Polityka

Beppe Grillo: „Nasz naród jest za stary i jakby tego było mało – jesteśmy bankrutami”

Artykuł opublikowany 18 marca 2011
Artykuł opublikowany 18 marca 2011
Giuseppe Piero Grillo (62 lata) jest krajowym celebrytą, blogerem i komikiem. Żonaty i z szóstką dzieci pewnie nie będzie świętował 150-lecia Włoch w 2011 r. Zabroniono mu występów w krajowej telewizji w połowie lat 80. po tym, jak wypadł z łask potężnych konglomeratów medialnych. Obecnie pisze blog i występuje jako komik. Giuseppe Grillo, specjalnie dla cafebabel.
com, wyjaśnia, dlaczego nie świętuje sto pięćdziesiątej rocznicy powstania Zjednoczonych Włoch.

„Pisanie bloga (Beppegrillo.it został założony w 2005 r. i codziennie czyta go tysiące Włochów, przyp. red.) pozwala mi na wyrażanie opinii i poglądów, które są zakazane przez tradycyjne media, stwierdzanie takich faktów jak ten, że w naszym parlamencie zasiada nie mniej niż 25 skazanych przestępców. Infrastruktura sieci internetowej pomogła mi w stworzeniu platformy medialnej niezależnej od mass mediów. Zostałem wyrzucony przez drzwi, wlazłem z powrotem przez okno – to moja historia z włoskimi mediami. W przeciwieństwie do wielu innych Włochów, zwłaszcza tych uważanych za wpływowych, nie mam prestiżowego wizerunku, który muszę chronić. Ciągle muszą uważać, podczas gdy ja jestem tylko szczery w swojej ciekawości, rozmyślając nad tym, co widzę i dzieląc się tym z ludźmi. Z włoskiej perspektywy to jest rewolucyjne podejście do rzeczywistości. W Europie Włochy są jednym z nielicznych krajów, w którym zwyczaj bycia zawsze szczerym jest wystarczający do zyskania statusu gwiazdy. Szczerość we Włoszech jest cudem.

Początki mojej kariery miały niewiele wspólnego z polityką. Organizowałem małe imprezy, grałem na gitarze, śpiewałem piosenki i opowiadałem kawały. Rzuciłem studia na wydziale ekonomii, żeby poświęcić się podróżowaniu i udzielaniu występów. Byłem jak włoska wersja Jacques'a Brela - powoli przemieniając się z komika w prezentera telewizyjnego. Odzyskałem zainteresowanie ekonomią w latach 80. Wystąpiłem w kampanii reklamującej znany jogurt i zacząłem się zastanawiać, jak z mleko przemienia się w gotowy do jedzenia produkt? Prześledziłem logistyczne fazy pomiędzy krową a lodówką i zdałem sobie sprawę, że podróż ta trwała 7000 kilometrów. Byłem zaszokowany tą niewybaczalnie niską wydajnością i dowiedziałem się, że prawie każdy z produktów w naszej rzeczywistości jest stworzony na takim marnotrawstwie. Kolumb, pochodzący z Genui, poradził sobie lepiej w XV wieku niż ludzie teraz, gdy przywiózł ziarna pomidorów zamiast dojrzałych warzyw. Świat jest przewrócony do góry nogami – dzisiaj mienie góruje nad możliwościami.

 Bruno van den Elshout

Nie ma co świętować. Włochy są kolekcją przypadkowych rejonów geograficznych. Są tak małym krajem, jakim były 150 lat temu. Tak jakby cały kraj był na haju, większość Włochów spędza czas na obawianiu się wrogów, którzy nigdy się nie pojawiają. W tym samym czasie zapominają o problemach, które mają. Jesteśmy znani z bycia namiętnymi i uczuciowymi, ale zużywamy energię na walki o niewłaściwe rzeczy. Możemy się skupić jedynie na pięć minut, co nie wystarcza na pracę nad ulepszeniem strukturalnym. Nasz naród jest za stary i jakby tego było mało – jesteśmy bankrutami. Jesteśmy jak Wiluś E. Kojot biegnący w kierunku jaru. Biegnie i wpada do jaru po tym, jak spogląda w dół i zdaje sobie sprawę, że wisi w powietrzu. Jesteśmy Wilusiem E. Kojotem i nie chcemy spojrzeć w dół.

