Lifestyle

Tunezja: Parkour - zawsze i wszędzie

Artykuł opublikowany 18 marca 2014
Artykuł opublikowany 18 marca 2014

Czy to w sercu Tunisu, czy na jego peryferiach, przestrzeń miejska przeistoczyła się w teren rekreacyjny dla młodych ludzi uprawiających sztukę przemieszczania się: Parkour. Przez pięć dni reporterzy cafébabel śledzili poczynania Hichem Naamiego - ojca chrzestnego tej dyscypliny i założyciela związku Tunisian Freemove. Fotoreportaż o Tunizyjczykach, który igrają z przeszkodami.

Lider grupy, Hi­chem Naami, re­gu­lar­nie ćwi­czy nie­opo­dal swo­je­go domu. Na po­wyż­szym zdję­ciu Hi­chem na szczy­cie wieży ci­śnień w nowej Me­dy­nie. Ry­zy­ko, jakim jest wspi­nacz­ka go­ły­mi rę­ka­mi bez żad­nych za­bez­pie­czeń w razie upad­ku, Hi­chem tłu­ma­czy bar­dzo pro­sto: „Przede wszyst­kim po­trze­bu­ję nie­skrę­po­wa­nia ru­chów, wol­no­ści ciała i ducha".

Od­da­lo­ne za­le­d­wie kilka minut od cen­trum Tu­ni­su opusz­czo­ne bloki miesz­kal­ne służą za teren re­kre­acyj­ny dla mło­dych adep­tów par­ko­uru. Shàr­lèz Màr­win, uczeń ENACT (Na­ro­do­wa Szko­ła Sztu­ki Cyr­ko­wej w Tu­ni­sie) nie waha się ani chwi­li, by spiąć się do skoku, nie­waż­ne gdzie w danym mo­men­cie się znaj­du­je. „Prze­szko­dę trze­ba po­strze­gać jako uży­tecz­ną pod­po­rę, która po­ma­ga w prze­miesz­cze­niu i nigdy nie utrud­nia czynu" - tłu­ma­czy swoją fi­lo­zo­fię.

Par­ko­ur to „ta­niec z prze­szko­dą two­rzą­cy re­la­cję mię­dzy czło­wie­kiem, a oto­cze­niem; ni­cze­go nie nisz­czy ani nie po­wo­du­je ob­ra­żeń". El Men­zah, z pół­noc­ne­go Tu­ni­su. Nie­moż­li­wym jest prze­miesz­cza­nie się z jed­ne­go punk­tu do dru­gie­go bez wy­ko­rzy­sta­nia przy tym każ­dej chwi­li, każ­de­go skraw­ka ulicy do tre­nin­gu.

Człon­ko­wie Tu­ni­sian Free­move w Mu­tuel­le­ville, w dziel­ni­cy El Men­zah. „Dla wielu mło­dych ludzi, łatwo mo­gą­cych ulec spo­łecz­ne­mu wy­ko­le­je­niu, akt do­łą­cze­nia do grupy jest al­ter­na­tyw­nym źró­dłem przy­jem­no­ści i sa­tys­fak­cji. To ich osła­nia. Or­ga­ni­zo­wa­ne przez zwią­zek wy­da­rze­nia grają ważną rolę, dają im po­czu­cie przy­na­leż­no­ści spo­łecz­nej".

Shàr­lém Màr­win oswa­ja wą­skie ulicz­ki Me­dy­ny, serca hi­sto­rycz­nej czę­ści Tu­ni­su. „Nie­któ­rzy upra­wia­ją par­ko­ur dla przy­jem­no­ści, by po­zbyć się nad­mia­ru ener­gii. Cza­sa­mi widzi się „tra­ceu­rów" (adep­tów par­ko­uru, red.), któ­rzy na przy­stan­ku au­to­bu­so­wym wy­ko­nu­ją akro­ba­tycz­ne nu­me­ry i „flow" nad prze­szko­da­mi, aby zabić czas. Czę­sto zmie­nia­ją się one w wi­do­wi­sko dla prze­chod­niów. To lep­sze niż cze­ka­nie w bez­ru­chu".

Wzdłuż brze­gów tu­ni­skie­go je­zio­ra, kilka minut drogi od placu 14 stycz­nia, roz­cią­ga­ją się od­lud­ne te­re­ny.

Zda­rza się, że mło­dzi adep­ci par­ko­uru i bez­dom­ni spę­dza­ją dzień tuż obok sie­bie.

Me­dy­na, Tunis. „Par­ko­ur po­zwa­la także na roz­wi­nię­cie pew­nej szcze­gól­nej więzi mię­dzy ludz­kim cia­łem a myślą. Po­ma­ga uspraw­nić swoje we­wnętrz­ne ucho, bę­dą­ce pod­stwą row­no­wa­gi ciała. Ten ro­dzaj po­szu­ki­wań jest jed­nak trud­ny, wy­ma­ga kilku lat do­świad­cze­nia nim zo­sta­nie od­na­le­zio­na praw­dzi­wa har­mo­nia".

Opusz­czo­ny bu­dy­nek na skra­ju 22 ulicy w oko­li­cach Tu­ni­su.

Nowa Me­dy­na, oko­li­ce bo­iska do piłki noż­nej, gdzie mło­dzież uwiel­bia przy­cho­dzić po lek­cjach.

Bez­dom­ny ob­ser­wu­je tre­nu­ją­cą mło­dzież. Wielu ludzi bez dachu nad głową, nie­wi­docz­nych za rzą­dów Ben Alego,  obec­nie żyje w samym cen­trum sto­li­cy Tu­ne­zji w przy­tła­cza­ją­cej nędzy.

Oko­li­ce Sta­dio­nu olim­pij­skie­go w Radès, ja­kieś 10 ki­lo­men­trów od cen­trum Tu­ni­su, to ide­al­na prze­strzeń do te­nin­gu. „Par­ko­ur? To nie tylko sport, to styl życia." - pod­su­mo­wu­je Hi­chem.

Ten ar­ty­kuł jest czę­ścią ra­por­tu spe­cjal­ne­go po­świę­co­ne­go Tu­ni­so­wi, zre­ali­zo­wa­ne­go w ra­mach pro­jek­tu "eu­ro­med re­por­ter" i za­ini­cjo­wa­ne­go przez ca­fé­ba­bel we współ­pra­cy z iwatch i fun­da­cją anna Lindh. Już wkrót­ce znaj­dzie­cie wszyst­kie ar­ty­ku­ły ze­bra­ne na ła­mach ma­ga­zy­nu.