Lifestyle

Tillman Otto: "Ludzie powinni kopiować płyty, jeśli tego chcą"

Artykuł opublikowany 9 listopada 2007
Artykuł opublikowany 9 listopada 2007
32-letni "Gentleman" to wyznawca reggae i honorowy Jamajczyk w niemieckiej skórze. Jego muzyczna diaspora definiuje typowy dla reggae pogląd o tym jak mali wszyscy jesteśmy w wielkim bożym świecie.

"Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Miesiąc temu staliśmy razem na jednej scenie" - Gentleman zasmuca się na wspomnienie południowo-afrykańskiego mistrza reggae Lucky'ego Dube'a, zamordowanego przez złodziei samochodów 18. października. Głos niemieckiego wokalisty jest nieco ochrypły, jako że jest świeżo po występie przed 4-tysięczną publicznością w Zeinth w północnym Paryżu. Siedzi na tyłach swego koncertowego busa w wełnianej czapce i kapturze, skrywających jego wysokie czoło. "Nie możemy być tak po prostu uwięzieni w tym błędnym kole szaleństwa i przemocy. Choć taka już jest ludzka natura".

Wczesne lata 90. na Jamajce. Nastolatek Tillman Otto zakochany w nagraniach reggae starszego brata opuszcza szkołę, aby z plecakiem przewędrować Jamajkę, "spokojną ojczyznę reggae", oraz dać początek trwającej trzynaście lat karierze, obejmującej sześć albumów i hity takie jak "Serenity". "Muzyka sama w sobie nie zmieniła się. Ale jest więcej broni i korupcji w polityce. A przecież każda kolejna generacja może żyć w lepszym świecie - musimy się jednak uczyć od naszych rodziców".

Z Kolonii do Kingston

Opiekująca się domem matka i ojciec pastor stworzyli swoim dzieciom atmosferę, którą Tillman opisuje jako stabilną, pochylając głowę i zrównując obie ręce w geście równowagi. "Miałem dużo swobody jako dziecko. Kiedy rodzice powiedzieli w pewnym momencie 'stop', nie mogli tego zatrzymać. Czasem byli przerażeni, ale trzeba buntować się przeciw rodzicom, gdy jest się dzieckiem. Trawa rośnie sama, jak się obecnie sam przekonuję" - mówi nawiązując do swojego sześcioletniego syna Samuela.

(Rainer Holz/ Four Music Productions)"Poczucie świadomości" które Otto rozwinął podczas osobistej podróży na Jamajkę było "mieszaniną ciekawości na temat pochodzenia muzyki oraz dotarcia do miejsca, które pozwala obiektywnie spojrzeć na własne społeczeństwo". Obfitość producentów, wpływów i studiów muzycznych w Kingston była dla wówczas siedemnastoletniego chłopaka inspiracją, której w dziedzinie muzyki brakuje Niemcom i w ogóle Europie, a która ma dla Otta sens. "W Kingston nie możesz po prostu przed tym uciec. Każdy, począwszy od odźwiernego, ma coś wspólnego z muzyką i potrzebujesz tylko wstępnego pomysłu. W Niemczech jest w porządku dopiero wówczas, gdy masz szczegółowy plan. Po ponad dziesięciu latach w tym biznesie zauważam pewną mentalność - reggae nie jest już super. Na Jamajce mogą już nie lubić muzyki Shaggy'iego, ale są wciąż z niego dumni. W Niemczech jest zbyt dużo analizowania".

Gentleman w wieku 18 lat

Poza płcią i polityką

Niezgodna z samym reggae jest próba kategoryzowania człowieka, który pomógł producentowi Rasa Kassa w zdobyciu sławy, i postawienia go pośród białych Europejczyków dobrze przyjmowanych na Jamajce, na równi z rodowitymi artystami tej ojczyzny reggae. "Niemiecki, karaibski, hip hop, soul, RnB - nie myślę wcale w tych kategoriach. Wszyscy mamy te same cele, jedynie inne perspektywy. Mamy globalizację. Musimy wykroczyć poza francuskość, niemieckość czy angielskość - jesteśmy naprawdę bardzo mali w tym bożym świecie". Otto jest przekonany, że nigdy nie wypuści nagrania w swoim ojczystym języku. "Niemcy to kultura filozofów. Uwielbiam pojedyncze piękne słowa, ale nie lubię dźwięku samego języka. Gdybym śpiewał po niemiecku, nie mógłbym wydać swojego albumu w szesnastu krajach".

