Polityka

Eurosceptyczna Partia Wolności, czyli o czym marzy Geert Wilders

Artykuł opublikowany 8 czerwca 2009
Artykuł opublikowany 8 czerwca 2009
Gert Wilders i jego skrajnie prawicowa partia zdobyła podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego cztery głosy. Jest to drugi najlepszy wynik w Holandii. Frekwencja wyborcza spadła do 36,5%.
Duńska prasa i analitycy stwierdzili, że być może już niedługo odbędą się nowe wybory parlamentarne, ponieważ po wyborach europejskich okazało się, że koalicja Chrześcijańskich Demokratów z Socjaldemokratami jest słaba.

Mniej islamu – tak przez ostatnią dekadę brzmiało główne hasło Geerta Wildersa. Niektórzy uważają, że ten 46-latek to ekstremista, holenderska wersja francuskiego polityka Jean-Marie Le Pena czy Austriaka Jörga Haidera. Inni twierdzą, że on „mówi głośno, to co wszyscy myślą” i że walczy na pierwszej linii frontu w starciu cywilizacji. Wilders wcale nie jest nową twarzą wśród holenderskich polityków. W 1998 roku został posłem z ramienia liberalnej partii ludowej, jednak opuścił jej szeregi po kłótni dotyczącej stanowiska partii w dyskusji na temat kandydatury Turcji do Unii Europejskiej. W tym samym roku w Amsterdamie muzułmański fundamentalista zamordował reżysera Theo van Gogha. Zbrodnia ta, odebrana jako zamach na wolność słowa, zaszokowała całą Holandię. Społeczeństwo zaczęło odrzucać wielokulturowe podejście tradycyjnych partii politycznych. Popularność Wildersa rosła. Założył holenderską Partię Wolności (Partij Voor de Vrijheid - PVV), a w wyborach parlamentarnych w 2006 roku zdobył 6% głosów.

Mniej islamu

Od czasu wyborów Wilders zwraca na siebie uwagę akcjami i prowokacjami zarówno w parlamencie jak i w mediach. Ministra integracji nazwał „totalnym głupkiem”, stwierdził też, że Koran „nawołuje do nienawiści i mordowania.” W marcu 2008 roku Wilders nakręcił antyislamski film zatytułowany Fitna – słowo to w języku arabskim oznacza „test wiary w czasie próby”. To była pierwsza próba rozpowszechnienia przekonań polityka na skalę międzynarodową. Wilders pokazał swój film w parlamentach kilku państw, m.in. we Włoszech, w Danii i w Stanach Zjednoczonych. Pomysł wyświetlenia produkcji w Wielkiej Brytanii okazał się niemożliwy do zrealizowania, ponieważ w lutym 2009 roku wprowadzono szeroko krytykowany zakaz wstępu polityka do tego kraju.

Mniej Europy

W tym miesiącu Wilders ogłosił, że jego partia wystartuje w wyborach do PE. Polityk wyznaczył Barry'ego Madlenera - jednego z posłów PVV w holenderskim parlamencie – do akcji propagandowej na ulicach miast. Wszystkie hasła niosą w sobie jedno przesłanie: mniej Europy. Obrona interesów Holandii, „nie” dla dalszego rozszerzenia UE i „oddajcie nam nasze pieniądze” - to trzy główne slogany. Ponadto partia Wildersa odrzuca kandydaturę Turcji do struktur unijnych, a jako argument podaje, że „kultura islamska jest niezgodna z naszą kulturą.” Rumunia i Bułgaria są „skorumpowane” i dlatego powinny zostać wyrzucone z UE. Przez takie poglądy praktycznie niemożliwe jest, aby PVV przyłączyło się do którejś grupy politycznej w PE i przez to miało wpływ na podejmowane decyzje. Jednak fakt, że Wilders stawia przejrzystość ponad kompromis może przekonać tych wyborców, dla których Unia jest za duża, a jej instytucje nieprzejrzyste i niegospodarne. Najbliższe wybory będą znakomitym sprawdzianem dla popularności Wildersa. Jak podają najnowsze sondaże około 30% mieszkańców Holandii oddałoby głos na Wildersa, gdyby wybory do parlamentu odbyły się teraz. Mało prawdopodobne jest, aby w Europie było „mniej Europy.” Jednak biorąc pod uwagę hasła PVV, równie mało prawdopodobne zdaje się to, że Wilders szybko zniknie z europejskiej sceny politycznej.