Polityka

EUROPEJSCY DŻIHADZIŚCI W SYRII

Artykuł opublikowany 21 stycznia 2014
Artykuł opublikowany 21 stycznia 2014

Eu­ro­pej­czy­cy coraz tłum­niej zmie­rza­ją do Syrii. Udo­ku­men­to­wa­ne zbrod­nie Ba­sha­ra al-Asa­da sprawiły, że kraj stał się punk­tem zbor­nym dżi­ha­dy­stów z całego świata. Oce­nia się, że obec­nie w Syrii wal­czy około pię­ciu­set Eu­ro­pej­czy­ków. Kim są ci, któ­rzy de­cy­du­ją się na wy­jazd i co nimi kie­ru­je?

Do­tar­cie z Eu­ro­py na pole bitwy jest tak łatwe, jak wy­jazd na wa­ka­cje. By do­trzeć do stre­fy dzia­łań zbroj­nych trze­ba naj­pierw do­trzeć bez wizy do Tur­cji i prze­kroczyć tam gra­ni­cę. Ca­łość kosz­tu­je nie­ca­łe 500 euro. Rządy nie­któ­rych eu­ro­pej­skich kra­jów nie­po­ko­ją się, że­ woj­sko­wi pow­ra­ca­ją­cy z Syrii staną się bar­dziej ra­dy­kal­ni po walce z si­ła­mi po­wią­za­ny­mi z Al-Ka­idą i że będą wy­ko­rzy­sty­wać umie­jęt­no­ści zdo­by­te w cza­sie walk do or­ga­ni­zacji ata­ków ter­ro­ry­stycz­nych w Eu­ro­pie. Jeśli jed­nak na chwi­lę od­rzu­ci­my ra­dy­kal­ną re­to­ry­kę, ude­rzy nas to, jak skrom­nymi i zwy­czaj­nymi eu­ro­pej­czykami są w rze­czy­wi­sto­ści ci nowi dżi­ha­dziści. 

PRA­NIE MÓ­ZGÓW NA POR­TA­LACH SPO­ŁECZ­NO­ŚCIO­WYCH

Wśród dżi­ha­dy­stów wal­czących obec­nie w Syrii jest kon­tyn­gent pię­ciu mło­dych mu­zuł­mań­skich przy­ja­ciół z Por­ts­mouth. Na­le­ży do niego dwu­dzie­sto­trzy­let­ni Ifthe­kar Jaman, syn wła­ści­cie­la lo­kal­nej re­stau­ra­cji. W maju wy­ru­szył do Syrii, oświad­czywszy ro­dzi­nie, iż ma za­miar spę­dzić tam dwa ty­go­dnie po­ma­ga­jąc po­trze­bu­ją­cym. Dziś wal­czy u boku ISIS Is­lam­skie­go Pań­stwa w Iraku i Syrii - sprzy­mie­rzeń­ców Al-Ka­idy. W wy­wia­dzie dla BBC New­sni­ght Jaman po­wie­dział: „To mój obo­wią­zek. Wszy­scy ci lu­dzie cier­pią. Mu­zuł­ma­nie są mor­do­wa­ni”. Inny czło­nek grupy z Por­ts­mouth był ma­na­ge­rem w Pri­mar­ku, sie­ciów­ce odzie­żo­wej. 

Szcze­gól­nie ude­rza­ją­ca jest ak­tyw­ność mło­dych Bry­tyj­czy­ków na por­ta­lach spo­łecz­no­ścio­wych, gdzie otwar­cie na­ma­wia­ją in­nych do udzia­łu w wal­kach. W na­gra­niu wideo Jaman mówi: „Któ­ry­kol­wiek z braci wy­ra­żą­ją­cych chęć przy­jaz­du, może sta­wić się sam lub z grupą”. Spe­cja­li­sta do spraw ra­dy­ka­li­za­cji po­wie­dział dzien­ni­ko­wi The Te­le­graph, że we­dług dżi­ha­dy­stów „Trze­ma naj­czę­ściej wy­mie­nia­ny­mi przed­mio­ta­mi po­trzeb­ny­mi w Syrii są pa­pier to­a­le­to­wy, ap­tecz­ka pierw­szej po­mo­cy i iPad”. Inny Bry­tyj­czyk wal­czą­cy w Syrii re­la­cjo­nu­je swoje do­świad­cze­nia na plat­for­mie Tum­blr, opo­wia­da­jąc hi­sto­rie o brat­erskiej mi­ło­ści, bom­bach i wza­jem­nej bli­sko­ści wal­czą­cych. 

