Polityka

Co do diabła dzieje się w Macedonii?

Artykuł opublikowany 2 czerwca 2015
Artykuł opublikowany 2 czerwca 2015

Protesty i kontra protesty, afery podsłuchowe, korupcja oraz przemoc ze strony policji – źle się dzieje w państwie macedońskim.

Specjalnie dla nas Ivo Bosilkov zgodził się ujawnić szczegóły tej sytuacji.

Według zachodniej opinii publicznej pozycja, w której obecnie znajduje się Macedonia jest kompletnie beznadziejna. Nawet jeśli nie do końca wiadomo, co się właściwie dzieje w tak zwanym getcie południowej Europy, to stwierdzenie to jest jak najbardziej trafne.

„Sytuacja jest zbyt skomplikowana" – twierdzi cywilizowany świat zachodu, który stawia siebie w opozycji do Bałkanów. „Krótko mówiąc, ludzie w Macedonii po prostu się nienawidzą. Po co więc się fatygować i zagłębiać w szczegóły? Jedyne, co możemy zrobić, to ze zdumieniem obserwować, jak Macedończycy sprytnie znajdują kolejne powody do nienawiści" - niechętnie przyznaje protekcjonalny Zachód.

Dziś sytuacja na Bałkanach po raz kolejny jest fatalna. Paradoksalnie, to tak, jak z żartem – czasem jest tak beznadziejny, że się z niego śmiejemy. Niestety, aby zrozumieć żart o Bałkanach należy zapoznać się ze szczegółami, przed którymi Zachód ucieka, jak tylko może.

Tym razem nadszedł czas, by Macedonia odegrała główną rolę w kotle bałkańskim. Od marca tego roku lider głównej partii opozycyjnej Zoran Zaev rozpoczął publikację rozmów pomiędzy członkami rządu. Zostały one nagrane za pomocą posłuchu przez donosiciela służb specjalnych. 

Rozmowy te potwierdziły szereg wcześniej podejrzewanych nadużyć ze strony rządu premiera Nikoły Gruewskiego z partii Wewnętrzna Macedońska Organizacja Rewolucyjna - Demokratyczna Partia na rzecz Macedońskiej Jedności Narodowej (WMRO-DPMNE). Nadużycia te obejmują swoim zasięgiem: począwszy od manipulacji w kwestii kontroli redakcyjnych poprzez te obejmujące elitę partii rządzącej, a skończywszy na oszustwach wyborczych przeprowadzanych przez instytucje państwowe oraz korzyściach osobistych płynących z szemranych układów politycznych.

W momencie, gdy protestujący starli się z policją na ulicach Skopje, niezadowolenie urosło do rangi prawdziwego chaosu. Zostało wówczas ujawnione, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych najpierw próbowało zatuszować pobicie młodego mężczyzny przez policjanta ze skutkiem śmiertelnym, a następnie zwolnić wyższe szczeble władzy z jakiejkolwiek odpowiedzialności za tragiczne zajście.

Po tym wszystkim było tylko gorzej. Podczas największego zamieszania politycznego od momentu przejęcia władzy przez Gruewskiego w 2006 roku, z nieznanych nikomu przyczyn w mieście Kumanowo wybuchły dwudziestoczterogodzinne zamieszki między policją a grupą uzbrojonych po zęby kosowskich Albańczyków. W wyniku tych tragicznych wydarzeń zginęło ośmiu policjantów, a naród ogarnął strach przed powtórką powstania z 2001 roku, które doprowadziło Macedonię na skraj wojny domowej.

To tylko krótkie podsumowanie ostatnich wydarzeń. Faktyczny macedoński konflikt opiera się z jednej strony na paranoi, w której Gruewski stara się pogrążyć kraj, a z drugiej – nadziei, którą żyją obywatele. Macedończycy wciąż wierzą, że instytucje państwowe zamiast do partii mogą należeć do nich, a korupcja i klientelizm mogą zostać zastąpione wolnością, równością społeczną i rządami prawa.

Paranoja jest silnym narzędziem w rękach mistrza manipulacji, który twierdzi, że Macedonia zagrożona jest atakami ze strony zagranicznych służb. Sposób, w jaki Gruewski przedstawia sytuację, jest bardzo chętnie przyswajany przez nacjonalistów, sceptycznych wobec Zachodu, który oskarżają o hipokryzję i blokowanie integracji europejskiej ich kraju w kontekście konfliktu grecko-macedońskiego.

Kilka dni temu zwolennicy WMRO-DPMNE zorganizowali zlot, który był odpowiedzią na wcześniejszą demonstrację antyrządową. Zgromadzenie nie miało właściwie innego celu niż ukazanie zdolności organizacyjnych partii u władzy. Niektórzy niezachwianie twierdzili, że opozycja chce upadku kraju a nie premiera, inni byli po prostu zmuszeni do uczestnictwa w zlocie, tak samo, jak są zmuszani do głosowania ze względu na ich zatrudnienie w administracji. Cały zlot odbywał się na ogrodzonym obszarze, co dawało złudne wrażenie, że zebrały się tam tłumy. Macedońscy użytkownicy Twittera symbolicznie nazwali obóz „Nikola's Cage” – Klatką Nikoły.

W tym właśnie momencie próby Gruewskiego, by przedstawić dwie sprzeczne ze sobą „opcje" jako jednakowo uzasadnione, osiągnęły swój punkt kulminacyjny. Setki antyrządowych demonstrantów rozbiły namioty przed siedzibą macedońskiego rządu zapowiadając, że nie spoczną, dopóki premier nie ustąpi ze stanowiska. W odpowiedzi na to tłumy zwolenników rządu rozbiły obozy przed sejmem. Czego właściwie żądali? Tego nie wie nikt, nawet oni sami.

Cała ta sytuacja to teatr absurdu, ostatni akt dziwnego zjawiska antyprotestacyjnego dyrygowanego przez Gruewskiego. Po raz kolejny Twitter zareagował na to kpiną pytając, czy jeśli obóz opozycji zagra basem, reszta odezwie się kontrabasem.

W tej sytuacji humor jest jedyną racjonalną metodą reakcji. Dla grona europejskich pacynek poczynania opozycji mogą wydawać się całkiem zabawne. Zwolennicy Gruewskiego są tak zaślepieni, że widzą tylko „destrukcyjny scenariusz Macedonii" przygotowany przez UE. Z tego właśnie powodu chcą, aby kraj zdystansował się od europejskich spiskowców i zbliżył do Rosji. Ten scenariusz został już w pewnym stopniu zrealizowany. W Rosji, podczas wprowadzania nowych zmian, to rząd protestuje przeciwko społeczeństwu. Postępowanie Gruewskiego jest bardziej komunistyczne niż komuniści sami w sobie, zaś Macedonia zaczyna przypominać sowiecką Rosję. Coraz więcej w niej propagandy i biedoty, a coraz mniej wolności. Podsumowując – wracamy do punktu wyjścia – sytuacja w Macedonii jest kompletnie beznadziejna.