Polityka

Irlandia: na nauce i kulturze się nie oszczędza!

Artykuł opublikowany 2 października 2013
Artykuł opublikowany 2 października 2013

W lewym skrzydle irlandzkiego społeczeństwa z dnia na dzień wzbiera niepokój. Rząd kraju chwycił za potężne nożyce i postanowił wprowadzić radykalne cięcia finansowe. Pod ostrze poszedł niestety budżet przeznaczony na edukację w 2014 roku

W sobotni czerwcowy wieczór Dublin tętni życiem. Na każdym rogu napotykamy ulicznych artystów, bary za chwilę rozbrzmiewać będą koncertami. Na przystanku młody człowiek stroi skrzypce czekając na niebiesko-żółty piętrowy autobus. My jednak nie będziemy oglądać Dublina przez szybę – przemierzając miasto pieszo chcemy w pełni napawać się jego kosmopolityczną atmosferą i chłonąć irlandzkiego ducha. Wszędzie czuć zapach trawy, pubów i morza. Otaczają nas dźwięki rock’n’rolla, bluesa, folku i krzyk mew. Smak Dublina to whisky i ciemny, wyrazisty porter.

Nie oznacza to jednak, że Dublin to miejska utopia. Ściany wielu budynków szpecą szkaradne państwowe plakaty antyaborcyjne, jednoznacznie dające do zrozumienia kto dla tutejszego rządu (koalicja konserwatystów z liberałami) jest dobrym, a kto złym charakterem. Na Lord Edward Street, w historycznym centrum Dublina, zdania lokalnych mieszkańców na temat aborcji są podzielone. Jeden z naszych rozmówców zdecydowanie się jej sprzeciwia, podczas gdy dwóch jego kolegów żywo wyraża wprost przeciwne opinie. Ich zachowanie to esencja nastrojów, które panują dziś w irlandzkim społeczeństwie.

Hipokryci podają sobie ręce

Nie sposób nie zauważyć, że w lewym skrzydle irlandzkiego społeczeństwa z dnia na dzień wzbiera niepokój. Rząd kraju chwycił za potężne nożyce i postanowił wprowadzić radykalne cięcia finansowe. Pod ostrze poszedł niestety budżet przeznaczony na edukację w 2014 roku. To doprawdy genialne posunięcie, które na pewno pozytywnie zaważy na przyszłości kraju i na losach jego młodych mieszkańców. Nietrudno wyobrazić sobie konsekwencje cięć w dziedzinie edukacji: stypendia socjalne zostaną usunięte, będzie mniej wsparcia dla uczniów ze specjalnymi potrzebami, a na jednego nauczyciela będzie przypadało coraz więcej uczniów. Jak podkreśla John Holoan z organizacji pozarządowej Educate Together, sytuacja jest poważna, bo rząd planuje wprowadzić cięcia w zakresie aż dwudziestu  świadczeń społecznych.

Powszechnie uważa się, że dane są obiektywne, bo jak na razie zmanipulować mogą je jedynie politycy i media. Jaka przyszłość czeka społeczeństwo, które nie będzie inwestowało w edukację i kulturę? Wśród pracowników irlandzkich instytucji jest coraz mniej optymistów, co tworzy zaskakujący kontrast z radością i optymizmem, którą czuje się na ulicach Dublina, z dala od bogatych wnętrz, krawatów i uścisków rąk hipokrytów. „Trudna sytuacja gospodarcza w Irlandii jest bardzo niekorzystna dla tutejszego społeczeństwa” – mówi Fintan O'Mahony, nauczyciel angielskiego, historii i nauk politycznych w Carrick-on-Suir na południu Irlandii. „Władze postrzegają kraj przede wszystkim przez pryzmat gospodarki, nie zaś ludzi. W kontekście edukacji oznacza to, że pieniądze są ważniejsze niż przyszłość młodych ludzi” – dodaje z żalem.

