Polityka

Europejska kampania, czyli strategie i sojusze Hollande'a

Artykuł opublikowany 21 marca 2012
Artykuł opublikowany 21 marca 2012
W sobotę 17 marca miała miejsce wielka medialna operacja w celu zgromadzenia wokół François Hollande’a najbardziej wpływowych socjalistycznych polityków europejskich. Ta strategia może zapoczątkować powrót Starego Kontynentu do agendy politycznej Francji, która jak dotąd raczej dystansowała się od Europy.

Pomysł bardzo trafiony. Wyobraźmy sobie wiec, podczas którego wszyscy najważniejsi politycy z partii socjalistycznych w Europie zbierają się razem, aby zapewnić zwycięstwo w wyborach prezydenckich ich kandydatowi. Brzmi obiecująco. Tym bardziej, że sobotnie wydarzenie nosiło nazwę „Odrodzenie Europy”, a podczas licznych seminariów rozmawiano głównie nt. wzrostu gospodarczego, solidarności i demokracji.

Oui, aussi.

„Moj drogi François”

Należało spróbować. Przed dwoma miesiącami kanclerz Niemiec, Angela Merkel, publicznie ogłosiła, że weźmie udział w kampanii wyborczej Sarkozy’ego, w ramach swego rodzaju wymiany przysług między dwoma osobistościami z tej samej politycznej rodziny. Była to jasna odpowiedź na poparcie obiecane przez Hollande’a niemieckiej partii socjaldemokratycznej podczas jego grudniowej wizyty w Berlinie. Ale w sobotę 17 marca, w Cirque d’hiver w Paryżu, francuska Partia Socjalistyczna dała z siebie wszystko. Sześciu polityków najwyższego kalibru z lewej strony europejskiej sceny politycznej – Hannes Swoboda (przewodniczący socjaldemokratycznej grupy S&D w Parlamencie Europejskim), Pier Luigi Bersani (przewodniczący włoskiej Partii Demokratycznej ), Sigmar Gabriel (przewodniczący niemieckiej SPD), Martin Schulz (przewodniczący Parlamentu Europejskiego), Massimo D’Alema (były premier Włoch), Sergei Stanishev (przewodniczący Partii Europejskich Socjalistów) – wsparło kandydata na urząd prezydenta Francji w jego europejskich planach. Sześć przemówień po 10 minut, które – obfitując w „moich drogich François” – poprzedziły długo wyczekiwane wystąpienie Hollande’a na temat przyszłych losów Starego Kontynentu.

„Europa przeżywa właśnie jeden z najcięższych kryzysów w swojej dotychczasowej historii. Ale oprócz widocznych aspektów gospodarczych, doświadczamy również załamania perspektyw na przyszłość, zwłaszcza wśród młodych ludzi” – stwierdził Massimo D’Alema, były premier Włoch (1998-2000).

Należało iść za ciosem. Sojusznicza gra ma tę zaletę, że daje wiarygodność politykom kiedy wypowiadają się na tak ponadnarodowe i palące tematy jak kryzys, bezrobocie, programy oszczędnościowe, czy młodzież. Oczywiście poparcie ważnych polityków, jak bułgarski przewodniczący czy niemiecki lider opozycji, nie zapewni dodatkowych głosów Francuzów. Ale, z drugiej strony, stanowią oni na tyle silną podporę, że umożliwiają swobodne poruszanie trudnych tematów. „Partie progresywne mają obowiązek przywrócenia blasku europejskiej otwartości. Oto plan: umieścić tematy europejskie w centrum kampanii. I określić tę inicjatywę jako powinność”.

