Lifestyle

Playlista tygodnia: Madryt calling 

Artykuł opublikowany 16 maja 2014
Artykuł opublikowany 16 maja 2014

W sercu stolicy Hiszpanii noce nie mają końca, a bary nigdy nie zamykają swych drzwi przed świtem. Pod jasnym księżycem gitarowe solówki przeplatamy elektronicznymi brzmieniami, nie zapominając przy tym wszystkim o domieszce zmysłowego flamenco. Chodźcie tańczyć i niech ta noc nigdy się nie skończy!

Mucho to formacja, która hołduje dobremu rock’n’rollowi. Niby klasyka, ale przerobiona na ich własne niepowtarzalne brzmienie, bo Mucho wiedzą, co jest najlepsze w muzyce. „Como si no hubiera mañana". 

Trochę funku. Jest piątek i nie ma sensu wracać do domu przed piątą. Lady Pepper & The Cooltrance: „Piece of Love".

Zapomnij o piekielnie ciężkim tygodniu, on się właśnie skończył i nigdy nie powtórzy! Neuman w duecie z Kenem Stringfellowem w kawałku „Hell”.

Pokus nigdy nie trzeba szukać daleko. Jest piątkowy wieczór, zapada zmierzch, ludzie stają się sobie bliscy, a alkohol zbliża jeszcze bardziej. Może rano będziesz tego żałował, ale teraz nie masz się czego bać. Lori Meyers: „Emborracharme".

Hiszpańskie gitary w akcji. Pandilla Voladora: „Del deporte también se sale".

Grupa o wdzięcznie brzmiącej nazwie La Maravillosa Orquesta del Alcohol łączy w swoich utworach country i rock’n’roll. Prawdziwy głos pokolenia, który dotarł już do wielu europejskich uszu. „Nómadas". 

Schica to grupa, która mistrzowsko łączy pop i flamenco. „Limosna de amores".

Baskijski ciężki rock. Idealnie sprawdzi się w te dni, gdy masz ochotę skakać do góry nie myśląc o kłopotach dnia powszedniego. Berri Txarrak: „Albo-Kalteak".

Szalona noc dobiega końca. Jest już późno, nogi bolą od tańczenia, a dziewczyna, w którą wypatrywałeś się cały wieczór, właśnie wraca do domu z innym. Wracasz i Ty, a rytm twoim krokom nadaje reggae Rodrigo Mercado. „Astro Rey".