Lifestyle

Komunistyczna wycieczka po Krakowie

Artykuł opublikowany 18 kwietnia 2014
Artykuł opublikowany 18 kwietnia 2014

Ten rok jest sym­bo­licz­ny dla Pol­ski. Wła­śnie mija 25 lat od zbu­rze­nia Muru Ber­liń­skie­go i 10 lat odkąd kraj stał się człon­kiem UE. Dla Kra­kowa to dobry moment, żeby po­ka­zać, że jest kolorowy i z prztymrużeniem oka traktuje historię. Wsiadajcie do trabanta, jedziemy na wy­cie­czkę śla­da­mi ko­mu­ni­zmu!

Tra­bant trzę­sie się, trzesz­czy i dławi prze­mie­rza­jąc ulice od Rynku w stro­nę ko­mu­ni­stycz­nej dziel­ni­cy Nowa Huta.  W tym aucie, wy­ko­na­nym głów­nie z pla­sti­ku, kry­ją­cym za­le­d­wie 26 koni me­cha­nicz­nych pod maską i po­sia­da­ją­cym za­wie­sze­nie ni­czym w ro­we­rze, nic nie wy­da­je się so­lid­ne. Nie jest to naj­wy­god­niej­szy śro­dek lo­ko­mo­cji do prze­miesz­cza­nia się po pol­ski­ch dro­ga­ch, które nie cha­rak­te­ry­zu­ją się się gład­ką i równą na­wierzch­nią. Jed­nak tu­ry­ści są skłon­ni sporo za­pła­cić za prze­jażdż­kę tą so­cja­li­stycz­ną „ra­kie­tą”. Dla­cze­go? Bo te wy­cie­czki, ofe­ro­wane przez firmę tu­ry­stycz­ną Crazy Gu­ides, to moż­li­wość za­sma­ko­wa­nia pol­skie­go ko­mu­ni­zmu.

W prze­ci­wień­stwie do Ukra­iny, nie­ustan­nie roz­dar­tej jest mię­dzy Eu­ro­pą i Rosją, Pol­ska opo­wie­dzia­ła się za jedną ze stron 10 lat temu wstę­pu­jąc do Unii Eu­ro­pej­skiej. Duma na­ro­do­wa Po­la­ków wy­róż­nia się swoją siłą na tle Eu­ro­py. Wśród star­sze­go po­ko­le­nia idea zrze­sze­nia w wiel­kim mię­dzy­na­ro­do­wym kom­bi­na­cie andal wy­wo­łu­je ne­ga­tyw­ne sko­ja­rze­nia, co spo­wo­do­wa­ne jest 40-let­nią hi­sto­rią pod  so­wiec­kim „za­bo­rem". Dla­cze­go Po­la­cy mie­li­by chcieć po­now­nie stać się czę­ścią ja­kie­goś so­ju­szu, skoro w końcu ich kraj ma szan­sę od­zy­skać wła­sną toż­sa­mość? We­dług badań 60% Po­la­ków uważa sie­bie za „je­dy­nie Po­la­ków”, 35% „naj­pierw Po­la­ków, a potem Eu­ro­pej­czy­ków”, a tylko 4% czuje sil­niej­szą przy­na­leż­ność do Eu­ro­py. Ko­lej­ne ba­da­nia de­mon­stru­ją, że tylko co trze­ci Polak uważa, że wolny rynek jest lep­szy od go­spo­dar­ki cen­tral­nie pla­no­wa­nej, która była pod­sta­wą go­sp­dar­ki ko­mu­ni­stycz­nej. Taka sama licz­ba an­kie­to­wa­nych sądzi, że wpro­wa­dze­nie euro bę­dzie miało ne­ga­tyw­ne kon­se­kwen­cje dla kraju.

Jeden kie­li­sze­czek

Cho­ciaż dla nie­któ­rych Po­la­ków epoka so­cja­li­zmu to nadal senny kosz­mar, tu­ry­ści z chę­cią od­kry­wa­ją czasy, które nie­któ­rym wy­da­ją się już teraz tak od­le­głe. Tego mgli­ste­go i zim­ne­go mar­co­we­go po­ran­ka prze­wod­nik Jurek za­pra­sza do swego ja­skra­we­go tra­ban­ta Alice i Si­mo­na z New­ca­stle. Na żół­tej ka­ro­se­rii sa­mo­chodu pysz­nią się róż­no­ko­lo­ro­we kwia­ty. Pierw­szym przy­stan­kiem w Nowej Hucie jest re­stau­ra­cja Sty­lo­wa, nie­gdyś cen­trum życia kul­tu­ral­ne­go dziel­ni­cy. Jeden ze sta­łych by­wal­ców sie­dzi przy barze i pije pierw­sze tego dnia piwo. Wcze­śniej zdą­żył skon­su­mo­wać trzy kie­lisz­ki wódki. Tu­tej­sze dwie bar­man­ki czę­sto piją kie­li­szek lub dwa do to­wa­rzy­stwa, co nie zwięk­sza jed­nak ich wy­daj­no­ści za kon­tu­arem. Przy jed­nym ze sto­li­ków, z małym po­sąż­kiem Le­ni­na ba­czą­cym na klien­tów, Jurek w skró­cie opo­wia­da o okre­sie mię­dzy la­ta­mi 1945-1989 w Pol­sce. Przy oka­zji po­ka­zu­je tu­ry­stom pro­pa­gan­do­we pla­ka­ty z PRL-u i opo­wia­da hi­sto­rie prze­ka­za­ne mu przez dziad­ków i ro­dzi­ców, jako że sam jest zbyt młody, by co­kol­wiek pa­mię­tać z tego okre­su.