W niektórych częściach kraju zarobki nauczycieli zmniejszyły się o aż 14-20%. Morale nauczycieli jest zatrważająco niskie. Także młodzi ludzie nie widzą innego rozwiązania niż wyjazd i poszukiwanie pracy za granicą. Pomimo wcześniejszych obietnic, wraz z globalizacją, zarabianie pieniędzy nie stało się łatwiejsze. „W młodych Irlandczykach jest jeszcze dużo optymizmu, jednak nadal pozostaje wiele do zrobienia, by pomóc im znaleźć stałe zatrudnienie. Od tego zależy ich przyszłość i poczucie własnej wartości” – podkreśla John. Ale czy rzeczywiście w Irlandii wspiera się młodych ludzi? W Dublinie odnosi się wrażenie, że ci, którzy nie wyjechali z kraju w poszukiwaniu lepszego życia, siedzą z gitarami na chodnikach.

YOU MAY SAY I'M A DREAMER

W jednej z kawiarni na Dawson Street uliczni muzycy wtapiają się w tłum studentów i ciekawych turystów. „Koszt edukacji jest wyższy dla cudzoziemców mieszkających w Irlandii niż dla rodowitych Irlandczyków” – tłumaczy Alonso, student animacji z Malagi. „W przemyśle animacyjnym nie odczuwa się dotkliwie skutków kryzysu, co nie zmienia faktu, że znalezienie pracy w tej dziedzinie niemalże graniczy z cudem” – mówi. Po chwili dodaje jednak, że jest gotowy do końca walczyć o swoje marzenia.

Decyzja o zamknięciu wielu instytucji szkolnictwa wyższego, demonstracje polityczne i obawa o to, jakie kolejne zmiany przyniesie ze sobą jesień to główne tematy rozmów, które słyszy się na korytarzach dublińskich szkół. Pomimo tego, od wielu uczniów emanuje aura optymizmu i wiary w to, że wszystko jest możliwe. Irlandczyk David studiował management muzyczny na jednym z uniwersytetów, który ze względu na cięcia budżetowe ma być zamknięty w 2014 roku. Przeprowadza się do Monachium, aby dokończyć studia magisterskie. David broni edukacji, zwłaszcza studiów, które oferują kreatywne i nowatorskie kierunki. A to właśnie w takie kierunki irlandzki rząd nie chce inwestować.

Na Szmaragdowej Wyspie są też tacy, którzy nie akceptują nowej rzeczywistości. Piosenkarka Wallis Bird, która nieustannie podróżuje między Londynem, Monachium i Dublinem, jeszcze nie dopuszcza do wiadomości, ze rząd planuje zamknąć tak wielką ilość szkół i pozwolić młodym utalentowanym ludziom zarabiać na ulicy. „Zamknięcie uniwersytetów to najbardziej idiotyczne posunięcie, jakie można sobie wyobrazić. Wystarczyłoby jedynie przeprowadzić reformy w szkolnictwie wyższym” - mówi. Jej zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby także odejście od „oficjalnego” stylu nauczania. „Jeśli chcesz doskonalić swój warsztat artystyczny, musisz odkryć jak czerpać inspiracje z prawdziwego życia, nauczyć się żyć w artystycznej społeczności i w ten sposób odkrywać swój styl” - tłumaczy. Przykładami takich samouków są muzycy Villagers, Lisa Hannigan i Little Green Cars.

W ruchliwej artystycznej okolicy Temple Bar spotykamy Erica i Dave’a, którzy grają kawałki wyraźnie inspirowane brzmieniem The Band. Uliczni grajkowie rozmawiają o życiu i muzyce popijając piwo i grając na banjo w miejscu, w którym spotykają się w każdą środę i piątek. „Nawet jeśli rząd wprowadzi cięcia, nie jest w stanie unicestwić naszej kultury” - mówią. Być może mają rację – być może sztuka -wartość sama w sobie - zawsze się obroni.

Ten artykuł jest jednym z reportaży powstałych w ramach projektu ''EUtopia on the Ground”, który ma za zadanie rozpatrywać przyszłości Europy. Projekt cafebabel.com otrzymał wsparcie finansowe Komisji Europejskiej, Ministerstwa Spraw Zagranicznych Francji, Fundacji Hippocrène oraz Fundacji Charlesa Léopolda Mayera.