Lista "wielkich imion" Gentleman'a zawiera Duńczyka Ziggi, koreańsko-niemieckiego wychowanka Martina Jondo, rodaków Mellow Park, Mono i Nikitamana. Ale promuje on także kobiecy głos w reggae. Zaczynając karierę jako drugoplanowy głos w zespole hip-hopowym Freundeskreis, daje teraz możliwość popisania się swoim śpiewakom z chórku, w tym także swojej długoletniej dziewczynie Tamice z Far East Band.

"Żyję dla moich występów" - mówi Gentleman o kłopotliwym piractwie w przemyśle muzycznym. "Ludzie powinni kopiować płyty, jeśli tego chcą. W południowej Afryce nie mieliby nawet współczesnej muzyki, gdyby nie Internet - ale musimy znaleźć też sposób, który pozwoli artystom utrzymać się". Nigdy nie potrzebował zielono-czerwono-żółto-czarnych gadżetów i woli czapkę zamiast rasta dredów. "To powierzchowne, bo reggae przecież ma się wewnątrz, a nie odwrotnie. Wśród ludzi zawsze będzie pokutować stereotyp siedzącego pod palmą człowieczka z rumem, rozkoszującego się pokojem i słoneczkiem, podśpiewującego 'I shot the sheriff'" - śmieje się. "A to najbardziej społeczny i polityczny rodzaj muzyki i nie ma nic wspólnego ze słoneczkiem".

Gdzie nie świeci słońce

Nazwisko Nikolasa Sarkozy'ego było dwukrotnie krzyczane przez tłum na koncercie, przełożonym z powodu 24-godzinnego strajku, który sparaliżował komunikację we Francji. "To kwestia umowy, która zobowiązuje człowieka" - mówi o prawicowym prezydencie francuskim. "Kadafi na przykład z demokratycznego punktu widzenia jest bardzo niebezpieczny - gdzie to wszystko zmierza? Widzisz człowieka w telewizji i czujesz po sposobie mówienia, że jest bardzo dobrym aktorem". Otto nie owija także w bawełnę, gdy mówi o niemieckiej kanclerz Angeli Merkel. "Jest bardzo przeciętną kobietą. Być może ma jakieś dobre pomysły, lecz jest podróbką pozbawioną jakiejkolwiek władzy. Z drugiej strony jestem zmęczony obwinianiem polityków, bo to zbyt łatwe".

W przeciwieństwie do duetu "Merkozy", Otto widzi w Unii miejsce dla Turcji. "To bardzo cienka linia, ale powinniśmy zdecydowanie pójść w tym kierunku". W czerwcu 2005 roku współpracował z tureckim muzykiem Mustafą Sandalem nad utworem 'Isyankar'. W programie stacji ZDF 'Wetten Das' Sandal opowiadał jak nie miał zielonego pojęcia o tym, kim jest Gentleman, ale gdy ten wylądował w Istambule, nieprawdopodobny duet "zaskoczył". "To, obok Lizbony, jedno z moich ulubionych miast" - Otto wspomina Istambuł. "Pracowałem z tureckim bohaterem. Wczułem się w muzykę i byłem bardzo pozytywnie nastawiony do projektu. To było świetne dla imigracji, komunikacji. Potem zamówiłem kebaba w tureckiej restauracji i właściciel powiedział: "Tt jesteś Gentleman! Ty zrobiłeś tę piosenkę z Mustafą! Proszę, to na koszt firmy!".

'Serenity' z ostatniego albumu Another Intensity

Gentleman poleca w Kolonii...

Piątek w 'Petit Prince', na Hohenzollernring, wystąpi Friesenplatz. Mają tam dobre nagłośnienie i zawsze jakiś jam session - niezmiennie od dziesięciu lat!

Volksgarten i afrykańskie bębny latem.

Gentleman w trasie:

Niemcy (3, 14, 15, 17, 19, 20, 26, 27, 28 listopada), Austria (21 listopada), Czechy (23 listopada), Polska (25 listopada) Holandia (28 listopada)

Zdjęcia: (Werner Kruschke/ Four Music Productions), video: Gentleman at 18 (gust87/ Youtube), second single Serenity (Anotherintensity/ Youtube)