Nowa Huta, któ­rej nazwa wy­wo­zi się od tu­tej­szych ogrom­nych hut stali, zo­sta­ła zbu­do­wa­na w la­tach 50. przez Zwią­zek Ra­dziec­ki. Dziel­ni­ca była wiel­kim dzie­łem so­cja­li­stycz­ne­go rządu i sil­nym na­rzę­dziem pro­pa­gan­dy. Naj­więk­sze ulice prze­trwa­ły, cho­ciaż pod in­ny­mi na­zwa­mi, a bu­dyn­ki cią­gle po­kry­te są sza­rym osa­dem ze sta­low­ni. I choć dziel­ni­ca nie cie­szy się szcze­gól­ną po­pu­lar­no­ścią wśród miesz­kań­ców Kra­ko­wa, za­ło­ży­ciel Crazy Gu­ides już 10 lat temu do­strzegł jej po­ten­cjał tu­ry­stycz­ny. Ulot­ki tych nie­ty­po­wych prze­wod­ni­ków, gło­szą­ce: „No­stal­gicz­na po­dróż w cza­sie”, „Pre­zent Sta­li­na dla Kra­ko­wa”, czy „Stare dobre czasy”, można zna­leźć w pra­wie każ­dym ho­te­lu, czy barze w mie­ście. Jakub, ko­or­dy­na­tor w Crazy Gu­ides, wy­ja­śnia: „temat ko­mu­ni­zmu przy­cią­ga uwagę, a na świe­cie nie ma wielu miejsc po­dob­nych do Nowej Huty. Nasi ży­wio­ło­wi, pełni en­tu­zja­zmu prze­wod­ni­cy za­wsze do­da­ją coś od sie­bie do opo­wia­da­nych hi­sto­rii”. Crazy Gu­ides wy­star­to­wa­ło w 2004 roku jako jed­no­oso­bo­wa firma, teraz za­trud­nia już 11 róż­nych prze­wod­ni­ków.

Bez ga­da­nia bzdur

Simon i Alice za­re­zer­wo­wa­li tę wy­ciecz­kę, po­nie­waż wy­glą­da­ło na to, że bę­dzie „za­baw­na, nieco inna niż wszyst­kie”. Simon do­da­je: „zwłasz­cza sa­mo­chód wy­glą­dał za­chę­ca­ją­co”. Bry­tyj­czyk ma szczę­ście- prze­wod­nik po­zwa­la mu przez chwi­lę po­pro­wa­dzić ten spe­cy­ficz­ny po­jazd na opusz­czo­nej le­śnej dro­dze. Na­stęp­nym punk­tem pro­gra­mu jest wi­zy­ta w ty­po­wo pe­ere­low­skim miesz­ka­niu. To wszyst­ko jest czę­ścią ko­mu­ni­stycz­ne­go do­świad­cze­nia. Crazy Gu­ides wy­naj­mu­je to miesz­ka­nie z in­ne­go po­wo­du niż 80 000 (20 000 mniej niż w 1989 roku) miesz­kań­ców Nowej Huty. To nie­ty­po­we lokum jest ich wła­snym mu­zeum, wy­po­sa­żo­nym wy­łącz­nie w meble z lat 50. i 60. Kiedy do niego wcho­dzisz, masz wra­że­nie, że lo­ka­to­rzy do­pie­ro co wy­szli. Na błysz­czą­cym drew­nia­nym sto­li­ku do kawy leży ory­gi­nal­na ga­ze­ta z cza­sów ko­mu­ny, w kuch­ni na ku­chen­ce stoi go­to­wy do uży­cia czaj­nik. Go­rzel­nia w wan­nie do­da­je miesz­ka­niu smacz­ku.

