Polityka

Co kryją kręte wnętrzności Europy?

Artykuł opublikowany 28 października 2014
Artykuł opublikowany 28 października 2014

Europejski Trybunał Praw Człowieka to instancja, do której może się zgłosić każdy obywatel UE bez przedstawicielstwa prawnika czy wnoszenia opłaty. Możliwość ta jest wielką zaletą ustroju demokratycznego, jednak cierpi na niewydolność ze względu na 60 000 zgłoszeń rocznie. Postanowiłem sprawdzić, kim są petenci i natknąłem się na kilka naprawdę ciekawych przypadków.

„Rozpoczęliśmy kampanię, której celem jest uwolnienie naszego przywódcy, ponieważ to on przyczyni się do wprowadzenia pokoju i demokracji” - mówi Adem, Kurd sprzeciwiający się uwięzieniu Abdulaha Öcalana, lidera Partii Pracujących Kurdystanu. W marcu 2014 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że warunki, w których przetrzymywano Öcalana były „niehumanitarne” i że Turcja pogwałciła w ten sposób prawa człowieka. Abdulah spędził dziesięć lat w karcerze w odizolowanym więzieniu znajdującym się na wyspie.

Przy ciągnącej się wzdłuż rzeki ulicy naprzeciw Trybunału w Strasburgu stoi Adem, który wraz z czterema innymi Kurdami prezentuje plakaty z podobizną Öcalana. Zebrani są w doskonałym nastroju, bo  niedawno zapadła pozytywna dla Öcalana decyzja. Dzięki ETPC zgromadzeni Kurdowie mogą optymistycznie patrzeć w przyszłość zamiast rozpaczać nad konfliktem z Turcją, który pochłonął życia 40 000 osób. „Podczas dwóch lat, które tu spędziliśmy udało nam się już zebrać milion podpisów. Będziemy zbierać je dalej, tak jak kiedyś robiono to dla Mandeli" - mówi Adem.

Budynek Europejskiego Trybunału Praw Człowieka zbudowany jest z dwóch wielkich stalowych cylindrów lśniących w blasku kwietniowego słońca. Kontrukcja, przypominająca bliźniacze lewiatany przemierzające niebieską toń, wytwarza wokół siebie niesamowitą atmosferę. Cylindry połączone są siecią rusztowań i taflami szkła. Chociaż sprawiedliwość może być starożytnym ideałem, „europejska świadomość" jest odświeżającym powiewem przyszłości. W Trybunale prawie nie odczuwa się obecności szklanych ścian - wszystko przez nie widać i nic się nie ukryje. Podobno szklane ściany mają symbolizować przejrzystość, którą sąd tak bardzo promuje.

W idealnie okragłej sali konferencyjnej szerokości całego cylindra spotkałam się z Claire Ovey, szefową brytyjskiego wydziału rejestru. Ciemnoniebieski dywan przyozdobiony złotymi gwiazdami Unii Europejskiej daje poczucie, że Trybunał nie tylko znajduje się w Europie, ale także jest całą Europą - ucieleśnieniem europejskich zasad, w oparciu o które był budowany. Ściana sali jest wielkim oknem, przez które na twarz Claire pada światło słoneczne. W obliczu takiego światła żaden cień nie ma szans na przetrwanie.

„System konwencyjny ma na celu zapewnienie ochrony mniejszościom, ponieważ niezależnie od rodzaju demokracji można założyć, że dzięki dostępowi do władzy większość jest w stanie sama zadbać o swoje interesy. W związku z tym to interesy mniejszości powinny być regulowane prawnie" - tłumaczy Ovey. Mówi szybko i z pewnością, uśmiechając się zza czarnych oprawek okularów. 

Europejski wujek samo zło?

Historia Trybunału w dużej mierze opiera się na ochronie praw mniejszości wobec silnych państw. To właśnie ona zobowiązała Rosję do wypłacenia ponad miliona euro rodzinom Czeczenów, którzy zginęli z rąk rosyjskich żołnierzy. Trybunał zobowiązał również Cypr do zapewnienia odpowiedniej ochrony ofiarom handlu ludźmi w celach seksualnych, a także Wielką Brytanię, Bułgarię oraz Szwajcarię do lepszej opieki nad umysłowo chorymi. „Pracując tu mamy poczucie, że nasza praca zmienia świat" - mówi Ovey. 

Jednak nie wszyscy zgadzają się z tym stwierdzeniem. Chris Grayling, minister sprawiedliwości Wielkiej Brytanii uważa, że Trybunał Praw Człowieka wcale nie czyni świata „lepszym miejscem". Kiedy Trybunał zarządził, że brytyjski zakaz głosowania dla więźniów jest niezgodny z Konwencją Praw Człowieka, David Cameron powiedział, że idea głosujących więźniów „fizycznie go obrzydza". Ówczesna minister spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii Theresa May poparła premiera, grożąc zerwaniem wszelkich relacji z Trybunałem „wtrącającym się" w nie swoje sprawy. 

Jak Trybunał rozwiązuje tego typu problemy? Ovey rozkłada ręce w geście frustracji. Winą za podobne sytuacje obarcza media. „Media podały wiadomość w ten sposób, że można było zrozumieć, że Trybunał ogłosił, iż mordercy i gwałciciele powinni uzyskać prawo głosu, co zdecydowanie nie jest prawdą". Źródła podobnych manipulacji Ovey dopatruje się również w oportunistycznym, ale źle ulokowanym eurosceptycyzmie. „Wybory europejskie zbliżają się wielkimi krokami, a to, w jaki sposób podzieliły się partie polityczne nie będzie miało pozytywnego wpływu na Europę. Ten Trybunał, pomimo tego, że jest niezależny od Unii Europejskiej, jest postrzegany jako jej część i to dlatego rządy krajów i politycy tak bardzo lubią nas atakować" - tłumaczy.  

