Polityka

Imigracja: Bawarsko-brytyjski shitstorm

Artykuł opublikowany 20 stycznia 2014
na stronie głównej
Artykuł opublikowany 20 stycznia 2014

Przez Eu­ro­pę po raz ko­lej­ny prze­la­ła się fala mi­gra­cji - jed­nak w prze­ci­wień­stwie do ocze­ki­wań, nie przez gra­ni­ce państw, lecz w gło­wach po­li­ty­ków w Lon­dy­nie i Mo­na­chium. Od 1 stycz­nia oby­wa­te­le Buł­ga­rii i Ru­mu­nii mogą swo­bod­nie po­dró­żo­wać mię­dzy pań­stwa­mi Unii Eu­ro­pej­skiej.

Wielu prze­wi­dy­wa­ło gwał­tow­ny na­pływ imi­gran­tów chęt­nych do sko­rzy­sta­nia z po­mo­cy spo­łecz­nej. I co na­stą­pi­ło? No wła­śnie - nic. Ty­mi, któ­rzy po Nowym Roku za­peł­nia­li au­to­ka­ry i sa­mo­lo­ty z Sofii lub Bu­ka­resz­tu, byli ja­dą­cy na urlop tu­ry­ści lub stu­den­ci, któ­rzy już wcze­śniej stu­dio­wa­li w któ­rymś z państw człon­kow­skich. Firmy prze­wo­zo­we uskar­ża­ły się na tylko w po­ło­wie za­peł­nio­ne po­jaz­dy, a sa­mo­lo­ty jakoś nie chcia­ły za­peł­nić się głod­ny­mi za­sił­ków Ru­mu­na­mi i Buł­ga­ra­mi. Licz­ba tych, któ­rzy zde­cy­do­wa­li się na emi­gra­cję do in­ne­go eu­ro­pej­skie­go kraju po znie­sie­niu ogra­ni­cze­nia prawa do pracy była bli­ska zeru. W mię­dzycza­sie, de­ba­ta na temat fali imi­gran­tów osią­gnę­ła punkt szczy­to­wy w Lon­dy­nie i Mo­na­chium

Ogól­nie rzecz bio­rąc, każdy kto chce kry­ty­ko­wać imi­gra­cję z Eu­ro­py Wschod­niej nie po­wi­nien zbyt­nio za­głę­biać się w szcze­gó­ły, bo­wiem te świad­czą o cał­kiem innej rze­czy­wi­sto­ści. Ba­war­ska Unia Chrze­ści­jań­sko-Spo­łecz­na za­pro­po­no­wa­ła stra­te­gię „Kto oszu­ku­je, ten wy­la­tu­je” – optu­jąc za tym, żeby imi­gran­ci, któ­rzy nie­le­gal­nie wy­ko­rzy­stu­ją nie­miec­ki sys­tem po­mo­cy spo­łecz­nej, byli de­por­to­wa­ni. Ci, któ­rzy obu­rza­ją się na za­sił­ko­wych wy­ja­da­czy, po­win­ni jed­nak robić to spra­wie­dli­wie, nie ogra­ni­cza­jąc się je­dy­nie do imi­gran­tów. Ci sami po­li­ty­cy, któ­rzy kry­ty­ku­ją za­cho­wa­nie imi­gran­tów czę­sto nie zwra­ca­ją uwagi na oszu­stwa po­dat­ko­we przed­sta­wi­cie­li klasy wyż­szej. Na­to­miast imi­gran­ci mu­szą­cy utrzy­my­wać się z ni­skich za­sił­ków, au­to­ma­tycz­nie budzą po­dej­rze­nia i wąt­pli­wo­ści. Mimo wszyst­ko, w mię­dzy­cza­sie shit­storm w ba­war­skiej opi­nii pu­blicz­nej ob­ra­ł zu­peł­nie inny kie­ru­nek – wielu in­ter­nau­tów pyta, dokąd po­wi­nien być de­por­to­wa­ny Uli Ho­eness, pre­zes klubu FC Bay­ern, który nie­ba­wem może zo­stać aresz­to­wa­ny za oszu­stwa po­dat­ko­we.

