Polityka

Dublin przygotowuje się do recesji

Artykuł opublikowany 7 października 2008
Artykuł opublikowany 7 października 2008
25 września ogłoszono, że przez drugi kwartał z rzędu wzrost PKB Irlandii był ujemny. To pierwszy z krajów strefy euro, który rozpoczął przewidywany rok recesji. Jest to również pierwszy kraj, który musi przejść przez to sam, bez pomocy Unii.

(zdj.: Kwin y Lo/ Flickr) W supermarketach i w centrach handlowych w Dublinie panuje taki ruch, jak zawsze. Jednak kolejki w dyskoncie TK Maxxx, który ma również swoje sklepy w Niemczech są troszkę dłuższe od tych w delikatesach Fallon & Byrne. Zaufanie klientów zależy od wydawanych pieniędzy: niektóre sklepy rozpoczęły specjalne promocje kredytowe. W serii reklam radiowych duńskiej sieci sklepów Spar „występuje” premier Bertie Ahern, reklamujący ich „Spar Euro Crunch Campaign”. W menu, którego tematem przewodnim jest recesja, można znaleźć kanapki z jednym składnikiem w cenie 1 euro. Według wpisu na blogu doktoranta na wydziale ekonomii University College Dublin Martina Ryana “inicjatywa spotyka się z pozytywnym przyjęciem” w niektórych częściach miasta.

Teoria kryzysu

(zdj.: identity chris is/ Flickr) Z deficytem budżetowym na dzień dzisiejszy w wysokości 9,4 miliarda euro, irlandzki rynek nieruchomości walczy z brakiem funduszy bankowych. Inwestycje w nieruchomości spadły o około 60% w Dublinie. Stopa bezrobocia wzrosła o 6,8% i jest najwyższa od 10 lat (najwyższe bezrobocie w Europie w sierpniu 2008 roku było w Hiszpanii – 11,3% oraz na Słowacji - 9,9%).

Pierwszego października rząd ogłosił ogromny plan bankowych gwarancji po to, by zwiększyć zaufanie społeczeństwa. Irlandia liczy 4 miliony mieszkańców, jednak ich zadłużenie w bankach liczy 400 miliardów euro, czyli prawie 100.000 euro na jednego podatnika. Do tego dochodzi największy w historii Irlandii spadek na giełdzie - 29 września wyniósł 12,7%. Była to reakcja na doniesienia o sytuacji globalnego systemu finansowego. Gdy Brytyjczycy mają zabezpieczone pieniądze w bankach do sumy 44.660 euro (35.000 funtów) osoby trzymające swoje pieniądze w bankach irlandzkich mogą spać spokojnie – ich oszczędności są zabezpieczone przez państwo. Niepokoi to szefów banków z obcym kapitałem działających w Irlandii. Wiadomości donoszą, że zmartwieni Brytyjczycy oraz brytyjskie firmy wyciągają swoje pieniądze z banków i umieszczają je na kontach irlandzkich banków w Wielkiej Brytanii. Podczas gdy unijni urzędnicy oraz brytyjskie banki kwestionują legalność irlandzkiego zabiegu, niektórzy obywatele zastanawiają się jego celowością. Tymczasem 3 października Grecja zostałam drugim członkiem Unii, który poszedł w kroki Irlandii i zabezpieczył wszystkie wkłady bankowe. 

Czy coś się zmieniło?

(zdj.: Tawel/ Flickr) Wiele osób pozostaje optymistami. „James”, komentator Efinancialcareers.ie pisze, że „Celtycki Tygrys po prostu schował swoje pazury, dajcie mu pół roku i znów będzie walczyć”. Na dzień dzisiejszy Irlandia pozostaje atrakcyjnym miejscem dla międzynarodowych firm. Drugiego października Facebook, gigant wśród serwisów społecznościowych ogłosił, że to w Dublinie będzie mieścić się jego europejski oddział. Sheryl Sandberg, chief operating officer w Facebooku stwierdziła, że „w Dublinie liczba talentów jest światowej klasy.” Facebook dołączył do już obecnych tam gigantów w dziedzinie technologii takich jak Google, Ebay czy Paypal.

Inni są ostrożniejsi. Pierre Paillot jest dyrektorem i sommelierem w restauracji Mint, znajdującej się w samym sercu Dublina. W styczniu lokal otrzymał gwiazdkę Michelina. Tutaj menu degustacyjne kosztuje 125 euro, 185 euro z winem. Paillot mówi, że odkąd zaczęto mówić o recesji zauważył zmianę w zachowaniu klientów, „zwłaszcza jeśli chodzi o dodatki. Na aperitif lub wino wydają niewiele”. Niektórzy stali klienci również przestali przychodzić. „Myśleliśmy, że w lipcu lub sierpniu wyjechali na wakacje, jednak nie wrócili do nas we wrześniu. W ciągu następnych dwóch lat nie będzie tu przychodzić co weekend tyle osób wydających tyle pieniędzy, co kiedyś”.

Lęk przed mrocznymi dniami

Dearbhail McDonald, redaktor “Irish Independent”, irlandzkiego dziennika o najwyższym nakładzie mówi, że prawdziwym problemem Irlandii jest powtórka z recesji w 1980 roku. „Ludzie obawiają się perspektywy masowej emigracji” – mówi McDonald, wspominając o ostatnich targach kariery w Dublinie, w których namawiano młodych irlandzkich absolwentów do poszukiwania przygód i rozpoczęcia pracy w Australii. Dzięki „The Down Under Expo” Dublińczycy poszukujący pracy od 2005 roku mogą kontaktować się z pracodawcami z Australii czy Nowej Zelandii. Obecnie jednak mogą zacząć wyjeżdżać z kraju ze względów ekonomicznych. McDonald mówi, że młodsze pokolenie zna tylko czasy boomu gospodarczego, jednak niektórzy mogą zdawać sobie sprawę z problemów związanych z recesją. „Mam przyjaciół, którzy pamiętają stanie w kolejkach po zasiłek ze swoimi ojcami i upokorzenia z tym związane”. Powszechny strach w Irlandii przed słowem recesja „wywołuje te same skojarzenia w irlandzkiej psychice co słowo głód.”

(zdj.: street~dreams/ Flickr) 

Irlandzka telewizja oraz gazety są pełne recesji. Prezenterzy i komentatorzy często kłócą się żarliwie co do tego, co należy zrobić, jednak większość z nich ma podobne zdanie jak poseł Richard Bruton. 25 września w wieczornych wiadomościach na kanale RTE One powiedział, że irlandzka gospodarka „zderzyła się z murem”. Czy Szmaragdowa Wyspa pozbiera się po tym?