Niewielu zdaje sobie sprawę również  z tego, że zakres interwencji Trybunału, który przedstawia się w mediach, jest przesadzony. Choć było kilka głośnych spraw, które zostały rozkrzyczane na pierwszych stronach gazet, Trybunał rzadko podejmuje decyzje, które wymierzone są przeciw krajom członkowskim. Spośród 909 oskarżeń, które w 2013 roku napłynęły z Wielkiej Brytanii, tylko w 13 przypadkach uznano, że zostały pogwałcone prawa człowieka. Torysom nie przeszkodziło to w publicznym ubolewaniu nad tym, jak to Trybunał narusza brytyjską suwerenność. Zaproponowali oni oddzielną, brytyjską, konwencję praw człowieka, implikując tym samym, że prawa człowieka mogą być różne dla każdego kraju. Według Claire Ovey celowe opóźnianie sprawy przez jej rodaków jest niekorzystne dla wszystkich. „Ukraiński prezydent zapytał dlaczego, skoro Wielka Brytania odrzuca pewne regulacje, są one narzucane innym?" - tłumaczy. 

Mechanizm, który wprawia w ruch stalowe serce

Podczas gdy sądy krajowe stosują ustalone ramy prawne posługując się nomenklaturą „winny lub niewinny", zadaniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jest sprawdzanie oraz ulepszanie tych krajowych ram prawnych. Instancja ta stara się zawsze sięgać pytania zasadniczego - „czym jest sprawiedliwość?" Ponieważ każdy może bezpłatnie zgłosić swoją sprawę do Trybunału i nie potrzebuje do tego prawnika, do instancji napływa rocznie 60 000 zgłoszeń. Wniosków zawieszonych jest jeszcze natomiast około 99 000. Jakie twarze kryją się za tymi wielkimi liczbami?

Armia klaserów wypełnia przestronne pomieszczenie pocztowe. Dziesięciu zapracowanych urzędników porozumiewa się między sobą w 28 językach. Przez ich ręce przepływa 1 600 listów dziennie. Schodzę jeszcze niżej w kręgi europejskiej świadomości. To tu spoczywa bardzo cenny skarb - 60 lat sprawiedliwości. Choć można odnieść wrażenie, że sprawiedliwość jest wartością, którą niełatwo ująć w liczbach, w praktyce okazuje się łatwo policzalna - stanowi ją dokładnie 5,2 km zarchiwizowanych dokumentów. „To 36 razy więcej niż w katedrze w Strasburgu" - mówi pracownica archiwum, Eliza.

Japoński robot, który zabił rodzinę laserem

Na zewnątrz Trybunału, wzdłuż rzeki Ill, rozciąga się obóz namiotów, z których dobiegają dźwięki muzyki klasycznej. To właśnie tu spotkałam Maimounę El Mazougui, 73-letnią Marokankę. Kobieta twierdzi, że rządy Francji i Izraela chcą umieścić w jej mózgu chip, który będzie kontrolował wszystkie jej ruchy, a także sprawi, że będzie wibrowała i powstrzyma ją od spełniania zobowiązań wobec Boga. Marokanka siedzi w swoim namiocie na małym krzesełku kempingowym i kurczowo trzyma brzęczące radio. Przed jej namiotem piętrzą się zużyte butelki po wodzie mineralnej. Widać, że jest tutaj już od dłuższego czasu. „Światem rządzi banda kryminalistów, morderców i neo-nazistowskich Żydów, a ja czekam tu na sprawiedliwość" - tlumaczy mi. 

W tym samym miejscu spotykam również Jonathana Simpsona, który pokazuje mi wielką białą bliznę na swojej szyi. „Tajne służby brytyjskie podcięły mi gardło" - mówi ze zdenerwowaniem. Po chwili dodaje, że od lat jest przez owe służby terroryzowany. „Mógłbym napisać całą książkę, chociażby na temat tortur przy pomocy narzędzi dentystycznych. Przypatrz się moim dziąsłom bardzo uważnie; przeprowadzono na nich nieprawidłowy zabieg dentystyczny. Budynek zdecydowanie został wynajęty w jakimś niecnym celu - zero pacjentów, dekoracji, wszystko bardzo podejrzane" - mówi mężczyzna. Mustafa z Bułgarii opowiada natomiast o tym, jak jechał 48 godzin, aby opowiedzieć przed Trybunałem o japońskim robocie firmy Toyota, który zabił całą jego rodzinę laserem. Odchylając połę czarnej skórzanej kurtki ukazuje mi domowej roboty broń przyklejoną do jego ciała taśmą. 

Niektóre z tych zgłoszeń najprawdopodobniej zostaną zignorowane. Jednak najważniejszy jest tu fakt, że składanie ich jest całkowicie zgodne z prawem. Trybunał musi przeanalizować każdy wniosek z odpowiednim szacunkiem i bez uprzedzeń. „Wydaje mi się, że jest to bardzo dobry znak" - mówi Iverna McGowan, Dyrektor Programów w Amnesty International. "Główne ideały Trybunału, takie jak wolność słowa, opierają się na zróżnicowanym społeczeństwie oraz demokracji. A poza wszystkim - co daje nam prawo do oceniania, czy czyjeś wnioski są prawomocne, czy nie?"

Reportaż powstał w ramach projektu "EUtopia - Time to Vote". Naszymi partnerami byli: Fundacja Hippocrène, Komisja Europejska, Ministerstwo Spraw Zagranicznych we Francji oraz Fundacja EVENS.