Po­bie­ra­nie od­ci­sków pal­ców od imi­gran­tów

Slo­gan „Kto oszu­ku­je, ten wy­la­tu­je” z góry za­kła­da, że imi­gran­ci chcą w pod­stęp­ny spo­sób wy­ko­rzy­stać nie­miec­ki sys­tem po­mo­cy spo­łecz­nej. Czło­nek Unii Chrze­ści­jań­sko-De­mo­kra­tycz­nej (CDU) Elmar Brok, jako roz­wią­za­nie za­pro­po­no­wał po­bie­ra­nie od­ci­sków pal­ców imi­gran­tów, któ­rzy pró­bu­ją nie­le­gal­nie wy­łu­dzać za­sił­ki. Ta me­to­da by­ła­by nie tylko kom­plet­nie ab­sur­dal­na, ale au­to­ma­tycz­nie sta­wia­ła­by wszyst­kich imi­gran­tów w po­dej­rze­niu, igno­ru­jąc rze­czy­wi­ste da­ne. Z tych bo­wiem wy­ni­ka, że pro­cen­to­wo przy­by­sze z Buł­ga­rii lub Ru­mu­nii wcale nie ko­rzy­sta­ją z po­mo­cy spo­łecz­nej czę­ściej niż Niem­cy. Nie po­win­no się więc mówić o mi­gra­cji biedy (niem. Ar­mut­smi­gra­tion). W wielu przy­pad­kach imi­gran­ci wy­peł­nia­ją luki ist­nie­ją­ce na nie­miec­kim rynku pracy. Mało tego - dzię­ki ich obec­no­ści i po­my­słom two­rzo­ne są nowe miej­sca pracy.

Wiel­ka Bry­ta­nia to ko­lej­ny kraj, w któ­rym trwa gło­śna de­ba­ta na temat imi­gra­cji. Pre­mier David Ca­me­ron pro­po­nu­je wpro­wa­dze­nie prawa za­bra­nia­ją­ce­go pol­skim imi­gran­tom wy­sy­ła­nia pie­nię­dzy z za­sił­ków swoim dzie­ciom, któ­re nie prze­by­wa­ją na stałe w Wiel­kiej Bry­ta­nii. Za­pro­po­no­wał on rów­nież, żeby za­sił­ki dla imi­gran­tów były niż­sze od za­sił­ków, które do­sta­li­by Bry­tyj­czy­cy. I w tym przy­pad­ku po­li­ty­cy nie po­tra­fią za­ak­cep­to­wać bo­le­sne­go faktu, że w rze­czy­wi­sto­ści eu­ro­pej­ska mi­gra­cja dzia­ła na ko­rzyść bry­tyj­skiej go­spo­dar­ki. Prze­cięt­ny Po­la­k w Wiel­kiej Bry­ta­nii jest le­piej wy­kształ­cony niż Bry­tyj­czy­k i ma znacz­ny wkład w suk­ces go­spo­dar­czy kraju. Nie wspo­mi­na­jąc już o tym, że ponad dwu­mi­lio­no­wa grupa bry­tyj­skich emi­gran­tów prze­by­wa­ją­cych na te­re­nie Unii Eu­ro­pej­skiej na pewno nie chcia­ła­by być trak­to­wa­na jak oby­wa­te­le dru­giej ka­te­go­rii (mapa obok).

W de­ba­tach na temat imi­gra­cji zbyt czę­sto mie­sza­ne są fakty, które w rze­czy­wi­sto­ści nie mają ze sobą nic wspól­ne­go. Zwrot „tu­ry­sty­ka za­sił­ko­wa” (niem. So­zial­tu­ri­smus) zo­stał z tego po­wo­du słusz­nie ochrzczo­ny mia­nem naj­mniej od­po­wied­nie­go nie­miec­kie­go okre­śle­nia roku („Unwort des Jah­res”), bo­wiem imi­gra­cja nie ma wiele wspól­ne­go z tu­ry­sty­ką w po­szu­kia­niu za­sił­ków. W więk­szo­ści kra­jów eu­ro­pej­skich imi­gran­ci zy­sku­ją prawo do po­mo­cy spo­łecz­nej do­pie­ro po trzech mie­sią­cach po­by­tu. Poza tym at­mos­fe­ra wy­twa­rza­na przez po­li­ty­ków w Lon­dy­nie i Mo­na­chium spra­wia, że mało kto ma ocho­tę na wy­jazd do kraju, w któ­rym trwa po­li­tycz­na na­gon­ka na imi­gran­tów. Jed­nym sło­wem - gów­nia­na sy­tu­acja dla wszyst­kich.

Ten ar­ty­kuł jest czę­ścią ra­por­tu spe­cjal­ne­go Ca­fe­ba­bel na temat róż­nych aspek­tów mi­gra­cji w Eu­ro­pie.