Lifestyle

Meet My Hood: Chapitre w Marsylii

Artykuł opublikowany 31 marca 2017
Artykuł opublikowany 31 marca 2017

Znajdujące się samym centrum drugiego największego miasta Francji okolice place des Réformés przyciągają ludzi gadatliwych. Żeby zrozumieć historię Chapitre, trzeba umieć czytać między wierszami.

Wieczorami Chapitre wygląda na okolicę, w którą lepiej nie zapuszczać się samemu, ale w ciągu dnia dzielnica przypomina bardziej małe miasteczko. Co wtorek place des Réformés o poranku wypełnia się kolorowymi kwiatami, miniaturowymi kaktusami o nieprawdopodobnych kształtach i aromatycznymi roślinami niezbędnymi w kuchni śródziemnomorskiej. Scenariusz powtarza się za każdym razem: okrążam fontannę, przechodzę pod przepełnionymi tarasami restauracji Les Danaïdes i Grand Chapitre, a następnie daję się skusić na sukulentę za jedno euro, albo na pęczek mimozy za trzy. Następnie ktoś – czy to sprzedawca, czy przechodzień, kelner, kloszard, sąsiad, nieznany rysownik – zaczyna ze mną rozmowę. To typowe. – W gruncie rzeczy ma się wrażenie, że wszyscy się tutaj znają – przyznaje Mathieu, jednocześnie omawiając podlewanie z klientem. – Ludzie tutaj lubią rozmawiać. I to nie tylko o pogodzie – potwierdza Anne-Marie, która zagadała do nas zaintrygowana aparatem fotograficznym.

 

Chapitre to miejsce pełne kontrastów: są tu wyższe klasy z boulevard Longchamp, spłukani studenci szukający taniego napitku, rodziny z wózkami, manifestacje Kurdów, zamyślona młodzież, odpoczywająćy robotnicy, bezdomni wykorzystujący tyły kiosku jako tymczasowe miejsce zamieszkania, emeryci na zakupach, zarówno „prawdziwi” Marsylczycy jak i marsylskie „słoiki”. – To wielka mieszanka – wyjaśnia Stéphane, który spędził w okolicy ostatnie 15 lat. Chapitre leży na skrzyżowaniu dróg, w dziesięć minut można stąd dojść wszędzie: wsiąść do pociągu na dworcu Saint-Charles, zrobić zakupy na głównej ulicy handlowej Canebière albo w Noailles, spotkać się ze znajomymi w pełnej życia okolicy placów La Plaine i  Cour Ju, a nawet popodziwiać morze i maszty łodzi Starego Portu.

W ostatnim czasie dzielnica bardzo się zmieniła. Podobnie jak większość centrum, główne arterie Chapitre – Canebière i boulevard Longchamp – przeszły gruntowny lifting. Od 2008 roku nowoczesny tramwaj sunie między rzędami niedawno odnowionych kamienic w stylu barona Haussmanna. – To wszystko zmieniło, ludzie też się zmienili – zauważa Néné oparty o ladę w Grand Bar du Chapitre. – Dawniej był tu jarmark świąteczny, szopka... – dodaje barmanka. – Teraz wszędzie są kawiarnie... ale wcale nie jest gorzej – przerywa jej klient (i przyjaciel), a następnie proponuje nam piwo. Niektórzy są nawet zadowoleni z przemiany Chapitre: – Tylko starzy ludzie narzekają, nie podoba im się, że dzielnica staje się modna – uważa Anne-Marie, szczęśliwa że może się wypowiedzieć o kosmopolitycznym miejscu, w którym zdecydowała się zamieszkać.

Z drugiej strony, kiedyś noce w Chapitre to było zupełnie „coś innego”. – Wy nie pamiętacie La Rotonde z dawnych lat! Rue du Coq roiła się od artystów, to było to – wspomina z nostalgią Néné, mieszkający w Chapitre od 40 lat. Te same ulice są zarazem świadkami zupełnie innych historii, z udziałem prostytutek i transwestytów. Jacqueline, kobieta o białych włosach i torebce na zakupy w ręku, przestrzega mnie przed samotnymi spacerami po nocy, wspominając złe doświadczenia znajomych. Oczywiście ignoruję jej radę, żeby zobaczyć to na własne oczy. Podobne podejście ma Laurie, studentka mieszkająca w okolicy od września 2015 roku, którą spotykam na tarasie Longchamp Palace. Z niektórymi „nocnymi motylkami” nawet się zaprzyjaźniła: – Lubię rozmawiać z prostytutkami, to właśnie kiedy ich nie ma, nie czuję się bezpiecznie – stwierdza. Zdaje sobie jednak sprawę, że bywa groźnie. – Słyszałaś historię z Bar des Héros? Podobno zamordowano właściciela.

W Chapitre jedno nie ulega wątpliwości: nieważne, czy popijasz Picon w Longchamp Palace, degustujesz egipskie specjały w Nour, czekasz na tramwaj, autobus czy metro, grasz w piłkarzyki w Mounguy, czy śpiewasz w Casa Consolat – jeśli zechces posłuchać, mieszkańcy zawsze mają jakąś historię do opowiedzenia.

Słowo od sąsiadów

Ile to kosztuje?

Ludzie

Adresy wymienione w reportażu : 

Longchamp Palace (bar/restauracja), 22 boulevard Longchamp

Mounguy (bar), 10 rue Consolat

Casa Consolat (centrum społeczności), 1 rue Consolat

Grand Bar du Chapitre (bar), 4 rue Consolat

Nour d'Egypte (centrum kultury egipskiej/restauracja), 10 rue Bernex

Fetouche (restauracja), 148 la Canebière

Green Bear Coffee (kawiarnia), 123 la Canebière

Kiosque à musique, place Léon Blum

Pepinière Bonventre (kwiaciarnia), we wtorki i soboty na place des Réformés

 _

Ten artykuł jest częścią projektu cafébabel Meet My Hood, w którym odkrywamy nieznane dzielnice miast europejskich.