Polityka

EUROMAJDAN: KIM JEST WITALIJ KLICZKO?

Artykuł opublikowany 12 lutego 2014
Artykuł opublikowany 12 lutego 2014

Wi­ta­lij Klicz­ko, „eme­ry­to­wa­ny" mistrz świa­ta wagi cięż­kiej, po­sta­no­wił za­mie­nić bok­ser­ski ring na scenę po­li­tycz­ną. Sław­ny bok­ser stoi na czele an­ty­rzą­do­wych pro­te­stów w Ki­jo­wie i zy­sku­je coraz więk­szą po­pu­lar­ność, pod­czas gdy pre­zy­den­to­wi Ja­nu­ko­wy­czo­wi zwia­stu­je się ry­chły upa­dek. Ale kim wła­ści­wie jest Wi­ta­lij Klicz­ko? 

At­mos­fe­ra po­li­tycz­na na Ukra­inie staje się coraz bar­dziej na­pię­ta. Coraz wię­cej bu­dyn­ków rzą­do­wych zaj­mo­wa­nych jest przez de­mon­stran­tów. Na po­rząd­ku dzien­neym są tu już po­ża­ry, kok­taj­le Mo­ło­to­wa, czy śmierć ko­lej­nych ma­ni­fe­stan­tów. Wła­dza obec­ne­go pre­zy­den­ta Wik­to­ra Ja­nu­ko­wy­cza wy­da­je się słab­nąć. Zgo­dził się on na ustęp­stwa, ofe­ru­jąc po­sa­dę pre­mie­ra prze­wod­ni­czą­ce­mu Par­tii Bat­kiwsz­czy­ny, sze­fo­wi opo­zy­cji, Ar­se­ni­jo­wi Ja­ce­niu­ko­wi oraz sta­no­wi­sko posła Wi­ta­li­jo­wi Klicz­ce, prze­wod­ni­czą­ce­mu jego wła­snej par­tii UDAR (Ukra­iń­ski De­mo­kra­tycz­ny Alians na rzecz Re­form). Jed­nak żaden z wyżej wy­mie­nio­nych nie ma wąt­pli­wo­ści co do tego, że ta pro­po­zy­cja ma dru­gie dno i jest nim re­zy­gna­cja z żądań zmian w sys­te­mie po­li­tycz­nym Ukra­iny, a tym samym – stłu­mie­nie ma­so­wych de­mon­stra­cji. Je­dy­ne, co obaj mogą za­ak­cep­to­wać, to re­zy­gna­cja Ja­nu­ko­wy­cza ze sta­no­wi­ska pre­zy­den­ta oraz or­ga­ni­za­cja no­wych wy­bo­rów. Wy­bo­rów, w któ­rych Klicz­ko miał­by szan­sę ode­grać zna­czą­cą rolę. Ale kim jest wła­ści­wie słyn­ny mistrz świa­ta i jak oce­nia obec­ną sy­tu­ację po­li­tycz­ną na Ukra­inie?  

Klicz­ce nada­no pseu­do­ni­m „Dok­tor Że­la­zna Pięść” - za­rów­no ze wzglę­du na im­po­nu­ją­ce osią­gnię­cia w spo­rcie, jak i po­tęż­ny in­te­lekt - mistrz boksu obro­nił bo­wiem dok­to­rat jako pierw­szy bok­ser w hi­sto­rii. Wzrost 201 cm oraz waga 112 kg czy­nią z niego po­waż­ne­go prze­ciw­ni­ka – i to nie tylko na ringu. W ciągu całej swej ka­rie­ry wy­grał aż 45 z 47 pro­fe­sjo­nal­nych walk i nigdy nie zo­stał zno­kau­to­wa­ny. Tę­ży­zna fi­zycz­na oraz sto­so­wa­nie prze­mo­cy to do­sko­na­łe kry­te­rium po­rów­naw­cze mię­dzy Klicz­ką a Ja­nu­ko­wy­czem. Spor­to­wy tem­pe­ra­ment Klicz­ki do­wo­dzi jego doj­rza­ło­ści, opa­no­wa­niu oraz zdol­no­ści do współ­czu­cia. Po swo­jej pierw­szej wy­gra­nej w 1994 roku, gdy zno­kau­to­wał Bry­tyj­czy­ka Ri­char­da Vince'a, pro­sił o wy­ba­cze­nie jego ro­dzi­nę, a na­stęp­nie przy­siągł, że jego wła­sna ro­dzi­na nigdy nie bę­dzie oglą­dać walk z jego udzia­łem. Jego spraw­ność na ringu, de­ka­da do­mi­na­cji w ka­te­go­rii wagi cięż­kiej oraz godne po­dzi­wu przy­wią­za­nie do zasad fair play przez długi czas były po­wo­dem do dumy na­ro­do­wej Ukra­iń­ców.

