Polityka

Bezdomność w Paryżu

Artykuł opublikowany 5 lutego 2008
Artykuł opublikowany 5 lutego 2008
Wysokie czynsze i zażarte współzawodnictwo to tylko niektóre z problemów przed jakimi staje sto tysięcy ludzi w Paryżu poszukujących zakwaterowania.

Olivier szuka pokoju do wynajęcia od dwóch miesięcy. "Dostępnych jest tutaj wystarczająco dużo mieszkań, ale musisz walczyć o każde z dwudziestoma innymi osobami" - mówi 29-letni mężczyzna.

Liza twierdzi, że młodzi ludzie często po prostu nie kwalifikują się do wynajmowania mieszkania. "Musisz mieć pracę, przyzwoity zarobek i do tego pieniądze od rodziców" - 24-letnia studentka Sorbony wie, co mówi: sama mieszka z rodzicami na przedmieściach Paryża. "Młodych ludzi po prostu nie stać na to wszystko".

700 euro czynszu miesięcznie

Jak wszystkie inne metropolie, Paryż przyciąga ludzi zarówno z Francji, Europy, jak i całego świata. Według władz miasta ceny za metr kwadratowy podwoiły się w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Ciasna wielkomiejska powierzchnia stolicy okazuje się zbyt mała na dalsze budowle. Pierre Mansat, doradca mera Paryża, przyznaje, że nowe domy czy mieszkania stają się coraz większą rzadkością.

Jednocześnie władze stolicy zaczęły właśnie dostrzegać pozytywny wpływ młodych ludzi na miasto i jego społeczną kompozycję. "Pięć lat temu mieliśmy jedynie 1,500 pokojów studenckich, dziś dysponujemy 3,000" - argumentuje Catherine Mangeot, przewodnicząca studenckiej agendy Crous, państwowej organizacji zajmującej się zakwaterowaniem studentów. "W Paryżu jest 35000 studentów ze stypendiami. Jeśli Crous może oferować zakwaterowanie zastępując w ten sposób prywatną drogę, możemy zmniejszyć zapotrzebowanie o 30% do 2012 roku".

Wybredni właściciele

Paryskie agencje nieruchomości zgadzają się, że rynek mieszkaniowy jest sterowany przez właścicieli, będących w posiadaniu dokumentów potencjalnych wynajemców. Najpospolitszym problemem dotyczącym ogromnej liczby właścicieli jest ich niezdolność porozumienia się z cudzoziemcami. "Wielu studentów zagranicznych to przybysze z Afryki, zwłaszcza z krajów Maghrebu. Mówią płynnie po francusku, ale na przeszkodzie ich osiedlenia się stoi z kolei rasizm" - wyjawia Mangeot.

Poszukujący mieszkania Olivier zgadza się z tym. "Wierzę, iż niektórzy myślą o ciemnoskórych ludziach, że dużo imprezują, słuchają głośnej muzyki i non stop ktoś ich odwiedza. Właściciele boją się takich rzeczy".

Zamieszanie wokół cudzoziemców dotyczy zarówno francuskich gospodarzy, jak i pochodzących z zagranicy. Jean Claude Flores, menadżer agencji nieruchomości FNAIM AJC z dziesiątego okręgu paryskiego, pamięta azjatyckiego właściciela, który odmówił wynajęcia swojego mieszkania Arabom i Afrykańczykom. "Wbrew jego wymaganiom i tak wybraliśmy czarnoskórą osobę. Lokator był porządny i ostatecznie wszystko skończyło się dobrze. Udało nam się zmienić mentalność gospodarza" - mówi Flores. Twierdzi, że ludzie o rasistowskich skłonnościach nie będą w końcu w stanie wynająć swojego lokum w Paryżu, który staje się coraz bardziej wielokulturowy.

Oczywiście nie wszyscy właściciele są tak wybredni. Pewien fryzjer w średnim wieku mówi, że nie ma żadnych wstępnych warunków jeśli chodzi o potencjalnych lokatorów, ufając, że agencja zadba o stan jego domu. Jak długo otrzymuje pieniądze, jest zadowolony.

Mieszkanie "na dziko"

Około 20000 pustych lokali w Paryżu jest częstym przedmiotem rozwlekłej dyskusji co do prawa dziedziczenia. Upturned house (Fot.: fotologic/Flickr)Jednak państwo ma faktyczny obowiązek interwencji w obrębie rynku i pomocy tym, którzy znajdują się w krytycznej sytuacji. "Niestety rząd nie korzystał ze swojego prawa przez ponad dziesięć lat" - mówi Pierre Mansat.

Sytuacja stała się na tyle drastyczna, że latem 2007 roku organizacja pozarządowa "Ministerstwo Kryzysu Mieszkaniowego" zaczęła budować mieszkania dla zdesperowanych studentów oraz namawiała ich do zajmowania pustych lokali. Mansat popiera mieszkanie "na dziko" pod warunkiem, że pozostaje ono w obrębie budynków należących do państwa lub instytucji. "Należy pamiętać, że około 100000 ludzi w Paryżu cierpi z powodu braku zakwaterowania", mówi. "Coś musi być w tym kierunku zrobione, a akcje takie jak powyższa pomagają w staraniach o rozwiązanie kryzysu".

Bezdomni w Paryżu

Menadżer nieruchomości Jean Claude Flores uważa, że wielka liczba pustych budynków w stolicy to problem polityczny. "Władze mają pieniądze na pomoc bezdomnym. Dlaczego lokale stoją puste, kiedy istnieje potrzeba znalezienia wielu ludziom dachu nad głową?"

Nikt nie jest pewny dokładnej liczby bezdomnych w Paryżu. Według Didiera Cusserne'a, dyrektora organizacji charytatywnej Emmaus, oferującej bezdomnym dach nad głową, 25% tych ludzi nie posiada ważnych dokumentów. Są to zarówno Francuzi, jak i obcokrajowcy, w tym pracownicy zagraniczni - wielu z nich pochodzi z Europy wschodniej.

Być może zjawisko braku dachu nad głową powinno być postrzegane jako część cygańskiej legendy Paryża, do którego zjeżdżają poszukujący inspiracji młodzi artyści, nie myślący o pieniądzach czy lokum. Cusserne zgadza się z tym do pewnego stopnia. "Sporo ludzi myśli, że w Paryżu jest lepiej, lecz życie szybko zmusza ich do zmiany zdania. Może lepiej jest być bezdomnym tutaj, niż na dworcu w Warszawie..."

Obejrzyj naszą galerię fotografii "Bezdomni w Paryżu"

Zdjęcie w tekście: fotologic/Flickr