Lifestyle

Zapomniani na końcu świata

Artykuł opublikowany 2 marca 2007
Artykuł opublikowany 2 marca 2007
27 lutego Zachodnia Sahara świętuje 30 lat swojej niezależności. Ta była hiszpańska kolonia bez statusu prawnego, żyje tylko dzięki pomocy humanitarnej.

Kiedy zapada noc nad hamadą, kamienną pustynią, można w końcu oddychać normalnym powietrzem. Grupy Sahrawi (rdzenny lud zamieszkujęcy Saharę) siedzą obok swoich namiotów rozmawiając i smiejąc się. Tak samo zachowują się w miejscach najmniej niegościnnych takich jak narodowy szpital Rabuni, skromny budynek położony w pobliżu siedzib różnych międzynarodowych oragnizacji pozarządowych takich jak "Lekarze bez granic" czy "Pentalux". Na pustyni algierskiej zostały ulokowane cztery obozy dla uchodżców: El Aaiun, Awserd, Smara, i Dakhla, których nazwy pochodzą od miast Sahary Zachodniej.

Od 1975, czyli od odejścia Hiszpanów, Sahara Zachodnia, ogromne terytorium pustynne, nigdy nie otrzymało statusu prawnego. Ta strefa jest przedmiotem konfliktu między niezależnymi ludami Sahrawi a Marokiem. Większość Państw Afrykańskich uznała autonomię części Sahary, graniczącej z Morzem Sródziemnym, w rzeczywistości w 80% zajmowanej przez Maroko.

Obecnie około 160 000 Sahrawi bedących uchodźcami na algierskiej pustyni nie przeżyłoby bez pomocy humanitarnej, koordynowanej przez specjalistyczne organizacje takie jak Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) czy Światowy Program Żywieniowy (WFP) podlegające ONZ.

Poza tym, nie przeżyliby także bez pomocy ze strony wielu nieżaleznych wspólnot i indywidualnych darczyńców takich jak rodziny uczestniczące w katalońskim projekcie "Vacaciones en paz", który pozwala setkom dzieci Sahrawi wyjechać do Hiszpanii na wakacje.

Lud Sahrawi otrzymuje również pomoc ze strony krajów takich jak Kuba, Wenezuela lub Algiera, które utrzymują stosunki dyplomatyczne z reżimem Arabskiej Saharyjskiej Republiki Demokratycznej (RASD). Wsparcie finansowe pozostaje wciąż niewystarczające.

Wielu przedstawicieli Sahrawi, zależnych od międzynarodowej pomocy, z powodu braku funduszy nie może korzystać z bogatej kultury i bogactw naturalnych kraju, stale eksploatowanych przez marokańskie władze.

Dość szczególny szpital

W małym szpitalu w Rabuni personel medyczny przystepuje do zabiegów chirurgicznych w dość niepewnych warunkach. Materiał medyczny przywożony aż z Europy przez różne zespoły działające w Rabuni, pochodzi z darów zebranych przez organizacje pozarządowe, które zagościły w tym regionie.

Charakterystyczny w szpitalu w Rabuni jest duży wewnętrzny dziedziniec. To właśnie tu, podczas jasnych pustynnych nocy, spotykają się chorzy ze swoimi rodzinami. Sadowią się na ziemi niczym na ogromnym dywanie, tak jakby przyjmowali znajomych na herbatę. Jeśli przez przypadek pielęgniarz szuka pacjenta, wystarczy kogokolwiek zapytać, bo wszyscy wiedzą gdzie go znalezć. W tej dużej rodzinie sanitariusz, nawet jeśli jest tylko przejazdem w Rabuni, od razu jest przyjaźnie przyjęty przez chorych. Wszyscy się znają.

Przez większość czasu izby pozostają puste, pacjenci wolą odpoczywać w słońcu lub korzystać z chłodu pustynnych nocy.

Zapomniani przez wszystkich

Obecnie obozy dla uchodźców są w stanie krytycznym. Zapasy żywności wyczerpały się w październiku 2006 roku. Na skutek złożenia skargi przez Czerwony Krzyż Sahrawi do Światowego Programu Żywieniowego, AECI, Hiszpańska Agencja ds. Współpracy Międzynarodowej podarowała półtora miliona dolarów. Kolejny milion dolarów dostali od ECHO (Biuro Pomocy Humanitarnej Komisji Europejskiej), a rząd Finlandii przekazał 240 000 tysięcy Euro. Jednak pod koniec sierpnia niczym w teatralnej farsie, WFP zdecydowało nie odnawiać pomocy żywieniowej, powodując nawrót do poprzedniej sytuacji.

Aby sporostać tej humanitarnej katastrofie, Czerwony Krzyż wystosował apel do UNHCR, aby zwiększyć nacisk na inne kraje i zdobyć pomoc. W lutym 2007, przyjechali przedstawiciele tych struktur na miejsce aby ocenić stan obozów. Przez obecną klęskę Sahrawi czują się zapomniani przez wspólnotę międzynarodową.

Zobacz także fotoreportaż o Saharze Zachodniej.