Polityka

Clermont-Ferrand – czy jest z nami prawica?

Artykuł opublikowany 18 lutego 2009
Artykuł opublikowany 18 lutego 2009
Dlaczego francuskie miasto przez 60 lat uparcie pozostawało wierne lewicy? Czy coś się zmieni w XXI wieku?

W Clermont-Ferrand lewicowi urzędnicy zajmowali najważniejsze stanowiska (w tym trzykrotnie urząd mera miasta) nieprzerwanie od czasu wyzwolenia Francji w 1944 roku. Gabriel Montpied, robotnik i działacz francuskiego ruchu oporu, pięciokrotnie wygrywał wybory (1944-1976). Profesor uniwersytecki Roger Quillot kierował administracją w czasach dużych napięć społecznych (1973-1997), kiedy to firma Michelin przez 15 lat nie była stabilna jako pracodawca. Obecnie merem miasta jest Serge Godard, który objął ten urząd po raz trzeci w marcu 2008 roku. Być może mieszkańcy Clermont-Ferrand ufają socjalistom i ich sposobowi prowadzenia polityki, jednak od jakiegoś czasu liczba osób, które nie biorą udziału w wyborach stale rośnie.

(zdj.: Ezequiel Scagnetti/ http://www.ezequiel-scagnetti.com/)

Socjalizm made in Clermont

Głównym źródłem społecznego zadowolenia jest polityka rozwoju miasta w wydaniu rządzącej lewicy. Rozwinięte mieszkalnictwo socjalne oraz infrastruktura sprzyjają otwartości i społecznej integracji, dzięki czemu uniknięto gettoizacji przestrzeni miejskiej. „To w znacznym stopniu wpłynęło na charakter miasta” - twierdzi Pascal Genet, zastępca mera Clermont-Ferrand.

(zdj.: Ezequiel Scagnetti) Alain Martinet, pierwszego zastępcy mera, wymienia trzy czynniki, które – jego zdaniem - wpływają na to, że Clermont jest obecnie tak przykładnym, zintegrowanym miastem: obowiązkowy, 20-procentowy udział w nieruchomościach socjalnych, rehabilitacja osiedli mieszkaniowych Michelin oraz stworzenie linii specjalnych „tramobusów”[ tramwaje na oponach z szyną prowadzącą – przyp. tłum.]. Te priorytety polityki zostały wyraźnie sprecyzowane przez lewicę, by złagodzić nieco skutki kryzysu na rynku pracy i zagwarantować harmonijny rozwój miasta, przyznają zgodnie Martinet i Genet. Bezstrajkowe rozwiązanie sytuacji powstałej w skutek zwolnienia przez Michelin 10 tysięcy pracowników, było prawdziwym wyzwaniem. Potrzeba długoterminowych inwestycji w infrastrukturze sprawiła, że władze pokryły część związanych z tym kosztów. Opóźnienia spowodowane były rehabilitacją szpitali i terenu Place de Jaude. Opłaciło się – w 2006 roku, Clermont-Ferrand zostało okrzyknięte jednym z najlepszych miejsc do zamieszkania we Francji.

Lewica - jak im się to udało

Zachowania wyborcze są zdeterminowane topografią obszaru Puy-de-dôme oraz socjoekonomiczną charakterystyką miasta. Usytuowane w regionie o charakterze głównie rolniczym, na terenie poprzemysłowym, z licznymi kopalniami, Clermont-Ferrand ma potencjał gospodarczy, na który składają się zarówno małe przedsiębiorstwa poddostawców, jak również gigant przemysłu – firma Michelin. Nie pozostaje to bez wpływu na kształt populacji Clermont, którą w dużej mierze tworzą przedstawiciele klasy pracującej, tradycyjnie popierający lewicę. Rada Miasta nie szczędzi środków na wspieranie działalności lokalnych społeczności – w Clermont działa ponad 3 tysiące stowarzyszeń, co może wprawić w zdumienie, biorąc pod uwagę fakt, że miasto ma 140 tysięcy mieszkańców. Jest to również doskonałe środowisko, w którym można szukać kandydatów na listy wyborcze oraz samych wyborców.

