Lifestyle

Muzułmanie-hipsterzy nie istnieją? Zapuszczając brodę w Holandii

Artykuł opublikowany 14 stycznia 2016
Artykuł opublikowany 14 stycznia 2016

Co się dzieje, gdy zwykły facet zapuszcza brodę? Z ciekawości, od stycznia do czerwca 2015 zapuszczałem brodę. Prowadziłem w Holandii zwykłe życie nauczyciela akademickiego, który często wyjeżdża na zagraniczne konferencje oraz podróżuje w celach naukowych. Wyniki tego małego „eksperymentu" były zaskakujące, choć niekoniecznie z tych powodów, których sam się spodziewałem.

Autoetnograf z przypadku

Brodę zacząłem zapuszczać z lenistwa.  Skończyły mi się drogie maszynki do golenia, więc pomyślałem „Czemu by nie przestać się golić?”. Jeszcze zanim podjąłem tę decyzję, miałem okazję ogolić się zwykłą maszynką, ale odpuściłem.  Kiedy zacząłem zauważać, że jestem traktowany inaczej, podczas gdy wszystko przecież było tak samo – zacząłem robić notatki.

Podobnie było z Eddiem Murphym w programie Saturday Night Live, gdzie wystąpił pod przykrywką i w pełnym makijażu, żeby zobaczyć, jak to jest być człowiekiem o białej skórze. Z kolei niemiecki dziennikarz śledczy, Günter Wallraff, w swojej słynnej książce „Na samym dnie" („Ganz unten") wcielił się w tureckiego pracownika, by zwrócić uwagę na problem rasizmu na niemieckim rynku pracy – przemiana okazała się konieczna w celu udowodnienia, że taki problem faktycznie istnieje.

Ta sama broda, inne społeczeństwo

Kiedy zaczynałem eksperyment z brodą, byłem świadomy jego wszystkich możliwych skutków, jednak okazało się, że moje doświadczenia znacznie różniły się w zależności od kraju. W Wielkiej Brytanii postrzegano mnie jak każdego innego muzułmanina, który już był częścią tamtego społeczeństwa – nikt szczególnie nie zwracał uwagi na moją brodę. Na lotnisku bez problemu przeszedłem odprawę, a w Leicester przyjazny taksówkarz o gudżaracko-brytyjskich korzeniach  skarżył mi się, jak obecna młodzież zwraca się ku ekstremizmowi w islamie zamiast „mieć islam w sercu”.

Podobnie było w Stanach Zjednoczonych: w restauracjach, na lotniskach, na kampusach uniwersyteckich – moja broda naprawdę nikogo nie obchodziła. Ta obojętność była odświeżająca i rzeczywiście wyzwalająca.

Sprawa przedstawiała się nieco inaczej na Bliskim Wschodzie, gdzie broda jest odznaką pobożności i mądrości. Może również wskazywać (błędnie zresztą) na twoją lojalność polityczną– w szczególności w odniesieniu do islamu. Dlatego lecąc wiosną do Istambułu na konferencję naukową, nie mogłem doczekać się tego, czego tam doświadczę. Spacerując ulicami miasta, cieszyłem się spojrzeniami pełnymi podziwu i szacunku. Jednocześnie jednak odczuwalne było widmo zagranicznych bojowników dżihadu w Syrii.

Kiedy tak spacerowałem, dwóch chłopców szeptało do siebie: „Spójrz na tego gościa,  nie chciałbym z nim zadrzeć”. Była też ciemna strona noszenia takiej brody. „Uważaj na siebie” poradził mi jeden z kolegów „wielu Kurdów mieszkających w Turcji straciło bliskich w Kobanê. Mogą skojarzyć cię z ISIS. Nie chcemy, żebyś natknął się na kogoś z nożem”.

Holandia

Według ostatnich badań w Holandii mieszka jedno z najbardziej świeckich społeczeństw w Europie. Od 1960 roku imigracja obywateli z Turcji i  Maroko (zwłaszcza z ich konserwatywnych regionów) zbiega się z wyraźną tendencją coraz większej sekularyzacji holenderskiego społeczeństwa.

