Polityka

Co dalej z Traktatem z Lizbony? - szum informacyjny

Artykuł opublikowany 17 października 2008
Artykuł opublikowany 17 października 2008
Komisja Europejska podaje, że spośród 27 państw, 24 zatwierdziły traktat z Lizbony, w dwóch proces ratyfikacji cały czas trwa, a jedno podjęło negatywną decyzję. Czy takie informacje są prawdziwe?

Kwestia interpretacji

Dla Komisji Europejskiej zdecydowana większość państw zatwierdziła już traktat z Lizbony. Rzeczywiście taka jest prawda. Jednakże zatwierdzenie to nie to samo co ratyfikacja. Warunkiem wejścia w życie traktatu z Lizbony jest dokonanie ratyfikacji przez wszystkie państwa członkowskie. Porównajmy zatem dwie mapy: pierwszą przedstawianą przez Komisję Europejską oraz drugą, którą znaleźć można na stronie Wikipedii. Na pierwszy rzut oka widać, które państwa dokonały ratyfikacji. Widać również, że Komisja chciałby aby było inaczej.

Po Irlandii

W kilka dni po ogłoszeniu wyników referendum przewodniczący Komisji Europejskiej, Jose Manuel Barroso apelował o dalszą ratyfikację traktatu. Przywódcy 27 państw zdecydowali, że proces ratyfikacji będzie kontynuowany we wszystkich krajach oraz wykluczyli możliwość jego renegocjacji. Prezydent Sarkozy oświadczył w Europarlamencie, że wejście w życie traktatu w zaplanowanym dniu 1 stycznia 2009 jest niemożliwe. Czesi natomiast ogłosili śmierć traktatu z Lizbony i konsekwentnie przy niej obstają. Stwierdzenie to jest nieprawdziwe o tyle, że konstytucja irlandzka pozwala na powtórzenie referendum, co oznacza, że w tym kraju droga do ratyfikacji nie została ostatecznie i nieodwołalnie zamknięta. Ponadto, mówi się o prawdopodobnym powtórzeniu referendum w kwietniu przyszłego roku.

Brian Cowen, obecny premier Irlandii, który zwracał uwagę na to aby ewentualnego negatywnego rozstrzygnięcia nie interpretować jako głosu przeciwko Unii, jest naciskany przez euroentuzjastów, z prezydentem Nicolasem Sarkozym na czele, aby na następnym szczycie UE, który odbędzie się 15-16 października 2008, przedstawić plan działań na rzecz ratyfikacji.

11 września irlandzki rząd opublikował sondaż w sprawie traktatu z Lizbony, który jako główną przyczynę negatywnego wyniku referendum podaje brak wiedzy na jego temat. Stawia to perspektywę ponownego referendum w sprawie traktatu z Lizbony pod znakiem zapytania.

Czas nagli

Badania te potwierdziły jedynie to, co już było wiadome a publikacja wyników aż trzynaście tygodni od daty referendum może świadczyć o próbach odwlekania w czasie przedstawienia przez Irlandię planu działań. Jednocześnie w TimesOnline z 10 września przeczytać możemy, że środowiska rządowe w Irlandii jako najbardziej prawdopodobną datę powtórzenia referendum podają drugą połowę 2009 r. Jest to zdecydowanie za późno, gdyż w 2009 roku zajdą w UE istotne zmiany instytucjonalne. Wybory do Europarlamentu oraz przewidziana w traktacie z Nicei zmiana Komisji Europejskiej popychają przywódców politycznych do zdecydowanych działań na rzecz przyjęcia nowego traktatu. W tym kontekście optymalnym terminem przyjęcia przez Irlandczyków traktatu byłby marzec lub kwiecień 2009.

Ważą się losy przyszłego kształtu UE

Nieprzyjęcie traktatu z Lizbony wpłynie negatywnie na bardzo wiele spraw. Po pierwsze, część państw wciąż dążyć będzie do wprowadzenia ładu lizbońskiego. Powróci zatem kwestia unii dwóch prędkości czyli ściślejszej integracji pomiędzy niektórymi państwami członkowskimi. Po drugie, brak traktatu stawia pod znakiem zapytania dalsze akcesje. Jest tak dlatego, że obecnie obowiązujący ład nicejski, przewidziany był dla 27 państw i wyczerpał się wraz z ostatnim rozszerzeniem. Po trzecie pozostawi UE bezradną na arenie międzynarodowej. Wydarzenia sierpniowe na Kaukazie pokazały potrzebę ratyfikacji traktatu z Lizbony. Znajdują się w nim zapisy, dotyczące polityki zagranicznej Unii jako całości oraz bezpieczeństwa energetycznego.

Jak będzie wyglądać dalsza ratyfikacja?

Na razie najbardziej widoczny jest szum informacyjny. Spekuluje się na temat daty powtórzenia referendum w Irlandii, manipuluje się informacjami dotyczącymi stanu ratyfikacji w innych państwach członkowskich. Również same państwa członkowskie wysyłają sprzeczne sygnały i ociągają się z ratyfikacją. Dzieje się tak dlatego, że tak jak w Irlandii pojawiały się głosy nadziei, że na odrzuceniu traktatu można jeszcze coś dla siebie ugrać, tak na przykład w Polsce i Czechach próbuje się wykorzystać zamieszanie związane z ratyfikacją. Powstaje przy tym ogromny szum informacyjny a czas podejmowania decyzji i wprowadzania zmian rozwleka się w nieskończoność. Ale czy na takie podejście do usprawniania Unii znajdzie się w przyszłości odpowiednia reforma traktatowa?

Jak przekonywać w śmieszny oraz w nudny sposób do swoich racji: zgadnijcie, kto wygrał w Irlandii?