Lifestyle

Zwycięstwa, porażki i objawienia: w Europie rozszalały się mundialowe przepowiednie

Artykuł opublikowany 10 czerwca 2010
Artykuł opublikowany 10 czerwca 2010
Sondaże, przewidywania, prognozy i proroctwa: w przeddzień każdych zawodów sportowych, w Europie wybucha moda na wróżbiarstwo. Nikt nie jest na nią odporny. Co najmniej jedna z gazet w każdym większym kraju europejskim, którego drużyna bierze udział w tegorocznych Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej w RPA, opublikowała swój własny sondaż na ten temat i, oczywiście, własne rokowania co do finału.
Jednak sondażowe pytania do czytelników nie były we wszystkich krajach jednakowe.

Hiszpański dziennik El Mundo Deportivo.es na swojej stronie internetowej uruchomił złożony system głosowania, w którym można pokusić się o odgadnięcie, do którego etapu dojdą poszczególne drużyny. Ale to nie wszystko: na tej samej stronie, na której króluje moda na sondaże, można też wybrać piłkarza, który według nas okaże się największym objawieniem tegorocznych mistrzostw. Co dziwne, mimo że Hiszpanie za oczywistych pretendentów do tego miana uważają zawodników „Czerwonej Furii”, Pedro i Jesusa Navasa (na głowę bijących następnego w kolejce Słowaka, Marka Hamsika) to na zwycięzców Mundialu typują drużynę Argentyny. Interesujące jest również to, że według mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego ich portugalscy i francuscy sąsiedzi zakończą mistrzostwa, nie wychodząc z grupy.

Czy będzie rewelacją Mundialu?

Tymczasem Francuzi nie wydają się aż tak przejęci. Żaden z tamtejszych dzienników nie prosi swoich czytelników o wytypowanie zwycięskiej drużyny. Czy za tym unikiem nie stoi przypadkiem słynna przesądność trenera Domenecha? Zdaje się, że Francuzów bardziej niż tegoroczne rozgrywki, interesują Mistrzostwa Europy, których gospodarzem będą w 2016 roku. Właśnie z tym wydarzeniem związana jest sonda na stronie dziennika Le Monde.fr: „Czy Euro 2016 przyniesie francuskiej gospodarce duże korzyści i przyczyni się do rozwoju infrastruktury?”.

Również Holendrzy wolą nie kusić losu. Na stronie Telegraaf.nl starają się przewidzieć, czy w ogóle uda im się przejść ćwierćfinały... Ale czytelnicy chyba nie bardzo zrozumieli dobre intencje redaktorów, bo masowo głosują: A jakże! Pewnie, że się uda! Trzeba jednak przyznać, że kibice „Pomarańczowych” mają inne zmartwienia. W Holandii nie wolno wypić piwa, oglądając mecz na ulicy, na telebimie. Kwestia porządku publicznego. Z tego właśnie powodu w innym sondażu na stronach AD Sportwereled.nl kibice jednoczą siły w celu obalenia zakazu.

Według "La Gazzetta" wszystko jest możliwe i w tym roku, ale faworytem pozostaje raczej AngliaW sondażu czytelników najważniejszego włoskiego dziennika sportowego, „Gazzetta dello Sport'', nie wiedzieć czemu nie ma tak wysoko przecież ocenianej Hiszpanii. Na jej miejscu znalazła się drużyna Anglii, na czele z trenerem Fabio Capello. I oczywiście Włosi z trenerem Lippim. Najbardziej precyzyjne są jednak sondaże niemieckie. Na stronie dziennika Sueddeutche.de znajdziemy nawet klasyfikację najwyżej notowanych drużyn na wzór notowań giełdowych, ze zmieniającymi się trendami. Hiszpania jest tu na pierwszym miejscu; trochę niżej plasuje się drużyna Niemiec, choć ich notowania ciągle rosną.

Są i tacy, którzy uciekają się wręcz do metodologii ekonomicznych stosowanych na giełdzie, które zestawiają ze statystykami, danymi i rankingami FIFA. W ten sposób zdobywców Pucharu Świata, ale również wyniki poszczególnych meczów, próbowało wytypować dwóch analityków z JP Morgan, banku, który ma siedzibę między innymi w Londynie. Do jakich wniosków doszli? Oczywiście, zwycięstwo angielskich „Lwów”, które pokonują Holendrów w rzutach karnych, a potem w finale Hiszpanię.

Istnieje też nurt prognoz spiskowych, bazujący na przekonaniu, że wyniki zawodów uzależnione są od nacisków politycznych. Jego zwolennicy przywołują pamiętny mecz Argentyna – Peru z 1978 r. kiedy to, zgodnie z wolą przywódców argentyńskiego reżimu wojskowego, drużyna „Albiceleste” dostała się do finału i w efekcie zwycięski Puchar Świata wzniesiony został właśnie w Buenos Aires. Nowsze przykłady to Mistrzostwa Świata we Włoszech w 1990 r., wygrane przez świeżo zjednoczone Niemcy, (tuż po upadku muru berlińskiego w 1989 r.), mistrzostwa w Korei i Japonii w 2002 r., gdzie południowokoreańscy gospodarze niespodziewanie przebili się do półfinału, czy też ostatni Mundial, którego zwycięzcami zostały zniszczone przez aferę Calciopoli Włochy. Na ten rok entuzjaści teorii spiskowych przepowiadają, że daleko zajdzie drużyna południowoafrykańska...

Mimo swojego uroku, cała ta mania prognozowania o tyle mija się z celem, że zarówno o wyniku pojedynczych spotkań, jak i całego Mundialu, decydują detale, pojedyncze epizody, takie jak gol Pirlo w spotkaniu z Ghaną, który otworzył Włochom drogę do dalszej gry i zdobycia największego mundialowego trofeum. Potwierdza to Giovanni Trapattoni, były selekcjoner reprezentacji Włoch i obecny drużyny Irlandii, który w tym roku będzie oglądał mistrzostwa w telewizji „przez Henry'ego i jego przeklęte zagranie ręką”. Ale i on uległ pokusie prorokowania: „Drużyna Maradony jest najsilniejsza technicznie i psychologicznie. Stawiam na Argentynę”.

Zdj.: betacontinua/flickr; superleague formula/flickr; Treviño/flickr; gordonflood/flickr.