Z kolei Ja­nu­ko­wycz ma na kon­cie godną po­gar­dy prze­szłość kry­mi­nal­ną zwią­za­ną z prze­mo­cą.

Może więc dzi­wić fakt, że zo­stał w ogóle do­pusz­czo­ny do świa­ta po­li­ty­ki. W 1967 roku zo­stał ska­za­ny na trzy lata wię­zie­nia za okra­dze­nie męż­czy­zny, któ­re­go jego to­wa­rzy­sze po­bi­li do nie­przy­tom­no­ści. W 1969 roku zo­stał po­now­nie aresz­to­wa­ny i ska­za­ny na dwa lata za udział w bójce pod wpły­wem al­ko­ho­lu. Za­rzu­ty ja­ko­by Ja­nu­ko­wycz miał na­le­żeć do gangu gwał­ci­cie­li oraz być od­po­wie­dzial­nym za po­bi­cie ko­bie­ty w Je­na­ki­je­wem w la­tach 70. nie zo­sta­ły wpraw­dzie po­par­te do­wo­da­mi, jed­nak z pew­no­ścią do­peł­nia­ją wi­ze­ru­nek jego mrocz­nej prze­szło­ści. 

Klicz­ko ze swym ty­tu­łem dok­to­ra de­kla­su­je nie tylko in­nych bok­se­rów, ale też po­li­ty­ków, ale przede wszyst­kim sa­me­go pre­zy­den­ta. Rów­nież wy­kształ­ce­nie oka­zu­je się być do­sko­na­łym kry­te­rium po­rów­naw­czym. Dok­to­rat przy­spo­rzył co praw­da bok­se­ro­wi uj­mu­ją­ce prze­zwi­sko „Dok­tor Że­la­zna Pięść”, tytuł ma­gi­stra prawa mię­dzy­na­ro­do­we­go oraz dok­to­rat z eko­no­mii Ja­nu­ko­wy­cza jest mu solą w oku, po­nie­waż oba te ty­tu­ły zo­sta­ły sfał­szo­wa­ne. Miał obro­nić oba ty­tu­ły, pra­cu­jąc na peł­nym eta­cie jako pre­zy­dent Do­niec­ka. Se­kre­tarz pra­so­wy Ja­nu­ko­wy­cza, Denys Iva­ne­sko, nie mógł sobie wpraw­dzie przy­po­mnieć, na jakim uni­wer­sy­te­cie stu­dio­wał póź­niej­szy pre­zy­dent Ukra­iny, ale był pe­wien, że była to jedna z do­niec­kich uczel­ni. Twier­dzi nawet, że Ja­nu­ko­wycz: był dzie­ka­nem jed­ne­go z wy­dzia­łów oraz pra­co­wał jako wy­kła­dow­ca.

