Lifestyle

Urugwaj kontra Europa? O europejskiej tożsamości

Artykuł opublikowany 10 lipca 2010
Artykuł opublikowany 10 lipca 2010
28 krajów odpadło, zostały 4. Urugwaj jakby nieco z boku, w finale Mistrzostw Hiszpania i Holandia. Tu nie chodzi już tylko o futbol – czy Europejczycy dzięki Mistrzostwom silniej odczuwają europejskiego ducha?

Ooh, aah, Ameryka. Australia daleko z tyłu. Mundial pozwala przede wszystkim poczuć się przez tydzień Latynosem lub przez 90 minut Afrykaninem. Kto z nas wcześniej wspierał 11 Ghanijczyków biegających po boisku za African Dream. Mieszkańcy zachodniej Afryki byli jedynymi przedstawicielami kontynentu goszczącego Mistrzostwa, którzy dotarli do 1/8 finału, i to mając za sobą wielkie wsparcie. "The Guardian" zauważył, że Europejczycy prawdopodobnie nigdy nie zjednoczyliby się tak, jak 2 biliony Afrykańczyków kibicujących Ghanie przeciwko Urugwajowi.

Europejski Mundial

Po tym jak zarówno klasyczni europejscy faworyci: włoscy, francuscy i angielscy zdobywcy Mistrzostw jak i tegoroczne objawienia: Słowacja, Słowenia i Dania, zwolnili swoje miejsca w kolejce po Puchar, czy ich kibice decydują się na wspieranie europejskiej drużyny w walce o trzecie miejsce? Dlaczego by nie? W mediach przez tydzień wyrokowano „południowoamerykański Puchar”, aż do czasu gdy Argentyna i Brazylia odpadły z gry. Francuski Le Monde poszukał źródeł tej manii w czystym patriotyzmie mieszkańców Południowej Ameryki, upatrując źródeł ich pasji w fakcie, że na co dzień wielu latynoskich piłkarzy gra daleko od domu (w Europie ściślej mówiąc). Tymczasem obecnie francuskie media głoszą powrót „nowej Europy”, a Niemiecka Agencja Prasowa mówi o „Europejskim Imperium”. 

James Whyte, angielska wyrocznia cafebabel w temacie futbolu, patrzy na kwestię tożsamości z historycznej perspektywy. „Europejczycy nienawidzą się na boisku z powodu wielu wojen i konfliktów, jakie między sobą toczyli. Futbol jest generalnie siłowaniem się. Afrykańskie narody nie są przyzwyczajone do wojen angażujących cały kontynent, ich konflikty miały i mają charakter cywilny i wewnętrzny, stąd nie odczuwają niechęci do sąsiadów. Mieszkańcy Południowej Ameryki są mieszanką obu koncepcji – np. Argentyna i Urugwaj są wielkimi przyjaciółmi, ale Argentyna i Brazylia to już zaciekli wrogowie”. 

A jednak paneuropejska serdeczność istnieje, trend widoczny na przykładzie ekspatów, których sympatie różnicują się w zależności od krajów, w których żyli lub które odwiedzili. Wielu wspiera więcej niż jedną drużynę. Podobnie Bośniacy, Turcy czy Polacy mogą kibicować niemieckiej reprezentacji ze względu na jej wieloetniczny skład. Przepytani babelianie chcieliby jednak, by to Urugwaj zdobył Puchar. Tożsamość staje się zbyt prozaicznym faktorem – osamotniony w finałach Urugwaj, podobnie jak ekspaci spoza Europy, zawsze znajdzie sympatię i wsparcie. Tymczasem włoski portal zwraca uwagę, że na 18 mundiali Europa i Ameryka Południowa wygrały jak do tej pory równo po 9, więc nie ma tu mowy o żadnych poszkodowanych. W każdym bądź razie nie ma powodów do sentymentalizmu ani dla Urugwajczyków ani dla Europejczyków – nawet jeśli ci ostatni roszcząc sobie prawo do odpowiedniego miejsca na arenie międzynarodowej, zjednoczeni lub nie.

Zdj.: Jedynka ©austinhk/ Austin H. Kapfumvuti;