Polityka

Dzielnica 11, dzielnica 10: Paryż moich pierwszych razów

Artykuł opublikowany 16 listopada 2015
Artykuł opublikowany 16 listopada 2015

Młoda Francuzka, która dorastała w dzielnicach, które były scenerią piątkowych ataków, przywołuje wspomnienia z restauracji P'tit Cambodge i Carillon, oraz sali koncertowej Bataclan. Są w nich radość, łzy, jest w nich życie.

Paryż dzielnica 11, Paryż dzielnica 10.*

Paryż moich pierwszych razów. Pierwszy pocałunek, pierwszy seks, pierwszy dramat miłosny. Całujemy się na Oberkampfie, kochamy się na Républice, wprowadzamy sie do mieszkania na Bon Sergent, rozstajemy się na Républice, umawiamy się na randki w Marii Luisie, podrywamy i nienawidzimy się na Voltaire, ale także na Voltaire spotykamy się i kochamy, a Ciebie - Ciebie kocham na Couronnes.

Pierwsze podmuchy wolności, podbijamy dzielnicę jako dwunastolatkowie, przeczesujemy ją od naszej szkoły aż po Saint Sébastien. Gdzieś na Cour des Lions, koledzy i koleżanki z Beaumarchais nurkują w głębinach miejskiego basenu, głośno się przy tym śmiejąc. Bezustannie lecą toporne żarty. Chłopcy mają po 13 lat i w ogóle nie potrafią żartować, więc ich unikamy. 

Pierwsze młodzieńcze uniesienia na boulevard Voltaire. Na imię ma  Jérémy i śledzimy go z koleżankami. Mieszka na pierwszym piętrze i jest synem właściciela Bataclanu. Jest w szóstej klasie i jest piękny, a my jesteśmy w trzeciej i jesteśmy brzydkie. Ale kogo to obchodzi? Mamy niezły ubaw. On też się z nas śmieje, gdy spostrzega, że go śledzimy od szkoły aż do domu. Patrzy na nas z politowaniem, ale kogo to obchodzi? Mamy po 12 lat i mieszkamy w 11 dzielnicy Paryża, nie boimy się, a Paryż jest ogromny. 

Pierwszy raz spotykamy sławnych ludzi na Voltaire, kiedy odbywa się inauguracja tarasu Bataclanu. „Jamel, jak leci?" - słyszę. Mam 14 lat i to mój chłopak zadaje pytanie. Jestem dumna, gdy Jamel spogląda na niego i odpowiada: „W porządku, a u ciebie?". Potem siada na tarasie i łapie promienie słońca.

Pierwszy koncert po ukończeniu 20 lat. Dizee Rascal w Bataclanie. Później kolejne. Fauve, Kery, Medine, Disiz. W Bataclanie.

Pierwszy jogging z koleżankami. Nie bój się, do trzydziestki daleko, biegniemy, przebiegamy Bastille - République - Jaurès, chodźcie, pobiegniemy nad kanałem. Le petit Cambodge

Zastanawiamy się - iść do l'petit Cambodge? Dobra, niedobra, no nie wiem, chodźcie zobaczymy. Ale tłok, ostatecznie decydujemy się na le Carillon. Jak ktoś wyjeżdża z Paryża, robimy imprezy pożegnalne w le Carillon. Sotykamy się ze znajomymi w le Carillon. Wpadamy na innych znajomych przechodząc przed le Carillon. Upijamy się jak świnie w le Carillon, kręcimy bekę z ludzi w le Carillon i chyba nawet płaczemy w le Carillon.

A kiedy wracamy do domu przechodzimy przez ulicę La Fontaine au Roi. I później przed ogródkiem Casa Nostra.

Paryż dzielnica 10, Paryż dzielnica 11. 

Paryż moich pierwszych razów.

Pierwszego razu, kiedy czułam, że u siebie naprawdę jestem u siebie, że to jest moja ziemia, że to jest mój kraj, miasto, historia, ludzie i znajomi. 

Pierwszego razu, gdy czułam w moich wnętrznościach i w całym moim ciele, że wiem, skąd pochodzę. 

I wiem, że wielu z Was może opowiedzieć podobne historie o Waszych dzielnicach. Wiem, że jesteśmy podobni, bo w każdym mieście są takie dzielnice, jak paryskie dziesiątka i jedenastka.

Paryż dzielnica 10, Paryż dzielnica 11.  

Paryż tego pierwszego razu, kiedy tak bardzo się bałam o tych, którzy tu mieszkają.

Paryż dzielnica 10, Paryż dzielnica 11.  

Bałam się o ciebie, moje miasto, moja dzielnico, mój kraju. Bałam się tego, jak wyglądały będą konsekwencje złości zasianej na Twych ulicach. Bałam się, ze nie przestanę się bać.

Paryż dzielnica 10, Paryż dzielnica 11. 

Paryż moich pierwszych razów.

Paryż mojej pierwszej krwawej jatki.

I pierwszego zmartwychwstania. Szybkiego. Mam nadzieję.

Uważaj na siebie, uważaj na nich.

PS: Saint-Denis, nie znam cię tak dobrze, ale życzę ci tego samego.

* Interpunkcja tekstu jest zmieniona celowo, by wyrazić autentyczne emocje autorki tekstu.