Ukra­iń­ska po­li­ty­ka jest już od dawna kla­sycz­nym przy­kła­dem roz­bież­no­ści mię­dzy przed­wy­bor­czy­mi obiet­ni­ca­mi a smut­ną rze­czy­wi­sto­ścią. Ostat­nie de­ka­dy to pasmo za­wie­dzio­nych na­dziei. Eu­fo­rycz­ny opty­mizm z od­zy­ska­nej nie­pod­le­gło­ści z 1991 roku szyb­ko prze­ro­dził się w po­li­tycz­ny chaos i w kon­se­kwen­cji dał po­czą­tek nad­uży­ciom wła­dzy, na­ru­sze­niu praw oby­wa­te­li oraz go­spo­dar­czej ru­inie. Po­ma­rań­czo­wa Re­wo­lu­cja z 2004 roku na nowo roz­bu­dzi­ła opty­mizm Ukra­iń­ców, jed­nak zapał ten zo­stał po raz ko­lej­ny szyb­ko ostu­dzo­ny, gdy obie­ca­na jed­ność prze­kształ­ci­ła się w walki we­wnątrz­par­tyj­ne oraz dez­in­te­gra­cję rządu. Wik­to­ro­wi Jusz­czen­ce, po­przed­nie­mu pre­zy­den­to­wi Ukra­iny, nie udało się zwal­czyć wszech­obec­nej na Ukra­inie ko­rup­cji, wy­ne­go­cjo­wać z Rosją ko­rzyst­nych wa­run­ków w spra­wie od­cię­cia do­stę­pu do gazu w środ­ku zimy, ani też unik­nąć po­li­tycz­nych utar­czek z pre­mier Julią Ty­mo­szen­ko. Ar­se­nij Ja­ce­niuk, obec­ny szef opo­zy­cji, peł­nił wów­czas funk­cję mi­ni­stra spraw za­gra­nicz­nych. 

Skalę nie­za­do­wo­le­nia z sy­tu­acji po­li­tycz­nej naj­le­piej od­da­je fakt od­zy­ska­nia spo­łecz­ne­go po­par­cia przez Ja­nu­ko­wy­cza, który w 2004 roku był głów­nym ry­wa­lem Po­ma­rań­czo­wej Re­wo­lu­cji. Jed­nak już w 2010 roku od­zy­skał za­ufa­nie oby­wa­te­li Ukra­iny i w wy­bo­rach cał­ko­wi­cie przy­ćmił swą ry­wal­kę, Julię Ty­mo­szen­ko.

Klicz­kę kry­ty­ku­je się cza­sa­mi za jego brak do­świad­cze­nia w po­li­ty­ce, jed­nak ta cecha może być rów­nie do­brze po­strze­ga­na jako jego naj­więk­sza za­le­ta. Nie jest ska­żo­ny wszech­obec­ną ko­rup­cją, którą inni po­li­ty­cy mają już we krwi. Za­cho­wał dy­stans wobec po­li­tycz­nych spo­rów. Po­ja­wił się w samym środ­ku krwa­wych za­mie­szek, wy­róż­nia­jąc się od całej resz­ty nie tylko po­stu­rą, ale też iście olim­pij­skim spo­ko­jem. Pię­ści za­ci­ska tylko ze zło­ści, jakby miał za­miar roz­li­czyć się z ota­cza­ją­cy­mi go po­li­ty­ka­mi. Taki wi­ze­ru­nek Klicz­ki urze­ka tłumy, które go­to­we są na niego gło­so­wać.

Ukra­ina jawi się jako kraj na­zna­czo­ny zna­mie­niem schi­zo­fre­nii - po­dzie­lo­ny nie­mal równo po po­ło­wie - na część ukra­iń­sko­ję­zycz­ną na za­cho­dzie i ro­syj­sko­ję­zycz­ną na wscho­dzie. Bio­rąc pod uwagę fakt, że wy­ni­ki gło­so­wa­nia są w znacz­nej mie­rze uza­leż­nio­ne od usy­tu­owa­nia geo­gra­ficz­ne­go, god­nym po­dzi­wu jest to, że Klicz­ko zy­skał sym­pa­tię miesz­kań­ców obu tych re­gio­nów. Tego sa­me­go nie można po­wie­dzieć o Ja­nu­ko­wy­czu. Jego ba­stion po­par­cia leży głów­nie w re­gio­nie ro­syj­sko­ję­zycz­nym - na wschod­niej i po­łu­dnio­wej Ukra­inie. Już sam fakt, że przez całe życie Ja­nu­ko­wycz pró­bu­je na­uczyć się ję­zy­ka ukra­iń­skie­go, po­peł­nia­jąc przy tym wiele gaf, świad­czy do­bit­nie o tym, jak trud­no by­ło­by zjed­no­czyć ten kraj. Pod­czas wi­zy­ty w ra­mach kam­pa­nii wy­bor­czej w ukra­iń­sko­ję­zycz­nym Lwo­wie w 2010 roku bar­dzo nie­for­tun­nie po­my­lił ze sobą dwa słowa: "lu­do­bój­stwo" oraz "pula ge­no­wa", wsku­tek czego po­gra­tu­lo­wał lwo­wia­nom naj­lep­sze­go w hi­sto­rii kraju lu­do­bój­stwa… 