Zdaniem Alain Martineta, to długotrwałe partnerstwo jest podstawą popularności, jaką lewica cieszy się na tym obszarze. Rozłam pomiędzy dwoma uniwersytetami – Uniwersytetem Clermont-Ferrand II (Université d’Auvergne - ekonomia, medycyna) oraz Uniwersytetem Blaise Pascal (nauki społeczne, bastion lewicy) – również przygotował grunt pod działalność polityczną wśród licznej grupy studentów.

Gdzie była prawica?

(zdj.: Copeau/flickr)Czy silna lewica wciąż stanowi źródło nowych pomysłów na przyszłość miasta? Zdaniem Alaina Martineta istotne jest to, że lewica odświeżyła swój wizerunek i przyjęła nowe ustalenia w najbardziej odpowiednim momencie. Lista osiągnięć w dziedzinie przezwyciężania kryzysów doskonale dopasowuje się do wrażliwości mieszkańców Owernii.

Jednakże, opozycja wytyka Clermont-Ferrand nieco przestarzały i wyobcowany wizerunek. Krytyka niezmiennie skupia się na tym, że Clermont wciąż ma status miasta podrzędnego, w którym stale ubywa mieszkańców, co – zdaniem prawicy – jest skutkiem lewicowego „braku wielkomiejskich ambicji” i polityki wspierania klasy pracującej. Franck Chignier-Riboulon z Uniwersytetu Blaise Pascal uważa, że mieszkańcy Clermont są zadowoleni ze swojego miasta z przyzwyczajenia. Hervé Challeil i Simon Mandeville, młodzi działacze socjalistyczni, bez chwili namysłu potrafią wymienić działania podejmowane przez Radę Miasta, mające na celu poprawieniu jego wizerunku – czy to poprzez rozszerzenie oferty kulturalnej tak, aby przyciągnęła rodziny i młodych twórców, czy też przez promowanie miejscowej drużyny rugby ASM Clermont Auvergne.

„To nie wystarczy” - replikuje opozycja. Zdaniem Blandine Rocci, członkini młodzieżówki UMP, silną alternatywą jest pomysł prawicy, bazujący na strategii rozwoju, zgodnie z którym Clermont-Ferrand ma stać się zielonym miastem. Zwolennicy tej idei chcą zainwestować w infrastrukturę i komunikację miejską, czyniąc z Clermont szeroko dostępne centrum rozrywek, co pozwoli miastu zabłysnąć na tle często bardziej dynamicznych sąsiadów. Według Rocci i jej współpracowników z młodzieżówki UMP Borisa Wrony i Charles'a Beudina, opozycja nie jest w stanie przebić się ze swoim pomysłem, ponieważ brakuje jej trwałego i zgodnego przywództwa. UMP nie powiodła się organizacja na poziomie członków partii, nie udało się też zachęcić jej aktualnych działaczy do startowania w wyborach. Tak gorzka lekcja skutecznie odebrała apetyt na wprowadzanie w życie jakichkolwiek alternatyw.

Podziały

Rozmowy na temat wyborów do Parlamentu Europejskiego cechuje ten sam podział na zwolenników lewicy i prawicy. Serge Gorard opowiedział się przeciw Konstytucji Europejskiej w 2005 r., natomiast Blandine Rocca uważa, że Europa jest wciąż niesłychanie odległa dla miejscowych wyborców. Jednak obie strony robią wszystko co możliwe, aby zapobiec niskiej frekwencji w czerwcu. UMP ma zamiar skupić się na zaprezentowaniu aspektów bezpieczeństwa „Unii-karmicielki”, tymczasem młodzieżówki socjalistyczne już rozpoczęły kampanię na rzecz Europy prospołecznej, postulując na przykład wprowadzenie wspólnej najniższej stawki wynagrodzenia dla całej Unii.

(zdj.: destempsanciens/flickr)

Obie strony przyznają zgodnie, że Clermont-Ferrand musi przybliżyć się do Europy, jeśli chce się rozwijać. Wyzwanie na XXI wiek to znalezienie własnego miejsca, stworzenie wizerunku miasta kontynuującego dokonania lewicy, ale bez jej niedociągnięć. Kto zapoczątkuję tę przemianę w mieście, które przez tyle lat konsekwentnie trwało przy swoich przekonaniach politycznych – prawica czy lewica?

Podziękowania dla Nicolasa Tufféry'ego z Cafebabel w Clermont-Ferrand za jego pomoc i rady.