Polityka

Grzeszki polityków, czyli przegląd mijających wydarzeń politycznych…

Artykuł opublikowany 4 lutego 2009
Artykuł opublikowany 4 lutego 2009
Politycy nieustannie pozostają w blasku jupiterów, ich zachowanie jest obserwowane przez setki kamer. Dzięki temu wiemy, że ojcowie narodów nie są wzorem cnót i obyczajów. Coraz częściej na jaw wychodzą ich nałogi i nie mam na myśli palenia papierosów, hazardu, picia alkoholu, czy romansów. To już się opatrzyło. Dziś, aby nie schodzić z ust wyborców trzeba się bardziej wykazać.
Weźmy pod lupę kilka słabostek.

Impulsywność

Polityk to ma ciężkie życie. Nie dość, że na głowie ma opozycje, prasę czyhającą na jego najdrobniejsze potknięcie, to jeszcze musi uważać na to, co mówi. O tempora, o mores! Jak tu utrzymać nerwy na wodzy? Zwolennicy bloku Julii Tymoszenko chwilowo zapomnieli, że znajdują się w parlamencie, a nie na meczu piłkarskim i postanowili dać upust swojemu niezadowoleniu. Starli się w bitwie z przedstawicielami Partii Regionów Wiktora Janukowycza. To się nazywa wola walki o to, co słuszne, jedyne i prawdziwe.

Ciężko jest się kontrolować, kiedy jesteśmy czymś poirytowani, wręcz zbulwersowani. Kontestacje wobec braku kultury wenezuelskiego prezydenta Hugo Chaveza wyraził król Hiszpanii Juan Carlos, kierując do niego następujące słowa: „A może byś się zamknął?” Chavez nieustannie przerywał wypowiedź premierowi Zapatero, co obruszyło jego królewską mość. Naród poparł monarchę, a jego uwielbienie przełożyło się na nowe dzwonki do telefonów. Prawdopodobnie powiedzonko Juana Carlosa przejdzie do historii niczym wypowiedź Winstona Churchilla, który nawet po pijanemu miał cięty dowcip

-Ależ pan jest pijany!

- Tak, ale ja jutro wytrzeźwieję, a pani nadal będzie brzydka – miał powiedzieć Churchill do Bessie Braddock.

Samouwielbienie

„Jestem Chrystusem polityki – cierpliwą ofiarą, która poświęca się dla wszystkich”. Przytoczony cytat, to wypowiedź cesarza Italii, 72-letniego Silvio Berlusconiego. Oprócz deklarowanej politycznej martyrologii cechuje go opinia żartownisia. Kto ośmieliłby się powitać niemiecką delegację, z Angelą Merkel na czele, wyskakując zza kolumny niczym królik z kapelusza, witając ją słowami: „Ku ku, tutaj jestem!” Najwyraźniej Berlusconi wciąż lubi powracać do dzieciństwa - czasów berka i zabawy w chowanego. Oprócz poczucia humoru krewkiego Włocha cechuje także poczucie stylu i elegancji. Docenił to magazyn Vanity Fair, który umieścił go na liście 100 najlepiej ubranych ludzi na świecie. Jak na swój wiek jest człowiekiem dbającym o piękno zewnętrzne, stąd szereg operacji: nosa, podbródka, kilka przeszczepów włosów oraz obowiązkowo chodzenie w butach na podwyższonych obcasach. Berlusconi zdaje sobie sprawę z faktu, że jest śmiertelny, dlatego postanowił zatroszczyć się o swoje życie po śmierci. Pod jego pałacem niedaleko Mediolanu znajduje się prywatne mauzoleum, dla niego oraz współpracowników. Ave Silvio!

Swoje zainteresowanie budowlami, konkretnie muzealnictwem wyraził Janusz Palikot. Poseł został okrzyknięty naczelnym skandalistą IV RP, po tym jak wsławił się nazwaniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego chamem oraz wymachiwaniem wibratorem na konferencji prasowej. Dziś chce odkupić mieszkanie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, którego sąd skazał na 30 000 zł grzywny i przeprosiny w mediach za zniesławienie kardiochirurga Mirosława G. . Ziobry nie stać na spłatę długu, dlatego musi sprzedać mieszkanie a Palikot, niczym miłosierny Samarytanin, postanowił pośpieszyć mu z pomocą: „I dlatego w szlachetnym geście postanawiam ratować ich złajdaczony honor, i niniejszym publicznie ogłaszam, iż chętnie mieszkanie od Zbigniewa Ziobry odkupię(...) w mieszkaniu tym stworzę muzeum IV RP. Przez pierwszy miesiąc dla wszystkich, a później dla studentów – wstęp za darmo”. Doprawdy budujące, mało tego, że pragnie uratować nadszarpniętą reputację byłego ministra, to jeszcze będzie niósł polityczny kaganek oświaty wśród narodu.

Nadmierna skłonność do okazywania czułości

(zdj.: Chesi/ Flickr)Politycy też okazują sobie czułości. Liderem jest prezydent Francji Nicolas Sarcozy, który lubi wyściskać, wycałować i poklepać po ramieniu swojego rozmówcę. Co Napoleon Francji uważa za naturalne, niekoniecznie jest miłe dla niemieckiej kanclerz Merkel. Plotka głosi, że jej kancelaria wystosowała notę dyplomatyczną, upraszającą o zachowanie powściągliwości.

Polski prezydent Lech Kaczyński również lubi demonstrować radość. Pragnąc podziękować Sarcozy’emu za zdobycie dla niego krzesła na szczycie energetycznym w Brukseli, podszedł do niego z wzniesionymi ku górze palcami, uformowanymi w kształt litery V. W Polsce owy gest oznacza zwycięstwo, ale np. w Wielkiej Brytanii, czy Nowej Zelandii odwrócona wiktoria jest równoznaczny z gestem Kozakiewicza.

Rok 2009 dopiero co się zaczął, tak więc czekamy z wytęsknieniem na nową porcję afer i skandali. Wierzę, że politycy nie zawiodą!