Ukra­ina jawi się jako kraj na­zna­czo­ny zna­mie­niem schi­zo­fre­nii - po­dzie­lo­ny nie­mal równo po po­ło­wie - na część ukra­iń­sko­ję­zycz­ną na za­cho­dzie i ro­syj­sko­ję­zycz­ną na wscho­dzie.

Na­to­miast Klicz­ko po­słu­gu­je się bie­gle za­rów­no ro­syj­skim, jak i ukra­iń­skim. I cho­ciaż opo­wia­da się za ko­rzy­ścia­mi pły­ną­cy­mi z in­te­gra­cji z Unią Eu­ro­pej­ską, w prze­ci­wień­stwie do Jusz­czen­ki i Ty­mo­szen­ko, nie dąży do izo­la­cji ro­syj­sko­ję­zycz­nej Ukra­iny. Jego dy­plo­ma­cja to nie tylko chwyt po­li­tycz­ny. Świad­czy bo­wiem rów­nież o tym, że jako po­ten­cjal­ny pre­zy­dent Ukra­iny byłby w sta­nie zjed­no­czyć kraj po­dzie­lo­ny nie tylko przez ba­rie­rę ję­zy­ko­wo-geo­gra­ficz­ną, ale też po­li­ty­ków fa­wo­ry­zu­ją­cych tylko jedną ze stron.

Na­pię­ta sy­tu­acja na Ukra­inie przy­bie­ra na sile z go­dzi­ny na go­dzi­nę. Ja­nu­ko­wycz nie jest kon­se­kwent­ny w swym po­stę­po­wa­niu - naj­pierw od­ma­wia po­par­cia pro­te­stu­ją­cym opo­zy­cjo­ni­stom, po czym nagle pro­po­nu­je ich przed­sta­wi­cie­lom sta­no­wi­ska w rzą­dzie. De­mon­stran­ci zaj­mu­ją Mi­ni­ster­stwo Spra­wie­dli­wo­ści. Ołena Łu­kasz, ukra­iń­ska mi­ni­ster spra­wie­dli­wo­ści, grozi wpro­wa­dze­niem stanu wy­jąt­ko­we­go. Jeden z ma­ni­fe­stan­tów sko­men­to­wał to w na­stę­pu­ją­cy spo­sób: "Za­ję­cie Mi­ni­ster­stwa Spra­wie­dli­wo­ści można po­rów­nać do sym­bo­licz­ne­go prze­ję­cia wła­dzy przez de­mon­stran­tów. Teraz to wła­dze zo­sta­ły po­zba­wio­ne spra­wie­dli­wo­ści".

Wy­da­je się wiel­ce praw­do­po­dob­ne, że w wy­pad­ku ogło­sze­nia stanu wy­jąt­ko­we­go na Ukra­inie, za­rów­no woj­sko, jak i mi­li­cja staną po stro­nie pro­te­stu­ją­cych.  Stan wy­jąt­ko­wy przy­spie­szył­by tym samym osta­tecz­ny roz­pad re­żi­mu Ja­nu­ko­wy­cza. Wpraw­dzie stać go jesz­cze na kilka po­waż­nych cio­sów po­ni­żej pasa, ale jak na razie to opa­no­wa­nie i szcze­rość "Dok­to­ra Że­la­znej Pię­ści" przy­cią­ga tłumy ni­czym ma­gnes.