FRAN­CJA: z TU­LU­ZY dO SYRIi: OPO­WIEŚĆ O DWÓCH BRA­CIACH

Syria była kie­dyś te­ry­to­rium man­da­to­wym Fran­cji, dla­te­go też mię­dzy oboma kra­ja­mi ist­nie­je nadal dosyć silna więź. We­dług sza­cun­ków fran­cu­skie­go rządu w Syrii wal­czy obec­nie od 200 do 400 fran­cu­skich oby­wa­te­li. Więk­szość z nich to chrze­ści­ja­nie, któ­rzy prze­szli na islam. Wśród nie­zwy­kłych hi­sto­rii każ­de­go z tych wal­czą­cych, jedna szcze­gól­nie przy­ku­wa uwagę. Trzy­dzie­sto­let­ni Ni­co­las B. po­cho­dzi z tar­ga­nej kon­flik­ta­mi dziel­ni­cy Tu­lu­zy. W jego hi­sto­rii, oprócz  trud­ne­go dzie­ciń­stwa i roz­cza­ro­wa­nia spo­łe­czeń­stwem, był jesz­cze wy­ro­k za han­del ha­szy­szem. Jego oj­ciec, Ge­rard B. prze­ka­zał BBC, że Ni­co­las prze­szedł na islam w 2010 roku. „Ni­co­las szu­kał pracy i wła­snej toż­sa­mo­ści i być może to dla­te­go udało im się go prze­ko­nać” - mówi. Przy­pa­dek Ni­co­la­sa to ty­po­wa opo­wieść o ofia­rze eks­tre­mi­stów ma­ni­pu­lu­ją­cych za­wie­dzio­nymi i roz­cza­ro­wa­nymi ludź­mi.  

Ni­co­las zmie­nił imię na Abu Abd Al-Rah­man i za­czął na­wra­cać swoją ro­dzi­nę. W jed­nym z fil­mów wideo na­krę­co­nych w Syrii, roz­pro­mie­nio­ny na­wró­ce­niem swo­je­go przy­rod­nie­go brata, mówi: Mój brat Je­an-Da­niel do­łą­czył do mnie w is­la­mie. To dar od Al­la­ha”.

Bra­cia po­wie­dzie­li przy­ja­cio­łom i ro­dzi­nie, że udają się do Taj­lan­dii na kurs boksu. W rze­czy­wi­sto­ści po­je­cha­li do Tur­cji, a póź­niej prze­kro­czy­li gra­ni­cę i prze­do­sta­li się do Syrii. Ich oj­ciec w roz­mo­wie z BBC po­wie­dział, że wy­cho­wał swo­ich synów na Nin­ten­do i Coco Po­psach. "To, co robią w Syrii jest dla mnie udrę­ką” - dodał. Za­le­d­wie dwa lata po przy­ję­ciu is­la­mu Je­an-Da­niel, który po­dą­ża­ł za swym star­szym bra­tem w imię dżi­ha­du, zgi­nał w star­ciu z si­ła­mi sy­ryj­skie­go rządu. Oj­ciec braci opła­ku­je szko­dli­wy wpływ gier wideo na ich roz­wój i pra­nie mózgu, ja­kie­mu pod­da­li ich dżi­ha­dzi­ści. „Ci męż­czyź­ni, któ­rzy po­je­cha­li do Syrii, nie byli już moimi sy­na­mi” - mówi.

