Polityka

I wilk syty i owca cała - Berlusconi, Lufthansa i Alitalia

Artykuł opublikowany 17 września 2008
Artykuł opublikowany 17 września 2008
Premier Włoch ogłosił, że jest przychylny połączeniu się Alitalii, która stanęła na skraju bankructwa, z niemiecką Lufthansą, chociaż jeszcze w kwietniu "Il Cavaliere" stanowczo sprzeciwiał się próbom przeprowadzena takiej samej operacji przez konsorcjum Air France-KLM.

Dla Berlusconiego, problemy firmy Alitalia nie mają nic wspólnego z saturacją rynku przewoźników, ani z obecnym kryzysem na rynku naftowym, według niego chodzi o koszty pracy personelu, zatrudnionego przez włoskie linie lotnicze. Interesy pracowników reprezentuje 9 związków zawodowych. Berlusconi uważa, że trzeba wywrzeć na nich presję, dlatego też zdecydował się podpisać umowę, która ma uratować kompanię.

Wykorzystując mocną pozycję Lufthansy, która dba o swój wizerunek zapowiadając liczne przejęcia, Berlusconi chce zastraszyć związki zawodowe, sprzeciwiające się denacjonalizacji włoskich linii lotniczych i propozycjom uzdrowienia, składanym przez konsorcjum złożone z 18 włoskich przedsiębiorców, którzy chcieliby zająć się rentowną częścią działalności firmy. Propozycje składane przez konsorcjum zakładają zwolnienie 3 200 pracowników i zdecydowane obniżki płac.

To bardzo sprytne zagranie. W czasach wszechobecnej konsolidacji innych linii lotniczych, przejęcie kontroli nad Alitalią przez zagraniczny kapitał wydaje się zupełnie możliwe. British Airways i Iberia zapowiadają fuzję, Lufthansa negocjuje połączenie ze Scandinavian Airlines System (SAS) po tym jak przejęła belgijską Sabenę i szwajcarski Swissair. Air France-KLM konsoliduje się, zapewniając sobie miejsce lidera na rynku europejskim. Bezpośrednim efektem działań Berlusconiego jest nowa propozycja ze strony związków zawodowych, które ogłosiły, że chcą zachować ten sam poziom płac, ale przy wydłużonym czasie pracy. Napięta atmosfera niewątpliwie potrwa aż do 18 września, wtedy wszystko się wyjaśni.