Polityka

Dziennikarstwo? „Parszywy zawód”

Artykuł opublikowany 21 lipca 2010
Artykuł opublikowany 21 lipca 2010
”Fałszywa miłość i prawdziwa nienawiść”: to najlepszy obraz skomplikowanej relacji dziennikarstwa i polityki. Przedstawiamy obraz kilku ,,historycznych'' już obelg polityków z całej Europy pod adresem dziennikarzy.

Dziennikarze i politycy. Związek nierozerwalny, choć nieco chwiejny. Wystarczy, by zbyt gorliwi dziennikarze zagalopowali się z pytaniami i zirytowany polityk od razu wybucha. Przykładem francuski eurodeputowany, , lider Parti de Gauche (Partii Lewicowej), który po usłyszeniu niewygodnego pytania nazwał studenta dziennikarstwa petit cervelle ('małym móżdżkiem'), określając przy tym dziennikarstwo jako métier pourri ('parszywy zawód'). …Eh bah, merci - „A, no cóż, dziękuję” – cóż więcej mógł na to odpowiedzieć sam zainteresowany?

„Les journalistes, ce sont des nullards, il faut leur cracher à la gueule. […] Ce sont des bandits. Et encore, les bandits eux, ont une morale” („Dziennikarze to okropni ludzie, to bandyci, powinno się im pluć w twarz. Z tym że bandyci mają przynajmniej sumienie”) - Tak podobno 18 marca na posiedzeniu z członkami swojego rządu miał mówić wściekły Nicolas Sarkozy – doniósł francuski tygodnik satyryczny „le Canard enchaîné”, Dziwić to może z uwagi na fakt, że Sarkozy jest znany ze swoich zażyłych przyjaźni w środowisku prasy...

Także w Niemczech nie od dziś dziennikarze żyją w niesławie: w latach 80-tych ówczesny kandydat na kanclerza z ramienia CSU/CDU (unia dwóch partii: Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej i Unii Chrześcijańsko-Społecznej), Franz Josef Strauß, w swoim przemówieniu nazwał dziennikarzy Ratten und Schmeißfliegen, czyli 'szczurami i muchami latającymi nad gównem'. Nie mniej trywialny był niemiecki minister spraw zagranicznych, Joschka Fischer (Partia Zielonych), który z kolei określił dziennikarzy jako 5-Mark-Nutten, czyli 'tanimi kurwami'.

I na deser Włochy. W tym pięknym kraju politycy prowadzą prawdziwą wojnę z prasą: Giulio Tremonti, aktualny minister gospodarki, w czasie ostatniej konferencji prasowej nazwał jednego z dziennikarzy testa di cazzo, dosłownie 'chujem'.

Berlusconi natomiast na konferencji w Rzymie krzyczał do dziennikarza, który żartował z jego łysiny: . Na koniec nie można zapomnieć też o Maurizio Gasparrim. Senator z niewinnym uśmiechem i lekką ironią nazwał sfigato ('łajzą') jednego z dziennikarzy telewizyjnego show Ballaro. Później jednak osobiście dziennikarza przeprosił. Incydent zakończył się uściskiem dwóch zainteresowanych. W końcu : „Kto się czubi, ten się lubi”.

Ilustracje: Henning Studte