Polityka

Bloc Identitaire: nowa francuska prawica populistyczna

Artykuł opublikowany 1 kwietnia 2010
Artykuł opublikowany 1 kwietnia 2010
W czasie ostatnich wyborów regionalnych we Francji (14 i 21 marca 2010), nie można było uniknąć bliskiego spotkania z ideologią Bloc Identirtaire. Bynajmniej nie dlatego, że obrońcy „europejskiej cywilizacji” byli gwiazdami sondaży. Jednak ich antyislamski dyskurs pobrzmiewał w programach wielu innych skrajnie prawicowych partii.

Islamofobia, która łączy

„Od czasu, gdy pojawili się u nich imigranci, żyją w rezerwatach” - tym śmiałym porównaniem do historii Indian z Dzikiego Zachodu posługują się członkowie BI. Organizacja powstała w 2003 r., za główny cel obrała sobie obronę tożsamości lokalnej, narodowej i europejskiej. Dla Fabrice Roberta, jej prezesa, dawnego członka Unité Radicale (organizacja polityczna zdelegalizowana w 2002 r.), „tożsamość jest przede wszystkim tym, co odróżnia jeden naród od drugiego”. Po bardziej precyzyjne informacje można zasięgnąć do ideologii generała de Gaulle’a: „A jednak jesteśmy przede wszystkim narodem europejskim, rasy białej, o greckich i łacińskich korzeniach kulturowych i wyznającym religię chrześcijańską”.

Ostatnie wybory były dla „tożsamościowców” ważną rozgrywką. Według Fabrice Roberta „obecnie głównym celem jest stworzenie sieci bazującej na lokalnych członkach, tak byśmy mogli dobrze zakorzenić naszą politykę w terenie, na wzór włoskiej Ligii Północnej (la Liga Norte)”. Nawet jeśli jak do tej pory BI nie odnosił znaczących sukcesów wyborczych, zdołał się jednak przedostać do mediów. Było to możliwe między innymi dzięki takim akcjom, jak rozpowszechnianie plakatów „24 godziny bez nich, dlaczego nie cały rok?” z okazji Dnia bez imigrantów (1 marca). Strach przed islamizacją i kulturowym metysażem – są to dwa wątki wspólne wszystkim skrajnie prawicowym ugrupowania. Wyznawcy idei „szczepu europejskiego” sprzeciwiają się jednak stanowisku Le Pena, według nich niewystarczająco zdecydowanemu. „Pięć filarów Islamu nie jest zgodnych z francuskim stylem życia” – stwierdza lakonicznie André-Yves Beck. Motto prawicowych bojowników o wyższość „białego człowieka”? „Nasi przed innymi”…

Inicjatywa paryskiego BI

„Rasizm kulturowy”

Jean Yves Camus, politolog Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Strategicznych (l'Institut de relations internationales et stratégiques), określa dyskurs IB mianem „kulturowego rasizmu”. Jes to ideologia, która mogła powstać w Europie niepewnej swojej siły, słabej ekonomicznie, ogłuszonej globalizacją i spadkiem znaczenia Starego Kontynentu na arenie międzynarodowej. Dla „tożsamościowców” Europa jest przede wszystkim jedną cywilizacją, wspólną historią. Z drugiej strony odrzucają technokratyczny system Unii i pragną Europy federalnej, składającej się z narodów i historycznych regionów. Aby zapewnić sobie wsparcie przy realizacji swojego ideologicznego projektu, europejskie organizacje prawicowe planują stworzenie szkoły dla „tożsamościowych” kadr (inicjatywa wspierana przez BI, Liga Norte i flamandzki Vlaams Belang).

We Francji BI wciąż jeszcze buduje swoją strukturę. Tworzony przez dawnych członków innych prawicowych organizacji jak np. Front Narodowy (Front National), stara się uniknąć prawicowej etykietki: „Ani prawica, ani lewica” - zapewnia Richard Roudier, numer jeden na liście kolejnego regionalnego odłamu BI, Ligue du Midi. Jednocześnie proekologiczni, regionalistyczni i antykapitalistyczni: „sprzeciwiamy się idei homno economicus” – twierdz Françoise, inny członek Ligue. Walka z rynkowymi gigantami przybiera w praktyce różną formę, czasami 2 w 1. 8 marca prawicowi bojownicy udali się do fast foodu Quick, by protestować przeciwko „hallal” menu. „Państwo nie potrafi już chronić swoich obywateli – oskarża Bruno Vendoire, odpowiedzialny w BI za komunikację – My nie zadowalamy się słowami, ale przechodzimy do czynów”.

Nabór 2.0

Młodzi adepciW terenie „Francuzi dumni ze swych korzeni” organizują patrole obywatelskie w środkach transportu, liceach lub miejskich centrach. „Trzeba dać im do zrozumienia, że to my jesteśmy u siebie” – mówi François, lat 19, student prawa z Montpellier. Młodzi są główną grupą docelową internetowej propagandy BI, bazującej na Facebooku czy Twitterze. Co więcej, organizacja zainwestowała również w profesjonalną strategię komunikacyjną, którą powierzyła agencji Novopress.

„To głównie młodzi spotykają się z przestępczą rzeczywistością, w postaci takich zjawisk jak haracze i przemoc w szkołach” – stwierdza Philippe Vardon, współzałożyciel Bloc. Jako wokalista hardrockowej grupy Fraction, Vardon potrafi nadać radykalnym poglądom nieco polotu. Ale sztuka wymaga poświęceń. W październiku 2008 r. został skazany na 16 000 euro grzywny za rozpowszechnianie ulotki „ani zasłonięta, ani zgwałcona” („Ni Voilée ! ni violée !”). 4 miesiące więzienia w zawieszeniu oraz dwuletnie pozbawienie praw obywatelskich kosztowała go z kolei próba reanimacji raz zdelegalizowanej organizacji, Unité Radicale, którą według sądu apelacyjnego Aix-en-Province (region na południu Francji) próbował odtworzyć pod postacią regionalnego odłamu BI, NissaRebela. Ta i inne prowokacje na granicy prawa mają za zadanie przeniesienie radykalnej ideologii do centrum uwagi.

Zdj.: ©Bloc identitaire; © logo: ©bloc identitaire/wikipedia