Wy­glą­da na to, że Simon i Alice są pod nie­ma­łym wra­że­niem - wszyst­kie­go do­ty­ka­ją i otwie­ra­ją każdą szaf­kę. Jurek mówi, że więk­szość klien­tów Crazy Gu­ides to Eu­ro­pej­czy­cy, jed­nak nie­wie­le wśród nich Po­la­ków. Jak tłu­ma­czy, Nowa Huta nie cie­szy się dobrą sławą, co wię­cej Po­la­cy uwa­ża­ją, że nie zo­ba­czą tam ni­cze­go za­ska­ku­ją­ce­go. W tym mo­men­cie na­su­wa się py­ta­nie, czy wy­ko­rzy­sty­wa­nie tej ciem­nej stro­ny pol­skiej hi­sto­rii w ce­lach tu­ry­stycz­nych jest po­li­tycz­nie po­praw­ne? „Rze­czy­wi­ście, spo­ty­ka­my się z kry­ty­ką” -  po­twier­dza Jakub, kiedy wra­ca­my do sie­dzi­by Crazy Gu­ides. „Ale ta kry­ty­ka wy­po­wia­da­na jest naj­czę­ściej przez osoby, które nie mają po­ję­cia o tym, co po­ka­zu­je­my albo o czym opo­wia­da­my w cza­sie tych wy­cie­czek. Z ze­wnątrz może to wy­glą­dać jak­by­śmy żar­to­wa­li sobie z ko­mu­ni­zmu, czy nawet glo­ry­fi­ko­wa­li ten okres. My sta­ra­my się jed­nak omi­jać aspek­ty po­li­tycz­ne i jeśli tylko nasi prze­wod­ni­cy nie ga­da­ją głu­pot, mogą opo­wia­dać o tych cza­sach ze swo­jej wła­snej per­spek­ty­wy. Ich opo­wie­ści po­win­ny sku­piać się na spo­łecz­nych kwe­stiach życia w so­cja­li­zmie, bo w końcu to część na­szej wspól­nej hi­sto­rii”.

Au­to­bus czer­wo­ny, pro­to­typ żół­te­go tra­ban­ta?

Kra­ków to nie tylko tanie wie­czo­ry ka­wa­ler­skie

Czy po­praw­ne by­ło­by stwier­dze­nie, że pol­ską toż­sa­mość ukształ­to­wa­ło sie­dem wie­ków ist­nie­nia jako po­tę­ga i czte­ry de­ka­dy jako so­wiec­ki sa­te­li­ta? Czy po­łą­cze­nie tych dwóch okre­sów za­de­cy­do­wa­ło o tym, czym dziś jest Pol­ska, peł­no­praw­ny czło­nek Unii Eu­ro­pej­skiej? We­dług Alice i Si­mo­na to wła­śnie ta mie­szan­ka spra­wia, że Kra­ków jest tak in­te­re­su­ją­cy dla cu­dzo­ziem­ców. „Przed­twem Pol­ska ko­ja­rzy­ła mi się ze wszyst­kimi od­by­wa­ją­cy­mi się tu bry­tyj­skimi wie­czo­rami ka­wa­ler­skimi” – mówi Alice. „Teraz wiem, że jest tu tyle rze­czy do zo­ba­cze­nia, że na wszyst­ko na pewno nie wy­star­czy nam czasu”. Czy Nowa Huta przy­ćmie­wa inne dziel­ni­ce pol­skie­go kró­lew­skie­go mia­sta? Simon nie jest pe­wien. „Chciał­bym mieć pew­ność, że za parę lat będę pa­mię­tał te wszyst­kie do­świad­cze­nia, ale praw­da jest taka, że pew­nie będę miał w pa­mię­ci głów­nie Stare Mia­sto. To po pro­stu najbar­dziej ma­low­ni­cza część mia­sta” - mówi. Jak się jed­nak oka­zu­je, prze­wod­ni­cy Crazy Gu­ides są już „nieco znu­dze­ni” tymi ko­mu­ni­stycz­ny­mi wy­ciecz­ka­mi. „Wy­da­je nam się, że mo­że­my prze­nieść nasz po­mysł na inne czę­ści mia­sta” – mówi Jakub. „Praw­dę mó­wiąc, nasza siła leży w oso­bi­stych hi­sto­riach, a nie­ko­niecz­nie ma zwią­zek z tą so­cja­li­stycz­ną dziel­ni­cą”.

TEN RE­POR­TAŻ JEST CZĘ­ŚCIĄ kra­kow­skiej EDY­CJI PRO­JEK­TU „EU­TO­PIA: TIME TO VOTE”. PRO­JEKT JEST WSPÓŁ­FI­NAN­SO­WA­NY PRZEZ KO­MI­SJĘ EU­RO­PEJ­SKĄ, MI­NI­STER­STWO SPRAW ZA­GRA­NICZ­NYCH FRAN­CJI, FUN­DA­CJĘ HIP­POCRÈNE, FUN­DA­CJĘ CHAR­LE­SA LE­OPOL­DA MAY­ERA ORAZ FUN­DA­CJĘ EVENS