Polityka

Ahmed el-Senussi: książę praw człowieka

Artykuł opublikowany 13 stycznia 2012
Artykuł opublikowany 13 stycznia 2012
Obecnie członek libijskiej Narodowej Rady Tymczasowej, książę spędził dziewięć lat w więziennym odosobnieniu, bez kontaktu z drugim człowiekiem. Spotykamy się w Strasburgu, gdzie były więzień sumienia odebrał – jako jeden z pięciu Arabów – nagrodę im. Sacharowa na rzecz wolności myśli (edycja 2011).

Wraz z niedawną śmiercią Vaclava Havla oraz Kim Dżong Ila, niejako powstały wakaty na przeciwległych krańcach spektrum dobra i zła. Co sprawiło, że pierwszy z wyżej wymienionych był wspaniałym piewcą demokracji i działaczem na rzecz praw człowieka, drugi zaś zwyrodniałym despotą? Nad tym będą się głowić historycy i psychologowie. Kuszącym startem dla poszukiwań następców Havla wydaje się właśnie ceremonia przyznania nagrody im. Sacharowa na rzecz wolności myśli.

Książę na ziarnku grochu

Nazwana na cześć słynnego rosyjskiego dysydenta i aktywisty na rzecz praw człowieka, nagroda od 1988 corocznie przyznawana jest przez Parlament Europejski tym, którzy podjęli walkę w obronie praw człowieka i zapłacili za to sowitą cenę. Czasem, jak w przypadku Mohammeda Bouazizi, jest to cena najwyższa. Bouazizi, jeden z tegorocznych laureatów nagrody, oddał życie, podpaliwszy się w akcie protestu przeciwko reżimowi Bena Alego w Tunezji. I choć można się spierać, czy to właśnie on zapoczątkował tzw. Arabską Wiosnę Ludów, jego bunt szybko znalazł naśladowców.

Pięciu spośród takich bojowników uhonorowano tego roku nagrodą im. Sacharowa. Wśród nich znalazł się libijski książę Ahmed el-Senussi, mający na koncie jeden z najdłuższych odsiedzianych wyroków politycznych. Ten wygadany krewniak jedynego króla Libii ma 77 lat, z czego 31 spędził w więzieniu Kaddafiego, z wyrokiem śmierci wiszącym mu nad głową. Dziś musi udzielić czterdziestu wywiadów indywidualnych, wziąć udział w konferencji prasowej oraz wygłosić mowę dla członków Parlamentu. Wszyscy przyjmą ją stojącą owacją. Wszyscy – poza członkami prawicowej holenderskiej Partii Wolności z Geertem Wildersem na czele. Było nie było, książę jest muzułmaninem. Będzie z tego mały skandal na Twitterze i w holenderskiej prasie, ale el-Senussi zbywa to przyprawionym rezygnacją i godnością milczeniem.

Libia 2012

„Pragnę pokoju w Libii” - mówi książę. Ręce grzecznie złożone na kolanach. „Ci z Libijczyków, którzy popełnili poważne przestępstwa, powinni zostać osądzeni. Ludzie obalili dyktatora z pomocą Europy, ale nie było między nimi konfliktu, nie było wojny domowej. Jedynie walka z reżimem. Libia to jedna wielka rodzina”. Książę el-Senussi wskazuje na kobiety i młodzież jako główne siły napędowe powstania. Choć do stracenia miały wiele, walczyły bez wytchnienia, za to z ogromnym poświęceniem. Według księcia powinno to przełożyć się na zwiększone prawa polityczne dla kobiet pod nowym reżimem. „Młodzi również wiele poświęcili – i to nie tylko podczas Arabskiej Wiosny, kiedy to wydarzenia były relacjonowane przez wszystkie telewizje. Gdy przebywałem w więzieniu, jednego dnia poddano egzekucji 1200 młodych, wykształconych ludzi. W tym samym budynku, w którym się znajdowałem. Słyszeliśmy ich krzyki, ale media nawet o nich nie napomknęły. Nikt na Zachodzie nigdy o nich nie usłyszał”. Mimo wszystko księcia cieszy wkład zachodnich mediów – zarówno tych nowych, jak i starych – w relacjonowanie wydarzeń i zmian, jakie zaszły ostatnimi czasy w Libii. Młodzi ludzie powinni mieć zagwarantowany nieograniczony dostęp do portali takich jak Facebook czy Twitter, które książę uważa za „część demokracji”.

„Gdy przebywałem w więzieniu, jednego dnia poddano egzekucji 1200 młodych, wykształconych ludzi” – mówi Ahmed el-Senussi.

Swoją nagrodę Sacharowa wdzięczny książę ze skromnością uznaje raczej za symbol końca libijskiej izolacji niż ukoronowanie swych osobistych zasług. Ma jednak świadomość, że jego rodaków cieszy fakt przyznania nagrody właśnie jemu. Wzorem jest dlań Nelson Mandela; podobnie jak on, książę znalazł siłę w więzieniu. „Nie straciliśmy nadziei. Nie dałem się obedrzeć z ludzkiej godności. Zawsze wierzyliśmy, że pewnego dnia nasze marzenia spełnią się, nieważne, czy dane byłoby nam ujrzeć ten dzień. Teraz w końcu jesteśmy wolni. Skoro potrafiłem zachować optymizm w więzieniu, zachowam go i teraz”. Ten optymizm dotyczy zarówno przyszłości kraju, jak i jego samego; podczas pobytu el-Senussiego w więzieniu zmarła jego żona. Dziś książę bierze aktywny udział w reprezentacji praw więźniów politycznych w libijskim rządzie tymczasowym. Ma dla Europy tylko jeden przekaz. Jego siwe wąsy drgają lekko, kiedy go ogłasza: „Być muzułmaninem nie znaczy jeszcze być terrorystą. Nie traktujcie nas więc jak terrorystów”. Tak jak wiedział to Havel przed nim, wolność ciągnie za sobą zobowiązania. Czas na kolejny wywiad.

Fot.: (cc) Parlament Europejski