Lifestyle

Wybory w Kosowie - w oczekiwaniu na premiera

Artykuł opublikowany 30 listopada 2007
Artykuł opublikowany 30 listopada 2007
"Od naszego, dzisiejszego zwycięstwa zaczyna się nowa era" - powiedział przywódca dotychczasowej partii opozycyjnej proklamującej postulaty suwerenności Kosowa, kiedy wybrał wybory.

Adam Veseli, emeryt, mówi: "Jestem przekonany że nowy rząd będzie zmierzał do utworzenia państwa Kosowo. Dlatego oddałem swój głos na partię opozycji. Sen wszystkich Kosowian w końcu się spełni".

Ludzie zamiast partii

W wyniku porozumienia z 21 października, podczas trzecich z kolei wyborów w południowej prowincji Serbii, w trakcie 21-dniowej kampanii kandydaci do parlamentu nie używali nazw swoich partii, tylko numerów.

Dzięki tym 34% głosów, które zdobył Hashim Thaçi

i jego Demokratyczna Partia Kosowa (PDK, w wyborach 2004 roku - 28%), były przywódca partyzantki albańskiej z czasów konfliktu z Serbami w latach 1998-1999, może zostawić w tyle pozostałe partie z 21% i 12% głosów. Nieobecność przywódców dwóch ostatnich partii dramatycznie zmieniała krajobraz sceny politycznej. Szef Demokratycznego Związku Kosowa Ibrahim Rugov, po piętnastu latach uczestnictwa w polityce zmarł na raka w styczniu 2005, skazując tym samym własną formację na rozłam. Natomiast Ramush Haradinaj, przywódca Sojuszu dla Przyszłości Kosowa i były bojownik, czeka na proces w trybunale haskim za zbrodnie wojenne.

Serbowie bojkotują, frekwencja spada

Na wyborach stawiło się tylko 45% z 1,5 miliona osób, co oznacza spadek sześcioprocentowy w porównaniu do roku 2004 i aż dziewiętnastoprocentowy w stosunku do roku 2001. Doris Peck, szefowa zespołu 150 członków parlamentu europejskiego i obserwatorów głosowania w Kosowie, podczas konferencji prasowej oświadczyła, że mieszkańcy Kosowa pokazali "dojrzałość polityczną" w proteście przeciwko braku skutecznych instytucji, bezrobociu sięgającemu 60% i wszechobecnej korupcji. Korespondent albańskiej telewizji TOP Idriz Seferi, który monitorował wybory w enklawie Serbów, mieście Gracinice, oddalonej od Prisztiny o około 15 minut drogi dodaje: "Niska frekwencja jest odpowiedzią na to, co się nie zdarzyło w Kosowie, a powinno. Nowe partie zapewniają zmiany poprzez procenty otrzymanych głosów, ale nie zapewniają optymizmu dla tych zmian. Możemy być dumni z Kosowa, lecz ono nie może być dumne z nas. Do tego ci wszyscy niebezpieczni ludzie, którzy pracują w tej Albańsko-Serbskiej społeczności". Tylko kilkaset Serbów z potencjalnych 120.000 głosowało 17. listopada. "Mam nadzieję, że to ostatni raz kiedy Serbowie muszą głosować pod groźbą" - mówi Arian Zeka, biznesmen pracujący dla prywatnej firmy Globex. "Mimo tak niskiego udziału obywateli, wybory powinny służyć jako przykład dla innych państw Bałkańskich. Zmiana jest zdrowa dla państw w procesie transformacji".

Brak zaufania dla polityków-dziennikarzy

"Osobiście nie podobała mi się myśl, że dziennikarze zostają politykami", zwierza się nam Daran Islami, 34-latek, jeden z tuzina dziennikarzy, którzy niedawno dołączyli do ORA ("Najwyższy Czas") partii o reformatorskim charakterze, która osiągnęła najniższy wynik (3,7% - połowę tego co udało im się uzyskać w roku 2004). Jego opinia jest reprezentatywna dla innych młodych z miast, stanowiących 65% wszystkich mieszkańców prowincji (18-33 lat). Sam Islami jest współzałożycielem jedynej alternatywnej stacji radiowej "Stołeczne FM".

"To my tworzymy nowe państwo. Mamy już dosyć słuchania polityków. Jedyny sposób, aby to zmienić, to wziąć udział w kampanii. W przeciwnym razie zawsze będziemy niezadowoleni, rozgoryczeni i zawiedzeni. A wtedy ci idioci i aroganci zawsze wygrają. Lepiej wziąć udział i przegrać niż nie zrobić nic i tego żałować". Podczas kiedy ORA koncentruje się na kolejnej możliwości przekroczenia 5% progu wyborczego, dziennikarz Idriz Seferi spogląda w przyszłość "Zaraz po osiągniętym stanie prawnym będą nowe wybory. Może do tej pory nasi mieszkańcy się przebudzą".

Spot wyborczy Dardana Islami i jego parti ORA apelujący do młodzieży Kosowa

W 1999 mieliście 11 lat. W ostatnich wyborach w 2004 mieliście lat szesnaście, bez prawa do głosu. Ci którzy mieli takie prawo głosowali "inaczej" - jesteśmy pewni, że stać was na więcej

Albańsko-angielski tłumacz - Burbuque Brahami

Na zdjęciach: Ramush Haradinaj, kolega Hashima Thaçiego z czasów partyzantki albańskiej i przywódca Sojuszu dla Przyszłości Kosowa przebywa obecnie w Hadze. Veton Surroi, założyciel reformatorskiej parti ORA, który również jest członkiem 5-osobowej Rady Seniorów, decydującej o statusie Kosowa (Nabeelah Shabbir)