „Sprzedajemy różne rzeczy, począwszy od koszul i sukienek, przez płyty i filmy młodych twórców, aż po stoły i lampy. Podoba nam się promowanie młodych talentów muzycznych, ludzi, którzy jeszcze nie występowali publicznie, i tych, których nie stać na to, by dystrybuować swoje dzieła. Jeśli chodzi o filmy, to sprzedajemy te, które uznamy za wartościowe. Jesteśmy obserwatorami, łowcami talentów. Kontaktują się z nami nie tylko artyści - również my przeczesujemy rynek w poszukiwaniu wyróżniającej się kreatywnie jednostki" - dodaje. Jedynym wymogiem, który musi spełnić przedmiot, by trafić do tego muzeum kreatywności jest to, by powstał  w umyśle Polaka. 

Odwracanie trendu

W IdeiFix nie chodzi wcale o to, by zamknąć się na wpływy z zewnątrz, lecz o to, by wzmocnić rodzime tendencje i sprawić, że otrzymają tyle uwagi, na ile zasługują. To rodzaj pozytywnej dyskryminacji produktów polskich mający na celu odzyskanie dawno utraconej wiary we własne możliwości. „W Polsce jest dużo świetnych artystów tworzących produkty wysokiej jakości. Ich poziom w zupełności nie odstaje od poziomu artystów z innych miejsc na świecie. Dziś, w dobie Internetu, możemy nabyć produkty pochodzące z drugiego krańca świata. Nam przyświeca idea wspierania ludzi stąd i ich talentu" - tłumaczy Anna, próbując wytłumaczyć zamysł, którego realizacja może wydawać się nieco wybiórcza wobec artystów. „W IdeiFix sprzedaje się nie tylko przedmioty, lecz również jakość made in Poland. Kilka lat temu młodzi ludzie woleli nosić zagraniczne ubrania, ale dziś w modzie jest ubieranie się u polskich projektantów. Nie chodzi o to, że nasze jest lepsze, lecz o to, że jest równie dobre, na tym samym poziomie, co reszta" - tłumaczy Anna. „Po upadku komunizmu wybuchła gorączka na produkty z Zachodu" - dodaje. „Dzisiaj trend ten się odwraca. Nasze, polskie produkty sprzedają się lepiej".

Pokaz mody, czyli jak odzyskać wiarę w siebie 

Salon piękności pęka w szwach. Goście piją drinki przygotowane przez barmana w oczekiwaniu na rozpoczęcie pokazu. Anna zaprosiła nas na pokaz nowej kolekcji kilku marek IdeiFix. „Też jesteście blogerami?" - pyta Lau­ren Lu­xen­berg. Ta kanadyjska specjalistka od mody, autorka bloga Style Sa­va­ge, przyjechała do Krakowa z koleżanką. Wpadły na IdeęFix przeglądając jeden z miejskich magazynów o modzie i postanowiły się tam wybrać. „Chciałyśmy tylko kupić jakieś ubrania, a Anna zaprosiła nas na pokaz mody" - opowiadają. Ekipa IdeiFix potrafiła doskonale sprzedać swój projekt. Nie dziwi więc fakt, że przeróżne przewodniki i międzynarodowe magazyny, od Japonii po Skandynawię, zaczęły pisać o krakowskim sklepie, który stawia wyłącznie na polskie produkty i promuje przekonanie, że Polska jest równie kreatywna co pozostałe kraje.

Artykuł jest częscią projektu EUtopia: Time to Vote, współfinansowanego przez Komisję Europejską, francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Fundację Hippocrène oraz Fundację Charles'a Leopolda Mayera.