Lifestyle

Pachołek Ruprecht i jego ferajna

Artykuł opublikowany 6 grudnia 2010
Artykuł opublikowany 6 grudnia 2010
„Jutro dzieci coś dostaną...“ Ale co? W europejskiej tradycji świątecznej nie zawsze jest to coś dobrego.

„Czy masz przy sobie także rózgę?“ Odpowiadałam: „Tak, rózga tu jest, ale tylko dla niegrzecznych dzieci, które dostaną nią we właściwe miejsce”.

- Tak Dzieciątko Jezus w wierszu Theodora Stormsa przedstawia pachołka Ruprechta (niem. Knecht Rupert), najbardziej złośliwe bożonarodzeniowe straszydło. Ponieważ, zgodnie z późnośredniowieczną tradycją, 6 grudnia nie tylko Mikołaj przychodzi, by pod osłoną nocy napełnić dziecięce buciki. Ma on do dyspozycji swoich kompanów, swoje negatywne alter ego, by nauczyć europejskie dzieciaki pobożności – w razie konieczności, nawet za pomocą rózgi. W końcu nie mogą się zamienić w rozwydrzone małe potwory.

O to troszczą się po sąsiedzku koledzy: Hans Trapp w Alzacji, Zwarte Piet (Czarny Piotruś) w Holandii i w wersji hardcorowej Père Fouettard (Chłoszczący Ojciec) w Północno-wschodniej Francji. Żeby wywierać jeszcze straszniejsze wrażenie, Knecht Ruprecht w różnych zakątkach Europy malowany jest na czarno. W Belgii i Holandii występuje jako czarny niewolnik w wielobarwnym ubraniu. W Szwajcarii wiąże się z tym również jego imię: Schmutzli (Brudasek) – zamiast cukierków rozdaje węgiel, ewentualnie buraki cukrowe.

W katolickiej Europie Środkowej, czyli na przykład w Austrii, na Węgrzech czy w Czechach, postrach sieje wywodzący się z czasów pogaństwa Krampus, rogaty diabełek, który nie zawaha się przed porywaniem niegrzecznych dzieci do niesionego na plecach kosza. Należy uważać, bo Krampusy często występują w większych grupach. Po dziś dzień w wielu miastach odbywają się tradycyjne procesje zamaskowanych postaci.

Chociaż Święty Mikołaj w wielu protestanckich częściach Europy stopniowo ustępował Dzieciątku Jezus, jego złowrogi pachołek okazał się twardszym zawodnikiem.

Jego rózga oszczędziła tylko katolickie południe Europy. Tutaj już od przedchrześcijańskich czasów mają swoich negatywnych bohaterów – na przykład włoską Befanę, okropną latającą na miotle staruchę. Jako „befana fascista” próbowała poprawić swój wizerunek, zamieniając się w dobrą czarownicę obsypującą dzieci prezentami. Ale dla niegrzecznych dzieci także ona wykorzystuje sztuczkę Ruprechta ze słodkim węglem (carbone dolce). W każdym razie, wśród europejskich straszydeł jest demoniczną spóźnialską. Befana przelatuje przez kominy dopiero miesiąc później, na Trzech Króli 6 stycznia.