System polityczny uczyniono tak niesamowicie złożony, że nikt nie wie, o co w nim chodzi. Zostaje pozostawiony w takiej formie, gdyż im bardziej jest zawiły, tym więcej korzyści materialnych przynosi dla głównych graczy. Albo z punktu widzenia społeczeństwa marnotrawi pieniądze. Pod pewnymi względami UE i Włochy są podobne. Włoski rząd wciąż istnieje, ponieważ system polityczny jest tak skomplikowany, że ludzie już o niego nie dbają. UE działa na tej samej zasadzie - kiedyś założona przez wizjonerskich intelektualistów. Historia Włoch i Europy została zredukowana do struktury, która przynosi krótkie korzyści finansowe małej grupie ludzi.

Włoska scena polityczna jest pełna skonfliktowanych ze sobą interesantów. Przewodniczący lokalnych zarządów są urzędnikami w bankach, właścicielami kilku firm i jeżeli są Bardzo Ważnymi Włochami, to posiadają także jeden lub dwa kanały telewizyjne i wiele posiadłości ziemskich. W rezultacie cała włoska społeczność jest zamotana. Nawet mafia nie tylko korumpuje urzędników, ale sama jest przez nich skorumpowana.

Politycy używają słów, aby stopniowo przemienić świat w dojną krowę, która służy ich osobistym interesom, tak jak w przypadku wody pitnej. Politycy dumnie ogłaszają: - Nie sprywatyzujemy dostarczania wody. Chcemy tylko znaleźć najlepszego komercyjnego dostawcę. Ale to wszystko bzdury. Oni tylko przykrywają swoje podejrzane działania uspokajającymi słowami. Jeżeli nic w tej sprawie nie zrobimy, to dostarczanie wody we Włoszech będzie komercyjnym projektem i tyle.

Bruno van den Elshout

Pomimo nieciekawej sytuacji, w jakiej są Włochy, mamy bogatą historię pełną niesamowitych osiągnięć. Banki w swojej obecnej formie zostały wymyślone w Genui, tak samo jak ubezpieczenia, logistyka, nawigacja morska i faszyzm. Trzy największe mafie na świecie są włoskie. Posiadaliśmy samochody przed Amerykanami, a elektryczne samochody przed Japończykami. Włoskie pomysły rozprzestrzeniają się jak wirusy: podobnie dobre i złe. Czy jestem osobiście dumny z bycia Włochem? Zależy. Na razie nie mam potrzeby życia gdziekolwiek indziej niż we Włoszech. Ludzie mnie tu znają. Ściskają mnie, poklepują po plecach, rozmawiają ze mną. Moja publika ochrania mnie przed ludźmi z pomysłami na politykę i gospodarkę, które różnią się od moich. Rzadko kiedy muszę za coś zapłacić; taksówkarz przewiezie mnie za darmo, właściciel restauracji czy menadżer w hotelu mnie ugości. We Włoszech ludzie myślą o celebrytach jak o swoich osobistych przyjaciołach. Kim jestem, żeby nie przyjmować tej gościnności z wdzięcznością? Nie przyjmowałbym tego, gdybym był politykiem, ale nim nie jestem. Nic nikomu nie jestem winien. Nie mam żadnych rachunków do uregulowania. Każdy szanujący się Włoch od czasu do czasu dostaje pocisk w przesyłce pocztowej. Ja sam sobie jedną wysłałem, gdyż nikt inny nie chciał tego zrobić...

The party presented well in regional elections (© PHOTOLOGIX.NL/ Bruno van den Elshout)Jedna rzecz, z której jestem dumny, to rosnący ruch młodych Włochów, którzy mają dość niedorzecznie skomplikowanej włoskiej polityki. Widzą, że jeżeli nic się nie zmieni, to zmierzamy w kierunku katastrofy. Jestem dumny z powstania Ugrupowania Beppe Grillo - bardzo popularnego ruchu młodych, ambitnych Włochów zjednoczonych w lokalnych oddziałach w całym kraju. Mimo że regularnie się spotykają i współtworzą nowe partie polityczne, ruch sam w sobie nie jest partią polityczną. Nie jestem ich politycznym przywódcą. Tylko podsycam ich ambicje, służę jako ich mówca w świecie, zapewniając, że ich głosy są słyszane. Inspiruję ich do tworzenia lepszych Włoch na następne 150 lat”.

