Lifestyle

Make Love, czyli po co uczyć się seksu?

Artykuł opublikowany 11 marca 2015
Artykuł opublikowany 11 marca 2015

Edukacja seksualna jest nadal tematem wstydliwym – a przynajmniej w szkole. W sprawach seksu ani młodzi, ani ci nieco starsi nie są szczególnie wylewni. A przecież tyle można się nauczyć! „Make Love” (2012), pierwsza książka uświadamiająca duńskiej seksuolożki Ann-Marlene Henning, odniosła wielki sukces. Teraz autorka postanowiła pójść o krok dalej i opublikować „Make More Love” (2014). 

Wiele pisze się o „pokoleniu porno”: że ma wypaczony stosunek do seksualności, że jest niezdolne do miłości. Podczas gdy jedni uważają serwis YouPorn za wyzwoliciela seksualności wśród młodzieży, inni przestrzegają przed propagowanymi tam zbyt wygórowanymi oczekiwaniami wobec ciała – własnego i partnera, a także przed  dziwnymi praktykami seksualnymi oraz dyskryminacją kobiet. Brakuje jednak otwartej dyskusji o tym, że seks może być źródłem prawdziwej przyjemności. Znamy to wszyscy z lekcji wychowania do życia w rodzinie: przekazywane uczniom informacje o życiu seksualnym sprowadzają się właściwie wyłącznie do ciąży i chorób przenoszonych drogą płciową. A gdzie jest w tym wszystkim sam seks?

To pytanie zadała sobie kilka lat temu Ann-Marlene Henning, duńska seksuolożka i specjalistka w dziedzinie terapii par. Jej uświadamiająca książka „Make Love” (2012) okazała się ogromną sensacją i zebrała wiele pochwał w niemieckiej prasie, która nazwała ją „pierwszą książką uświadamiającą dla młodzieży, która jest cool” (Welt kompakt) czy „naprawdę cool książką dla pokolenia, które widziało już wszystko” (Spiegel). Książka Anne-Marlene Henning, wprowadzająca młodzież w dziki świat seksualności, doczekała się już dziesięciu wydań i została przetłumaczona na osiem języków. Autorki Ann-Marlene Henning i Tina Bremer-Olszewski przedstawiają całą gamę tematów – od masturbacji, przez uwodzenie, aż po orgazm – zgodnie z myślą przewodnią: „Popęd jest wrodzony, seksualności trzeba się nauczyć”. Książka zilustrowana jest zdjęciami Heji Shin, której ujęcia kochających się par są wykonane z dużą subtelnością i nie wywołują żadnych skojarzeń z pornografią. Jesteśmy gotowi wybaczyć autorkom nieliczne wpadki („[W porno] mężczyźni najczęściej finiszują na twarzy partnerki. W rzeczywistości niektórym kobietom nie sprawia to przyjemności” – tylko niektórym?!) i mało przejrzyste grafiki. 

W dzikim świecie seksualności

„Make Love“ przybliża nam też szereg interesujących faktów, jak na przykład ten, że męskie embriony swoje pierwsze erekcje przeżywają już w łonie matki, a kobiety, z punktu widzenia ewolucji, są o wiele bardziej niż mężczyźni skłonne do kontaktów seksualnych z przypadkowymi partnerami.  Albo że namiętne pocałunki wyzwalają w naszym organizmie więcej procesów chemicznych niż sam akt miłosny.  A myśleliście, że o seksie wiecie już wszystko!

Wiedza na ten temat ma też niewiele wspólnego z wiekiem – to, że mamy 40 lat, niekoniecznie musi automatycznie oznaczać, że dzięki większemu doświadczeniu lepiej radzimy sobie w łóżku. Ann-Marlene Henning chce docierać do starszych par tak samo, jak do młodych, wydała więc drugą książkę uświadamiającą – tym razem dla dorosłych. Pozycja „Make More Love” (2014), którą Henning napisała razem z Aniką von Keiser, jest być może jeszcze lepsza niż „Make Love”: to prawdziwa skarbnica interesujących technik i faktów. Czy wiedzieliście, że penis może wytworzyć w pochwie próżnię w celu usunięcia „obcego nasienia”? Albo że to nieprawda, że kobiety po okresie menopauzy nie robią się już wilgotne? Sympatyczne jest też to, że autorki zwracają się do czytelnika per „ty”, bo „forma pan/pani nie pozwalałaby stworzyć niezbędnej w tej sytuacji atmosfery intymności”. 

Nie porno, tylko prawdziwa erotyka

Stosownie do wieku czytelników, w „Make More Love“ sporo miejsca poświęcono zmianom fizjologicznym zachodzącym w organizmie wraz z procesem starzenia, takim jak zaburzenia hormonalne podczas menopauzy czy budząca przerażenie impotencja. Jednak i młodsi czytelnicy, których ciała funkcjonują jeszcze bez zarzutu, mogą wiele wynieść z tej lektury. Mówiąc o starzejącym się ciele, można przecież wiele dowiedzieć się także o ciele młodym. Poza tym autorki szczegółowo omawiają wpływ uczuć i problemów w związku na seksualność – coś, co dotyczy wszystkich grup wiekowych. Ich podejście do problemu jest przy tym wyjątkowo zniuansowane: dużo miejsca poświęcają temu, co tak naprawdę czujemy, co ukrywamy i dlaczego w temacie seksu tak często popadamy w skrajności. Dotyczy to oczywiście również uwodzenia i podniecenia, bo „erotyka to jak głaskanie piórkiem, a porno to tak, jak gdyby wziąć całą kurę”. 

„Make More Love“ zilustrowano zdjęciami różnych par uprawiających seks – prawie wszystkie są powyżej pięćdziesiątki, a mimo to miło się na nie patrzy. Młodych ludzi z pewnością ucieszy wiadomość, że jakość pożycia seksualnego wcale nie musi pogarszać się z wiekiem, o ile potrafimy rozpoznać, co nas podnieca i kto nam się podoba. Jeśli chcecie wskazówek, które zrewolucjonizują wasz seks, oto jedna z nich: prawie wszystko dzieje się w okolicach dna miednicy. No i w głowie, rzecz jasna. Dlatego warto zajrzeć zarówno do „Make Love”, jak i do „Make More Love”. Na szczęście pierwsza z tych książek jest już dostępna we wszystkich językach cafebabel.