W ciągu ostatnich dziesięciu latduże poparcie zdobyła populistyczno-nacjonalistyczna Partia Wolności,a jej przewodniczący, Geert Wilders, regularnie mówi o „brodach nienawiści” (nid. haatbaard), mając na myśli muzułmanów przeciwnych ideologiom Zachodu. Tego rodzaju twierdzenia krążą także poza społecznością wspierającą Wildersa, a ja w pewnym sensie tego doświadczyłem. Ludzie już nie odpowiadali uśmiechem na mój uśmiech. Broda sprawiła, że ich emocje stały się ambiwalentne.

Zacząłem zauważać, że w moim najbliższym otoczeniu nikt już nie chciał koło mnie siadać, nawet jeśli nie było innego miejsca. Do mojego życia wkradło się subtelne, ale jednoznaczne potwierdzenie „Inności”, zabierając z niego spontaniczność i krótkie pogawędki.  Mój bliski przyjaciel z przejęciem zauważył, że zarówno znajomi jak i nieznajomi traktowali mnie inaczej tylko ze względu na zarost.

„Rany, ta broda jest straszna!!” było pierwszym zdaniem, które padło z ust mojego kolegi, gdy pewnego dnia przyszedłem do instytutu, w którym pracuję. Inny zapytał, czy broda ma oznaczać coś konkretnego, „bo nie jesteś prawdziwym Holendrem, prawda?”

Kiedy wykładałem na uczelni dla grupy ponad osiemdziesięciu studentów, uparcie wypytywali mnie o brodę. Jedna dziewczyna podczas spotkanie towarzyskiego wprost zapytała mnie, czy jestem muzułmaninem. Inny student przyszedł do mojego gabinetu specjalnie po to, żeby spytać, co oznacza broda i wyraźnie mu ulżyło, kiedy opowiedziałem mu całą historię.

Granice tolerancji

Po kilku miesiącach dość negatywnych i niewłaściwych opinii, broda zmieniła moje zachowanie. Moja postawa była odtąd łagodną formą tego, co W.E.B. Du Bois, naukowiec o afrykańsko-amerykańskich korzeniach i działacz na rzecz praw człowieka, nazwał podwójną świadomością czyli „patrzeniem na siebie oczami innych”. Du Bois mowił o tym, jak Afroamerykanie byli postrzegani przez białych Amerykanów, i jak musieli dostosowywać swoje zachowanie do środowiska, w którym przebywali.

W wywiadzie dla holenderskiej gazety Het Parool, mężczyzna marokańsko-holenderskiego pochodzenia opisuje dobry przykład tego zjawiska.  Wyjaśnia, że musiał przywyknąć do ciągłego „pokazywania ludziom, że jest porządnym człowiekiem”. Jego życie było ciągłym przystosowywaniem się do powszechnych uprzedzeń i dyskryminacji osób o korzeniach marokańsko-holederskich. Czuł, że zawsze musiał być przygotowany na rasistowskie zachowanie i przeciwdziałać mu, będąc przesadnie miłym i grzecznym.

Z pewnością nie doświadczyłem tego tak mocno, jak inni, jednak pojawiło się zdecydowane poczucie krępującej „inności”. Broda sprawiła, że na zewnątrz byłem postrzegany przez wielu Holendrów jako poważny muzułmanin (do którego mieli mnóstwo uprzedzeń). Byłem spychany na margines tolerancji.

Mieszkam w dzielnicy Amsterdamu, gdzie spotkać można mnóstwo hipsterów. Lubię ich. W ciągu kilku ostatnich lat udało im się zmienić status tej dzielnicy, atmosfera jest bardziej kosmopolityczna i żywa. Nawet kawa jest lepsza. Każdego dnia widzę jadących rowerami mężczyzn w moim wieku, którzy noszą brody podobne do mojej. Jednak pojęcie hipstera muzułmanina nie zadomowiło się jeszcze w publicznych wyobrażeniach – w każdym razie nie jeśli chodzi o równouprawnienie dotyczące noszenia brody.

---

Uğur Ümit Üngör historyk, socjolog, mieszka w Amsterdamie.