Giuseppe Grillo

Vox pop: Beppe Grillo w oczach trojga Włochów

Bruno van den Elshout„Grillo jako jeden z pierwszych napisał, dlaczego i przez kogo nasz system polityczny nie ma sensu. Publikuje wpisy na blogu, w których ujawnia nazwiska posłów skazanych za przestępstwa - nie podejrzanych! - ale pomimo to oni nadal zajmują miejsca w parlamencie, gdyż ktoś ich kryje, tego kogoś kryje jeszcze ktoś inny i tak dalej. Kilka lat temu zebrał czterokrotność liczby podpisów wymaganych do ogłoszenia referendum „Oczyścić politykę”, które dotyczyło wyrzucenia skazanych z parlamentu, ograniczenia możliwości kandydowania do dwóch kadencji oraz bezpośredniego głosowania na kandydatów. Referendum nigdy się nie odbyło. Ale nieważne, jak mała jest lub będzie jego polityczna siła: takie poświęcenie i chęć mówienia nam prawdy, przewidywania i ujawniania skandali, są rozpaczliwie potrzebne. Nie ma co czekać, aż przywódca jakiegoś innego ugrupowania politycznego wykona to za niego, niezależnie od tego, jak smutno to brzmi”.

Alessandro, 34

Bruno van den Elshout„System polityczny tego kraju jest chory, a cierpi z tego powodu całe pokolenie. Włosi w wieku od 25 do 40 lat są nazywani bamboccioni - ‘duże dzieci’ - ponieważ wielu z nas nie ma pracy, a gdyby nie wsparcie naszych rodziców, nie mielibyśmy również dachu nad głową. Uczyłam się na nauczycielkę, ale odkąd się obroniłam, prawo się zmieniło. Żeby móc uczyć, musiałabym wrócić na kolejne dwa lata na uczelnię. Obecnie nauczyciele języków obcych nie muszą nawet zdać egzaminu z języka, którego uczą. System edukacji kształci następne stracone pokolenie, wszystko z powodu prywatnych interesów polityków, przez które nie podejmują decyzji korzystnych dla zwykłych ludzi. Nie zagłosuję na ugrupowanie Grilla, ponieważ uważam, że ma zbyt skrajne poglądy. Ale z pewnością ma rację, twierdząc, że nasz kraj powinien się zmienić”.

Simona, 37

Bruno van den Elshout„Internet jest jedynym źródłem informacji o tym, co się teraz dzieje we Włoszech. Młodzi ludzie nie czytają gazet, bo im nie ufają. Wielu wierzy w to, co usłyszą w telewizji, ale kiedy ją włączysz, dowiesz się, że Berlusconi robi wspaniałe rzeczy. A wiesz, kto jest właścicielem tej stacji? Berlusconi. Niewielu Włochów chce przemyśleć to, co widzą i słyszą. To samo dotyczy Beppe Grilla. Jego poglądy są popularne, ale wielu ludzi, którzy je podzielają, nie jest w stanie myśleć samodzielnie. Kopiują i wklejają. Dlatego całe to ugrupowanie jest trochę przerażające. Kiedy struktury władzy przeważą nad szczytnymi ideami? Berlusconi to nie największy problem Włoch. My sami jesteśmy problemem. Nasz kraj to kraj wiecznych nastolatków. Chcemy posiadać piękne rzeczy, im więcej, tym lepiej. Porównujemy. Chcemy mieć więcej niż inni. Potrzebujemy szefów, którzy nas ograniczają, prawie jak rodziców, kogoś z kim można by się ciągle nie zgadzać. Potrzebujemy szefów, stwarzamy szefów, więc będziemy mieć szefów. I trudno ich obwiniać, że też chcą mieć piękne rzeczy, nawet kosztem innych ludzi”.

Isaia, 29