NIEM­CY: Z BO­ISKA NA POLE BITWY

Syn tu­rec­kich imi­gran­tów Burak Karan wy­pra­co­wy­wał sobie pił­kar­ską re­no­mę gra­jąc w ju­nio­rach nie­miec­kich klu­bów piłki noż­nej. Już po­ni­żej 16. i 17. roku życia Burak grał dla Nie­miec z za­wod­ni­ka­mi, któ­rzy z cza­sem osią­gnę­li sta­tus mię­dzy­na­ro­do­wych gwiazd. Wśród nich byli mię­dzy in­ny­mi Le­wi­s Ho­tl­by z Tot­ten­ha­mu, Sami Khe­di­ra z Real Ma­drytu, czy Den­ni­s Aogo i Ke­vi­n-Prin­ce Bo­aten­g z Schal­ke 04. Burak, przez zna­jo­mych uwa­ża­ny za do­bro­dusz­nego i roz­mow­nego, sam był obie­cu­ją­cym pił­ka­rzem.

Jego przy­szłość ry­so­wa­ła się w ja­snych bar­wach. Jed­nak we wraż­li­wym okre­sie do­ra­sta­nia, gdy miał dwa­dzie­ścia lat, Burak nagle prze­stał grać i po­sta­no­wił po­świę­cić swoje życie ra­dy­kal­ne­mu is­la­mo­wi. Gdy jego przy­ja­cie­le za­ra­bia­li mi­lio­ny, strze­la­jąc gole dla klubu i dla pań­stwa, Burak wal­czył na sy­ryj­skich po­lach bitew. Jego brat, Mu­sta­fa, po­wie­dział nie­miec­kie­mu dzien­ni­ko­wi Bild, że Burak za­czął gro­ma­dzić fun­du­sze na za­ku­p sprzę­tu me­dycz­ne­go dla ofiar już w 2011 roku, gdy tylko wy­buchł kon­flikt sy­ryj­ski. Sie­dem mie­się­cy temu udał się rów­nież wraz z żoną i dzieć­mi na tu­rec­ko-sy­ryj­ską gra­ni­cę, by po­ma­gać po­trze­bu­ją­cym.

Na po­cząt­ku paź­dzier­ni­ka Burak zo­stał za­bi­ty przez bombę pod­czas na­lo­tu sił rzą­do­wych w po­bli­żu Asas, miej­sco­wo­ści na pół­no­cy kraju. Miał za­le­d­wie dwa­dzie­ścia sześć lat. Jego śmier­ci to­wa­rzy­szą dwu­znacz­no­ści — na­gra­nie za­miesz­czo­ne 22 paź­dzier­ni­ka przez nie­zna­ną is­la­mi­stycz­ną grupę kwe­stio­nu­je do­bro­dusz­ność Bu­ra­ka opi­sy­wa­ną przez jego brata. Fil­mik przed­sta­wia Bu­ra­ka trzy­ma­ją­ce­go ka­ra­bin au­to­ma­tycz­ny z tek­stem za­miesz­czo­nym po­ni­żej: „wtar­gnął jak lew na te­ry­to­rium nie­wier­nych i po­do­ba­ła mu się ta walka”. Burak stał się rze­ko­mo ra­dy­ka­łem pod­czas or­ga­ni­zo­wa­ne­go przez Al-Ka­idę obozu szko­le­nio­we­go w Wa­zi­ri­sta­nie (Pa­ki­stan). We­dług jego sio­stry Zuhal, po tym do­świad­cze­niu „mówił wy­łącz­nie o dżi­ha­dzie”. Kevin-Prin­ce Bo­ateng zło­żył hołd swo­je­mu daw­ne­mu dru­ho­wi, pi­sząc na Twit­te­rze: „Niech mój brat, Burak K., spo­czy­wa w po­ko­ju! Nigdy nie za­po­mnę czasu, który razem spę­dzi­li­śmy, byłeś praw­dzi­wym przy­ja­cie­lem!”

Ten ar­ty­kuł jest czę­ścią ra­por­tu spe­cjal­ne­go Cafébabel na temat wy­da­rzeń w Syrii.