Należało rozegrać to z taktem. Nie powinno się wierzyć, że spotkanie socjalistów odbyło się w celu rozmyślań nad europejskimi problemami. W końcu to środek kampanii wyborczej! A więc, po pierwsze „Odrodzenie Europy” stworzyło odpowiedni klimat, aby Partia Socjalistyczna mogła raz jeszcze potwierdzić swoje stanowisko w sprawie Europejskiego Mechanizmu Stabilizacji (MES). 21 lutego francuscy socjaliści wstrzymali się od głosu nad funduszem skierowanym do europejskich krajów w potrzebie. Przy okazji, raz jeszcze potwierdzili swoją niezdolność do podejmowania ważnych decyzji na szczeblu europejskim. W sobotę François Hollande zapowiedział, że sprzeciwi się europejskiemu paktowi dot. Odpowiedzialności i wzrostu”. Choć mało konkretne, zawsze to jakieś określenie własnego stanowiska. Ponadto, na uznanie zasługuje stwierdzenie, że o MES i dziwnych ruchach konserwatystów Hollande nie chce więcej słyszeć.

Europa ukrywa sie we Francji

„Prezydent, który traktuje Europę jak kozła ofiarnego- to było dla mnie szokujące” - stwierdził Pierre Moscovici, szef sztabu wyborczego François Hollande’a.

Po drugie, to wydarzenie pozwoliło faworyzowanemu w sondażach kandydatowi umieścić Francję „w służbie Europie". Bardzo pomocny okazał się niemiecki kolega Sigmar Gabriel – który stwierdził między innymi, że francuskie „wybory prezydenckie dotyczą nas wszystkich” – a François Hollande dodał: „jeśli ruch progresywny odniesie sukces we Francji, będzie niepowstrzymany w innych częściach Europy”. Nic dodać, nic ująć. Ale jest jeszcze jeden pomysł: żeby włączyć do trwającej kampanii wszystkich rozczarowanych Europą. Imigranci, cena biletu na metro, halal... Kwestie stricte narodowe nie schodzą z wokandy podczas debat politycznych. We Francji Europę się ignoruje. A kiedy już się o niej wspomina szybko zrównuje się ją z ziemią tak, jak podczas przemówienia kandydata Sarkozy’ego w niedzielę 11 marca w Villepinte (wyśmianie aroganckiego klubu technokratów z Brukseli, aluzja do rzekomego wystąpienia Francji z Schengen i liczne odwołania do protekcjonizmu). Trzeba się przypodobać, sami Państwo rozumieją. A stara Europa przekształca sie w swoisty kosz na śmieci podczas wyścigu na prezydenckie szczyty.

„PR-owska taktyka”

Po trzecie, co może być bardziej skutecznego od dumnego pokazywania się z najważniejszymi politykami z europejskiej, socjalistycznej rodziny? We Francji, wg. Vigie 2012 (serwisu internetowego fact-checking), 40% deklaracji kandydatów na tematy europejskie jest niezgodnych z rzeczywistością. Nie twierdzimy, że wszystko, co zostało powiedziane w zeszłą sobotę jest prawdą. Tym niemniej, zaangażowanie Bułgara w debatę o problemach społecznych w Europie Wschodniej jest na pewno dużo bardziej wiarygodne niż niepewne deklaracje pozostałych kandydatów na temat sytuacji społecznej, politycznej i gospodarczej naszych sąsiadów.

Mówiąc krotko, podczas tej kampanii wszystko może sie zdarzyć, a tematyka europejska jest niewątpliwe gorącym tematem. Ale dzięki strategii sojuszniczej można ją przerzucać z rąk do rąk i nie sparzyć sobie przy tym palców. Można oczywiście nie być zwolennikiem takiej „PR-owskiej taktyki”, która bardziej skupia się na formie niż na treści. Ale trzeba przyznać, że w przypadku Hollande’a był to strzał w dziesiątkę. W końcu, czy dziesięciu kandydatów na prezydenta sobie tego życzy czy też nie, Europa pozostanie jednym z najważniejszych argumentów podczas kampanii wyborczej 2012. Bo, jak podaje Vigie 2012, podczas oceny wpływu medialnego wypowiedzi kandydatów, poruszanie kwestii europejskich daje 10 punktów. Najwięcej. 

Fot.:  główna (cc) meredithfarmer/flickr, tekst  (cc) François Hollande/flickr; wideo (cc) euronewsfr/YouTube