Polityka

Branislav Djordjevic: "My, Serbowie, nie rozumiemy, czego chce od nas Europa"

Artykuł opublikowany 22 stycznia 2007
Artykuł opublikowany 22 stycznia 2007
21 stycznia odbędą się w Serbii pierwsze, od zaakceptowania demokratycznej konstytucji w październiku zeszłego roku, wybory parlamentarne

Serbski dziennikarz i tłumacz, 54 – letni Branislav Djordjevic niedawno otrzymał nominację na przewodniczącego Hiszpańskiego Stowarzyszenia Korespondentów Prasy Zagranicznej (ACPE). Mieszka w Hiszpanii od 1994 roku i uważa się, "jak większość Serbów, Europejczykiem". W latach 70., zanim zaczął zajmować się galeriami sztuki, podróżował po całym kontynencie europejskim. W tym czasie, Jugosłowianie korzystali z wielu udogodnień w poruszaniu się po Europie, również Djordjevic, który podczas studiów spędził trochę czasu w Niemczech "pracując jako murarz, aby później móc opłacić podróże do Holandii na koncerty Pink Floyd".

Czy uważa Pan, że Serbia jest dziś zdezorientowana na europejskiej scenie i nie wie, jaką przyszłość widzi dla siebie?

Nie, to Bruksela nie wie, co zrobić z Serbią. My zawsze byliśmy krajem bardzo europejskim. W Europie żyje prawie milion emigrantów serbskich i wszystko, co dzieje się w UE ma wpływ na Serbię, kraj nawet dużo bardziej rozwinięty niż Rumunia. Najtrudniej jest wyjść z biedy spowodowanej wojną kiedy UE nakłada na większość serbskich produktów limity importowe, lub kiedy nakłada na Serbów absurdalne warunki dotyczące przepływu ludności. Aby moja córka mogła mnie odwiedzić hiszpańskie ministerstwo spraw wewnętrznych żąda przedstawienia kopii deklaracji podatkowej IRPF jej dziadków wydanej w Serbii. Chorwatów natomiast traktuje się jak należy nie żądając takich dokumentów, chociaż uczestniczyli w tej samej wojnie.

Czy Serbowie czują się niezrozumiani przez Europejczyków?

Na początku wojny tak. Teraz jest jednak na odwrót. Serbowie nie rozumieją, czego chce od nas Europa. Zażądali abyśmy oddali Milosevicia, zreformowali policję, konstytucję... nawet system szkolnictwa wyższego, aby dostosować je do ustaleń procesu z Bolonii! Ale nadal są z nas niezadowoleni. Serbia oddała przed międzynarodowy trybunał karny w Hadze 35 zbrodniarzy wojennych. Gdyby rząd wiedział gdzie jest Ratko Mladic, aresztowałby go. Podczas procesów w Norymberdze osadzono 21 nazistów: czyżby było lepiej być nazistą niż Serbem? Trybunał w Hadze uwolnił Kosowskiego lidera Haradinaja, aby ten mógł uczestniczyć w procesach politycznych w swoim kraju, podczas gdy Vojislav Seselj [serbski ultranacjonalista, współpracownik Milosevicia] nie może zobaczyć swojej rodziny.

Czy w Serbii istnieje prawdziwa kultura demokracji?

Od upadku rządów Milosevicia, kraj obrał nowy demokratyczny kierunek, bez możliwości powrotu. Duża część ludności Serbii należy do mniejszości etnicznych. Ich prawa są respektowane. Nawet cyganie maja swój statut narodowy, własne partie polityczne i środki komunikacji, co stanowi bardzo dobrą podstawą dla demokratycznej przyszłości kraju. Ponadto, z każdym dniem zmniejsza się korupcja. Faktycznym problemem jest to, że demokracja również zależy od zdrowej gospodarki. Państwo serbskie jest zrujnowane i jest zmuszone, aby sprzedawać za bezcen państwowe firmy, tak jak stało się niedawno z zakupem firmy Smederevo przez US Steel.

Kończąc, uważam, że obecny rząd był bardzo uległy wobec Brukseli, kiedy zdecydował się zaakceptować wzajemność w polityce wizowej. Serbowie, zobowiązani są posiadać wizy, aby móc wjechać do państw europejskich. Mieszkańcy UE ich nie potrzebują, aby wjechać do Serbii: konsekwencją, czego jest napływ pieniędzy, ale tym samym napływ europejskich przestępców, którzy znajdują schronienie w Serbii. Najlepsze, co mógłby zrobić mój kraj to rozpocząć negocjacje z innymi światowymi potencjami jak Indie, Japonia, Chiny czy Rosja.