Polityka

Jeremy Rifkin: „Dni kapitalizmu są policzone”

Artykuł opublikowany 6 stycznia 2015
Artykuł opublikowany 6 stycznia 2015

Był doradcą w gabinetach Merkel, Obamy i Zapatero. Od ponad trzydziestu lat broni modelu gospodarczego, który leży u podstawy kompletnej transformacji świata. W swych teoriach dowodzi, że, choć wielu tego nie dostrzega, proces zmian już trwa, a widoczny jest przede wszystkim w dziedzinie informatyki, nowych technologii, energii odnawialnych i gospodarki dzielonej. Wywiad z punkiem ery kapitalizmu.

Cafébabel: W swojej ostatniej książce zapowiada Pan koniec kapitalizmu. Nie jest Pan pierwszym takim prorokiem. Zatem - co dokładnie się stanie?

Jeremy Rifkin: Jesteśmy świadkami narodzin nowego systemu gospodarczego - ekonomii dzielonej, która w zupełności zastąpi poprzedzający ją model. Do 2050 roku, czyli w ciągu najbliższych 35 lat, kapitalizm będzie obowiązywał w dalszym ciągu, ale w zupełnie odmienionej formie. Możemy to już zaobserwować w kluczowych sektorach gospodarki i najważniejszych gałęziach przemysłu. W 2050 roku będziemy mieli do czynienia z nową, hybrydową, ekonomią dzieloną. Nie znaczy to, że kapitalizm zupełnie przestanie istnieć, jednak jego dni w obecnej formule są policzone. Ten kapitalizm, który obserwować możemy dziś, przejdzie całkowitą transformację. Te zmiany zachodzą już teraz, czego wiele osób nie jest w stanie dostrzec.

Cafébabel: Pańska najnowasza książka, w której rozwija Pan tę teorię, nosi tytuł „The Society of zero marginal cost" („Społeczeństwo zerowego kosztu krańcowego", tłum.; Palgrave Macmillan Trade, 2014). Czym dokładnie jest zerowy koszt krańcowy?

Jeremy Rifkin: Zerowy koszt krańcowy to koszt wytworzenia jednej jednostki dobra lub usługi po pokryciu kosztów stałych. Nowa ekonomia rodzi się wraz z nowymi pokoleniami. Rozpoczęła się, kiedy pojawiła się aplikacja Napster, a ewoluowała wraz z Youtube'em i Wikipedią. Rozwija się ona we wszyskich sektorach, również w środkach masowego przekazu i branży energetycznej. Nowe pokolenia doskonale to zrozumiały. Dzięki Internetowi dysponujemy technologią, za pośrednictwem której możemy zdemokratyzować wszystkie procesy przemysłowe - drukarki 3D i energia ze źródeł odnawialnych pozwalają nam dotrzymać kroku XXI wiekowi.

Cafébabel: Wiele europejskich państw nie opowiada się za tą ostatnią w tak zdecydowany sposób. Jeśli chodzi o Hiszpanię, rząd Mariana Rajoya skupił się na promocji poszukiwań paliw kopalnianych, tym samym całkowicie przeciwdziałając polityce wspierania energii ze źródeł odnawialnych i samowytwarzania.

Jeremy Rifkin: Tak, jestem zaznajomiony z tym problemem. Przez dwie kadencje byłem doradcą w socjalistycznym rządzie José Luisa Rodrígueza Zapatero. Obecna sytuacja bardzo mnie zasmuca, bo nowy rząd odwrócił proces i powrócił do modelu z ubiegłego wieku. Chodzi im o uzyskanie oszczędności i kontroli nad deficytem? Świetnie, ale nie można wracać do przestarzałych modeli. Nowe pokolenia to rozumieją i to one powinny inicjować proces prowadzący do nowej epoki w historii gospodarki. To samo tyczy się innych państw Starego Kontynentu.

Cafébabel: A więc Pana zdaniem „zielona", zrównoważona, dzielona ekonomia jest kluczem do tworzenia nowych miejsc pracy.

Jeremy Rifkin: Faktem jest, że problem bezrobocia jest ogromny. Jednak w szerszej perspektywie, podczas kadencji najbliższych dwóch pokoleń, masa osób będzie pracowała nad zmianą modelu, nad tą transformacją. Nowych miejsc pracy nie trzeba szukać daleko, powstają one nieprzerwanie w sektorach związanych z modernizacją budynków, architekturą zrównoważoną, energią ze źródeł odnawialnych czy technologią. Jaki jest rządowy plan B w kwestii tworzenia miejsc pracy? Czy jedyna propozycja to zniedołężniały model rodem z poprzedniego wieku, opierający się na emisji zanieczyszczeń i budownictwie? Hiszpania potrzebuje transformacji. Skoro Niemcy są w stanie ją przeprowadzić, dlaczego nie Hiszpania?

Cafébabel: Nie wydaje mi się, żeby lobby koncernów energetycznych czy paliwowych zgadzało się z Pańskimi teoriami.

Jeremy Rifkin: Wyjaśnijmy jedną kwestię: w Niemczech cztery wielkie elektrownie przestaną wkrótce istnieć, ponieważ ludzie zrozumieli, że stawiając na źródła odnawialne i zrzeszając się w spółdzielnie, są w stanie wytwarzać i dzielić się energią, dzięki czemu staje się ona tańsza. Zachowuję w tej kwestii optymizm i nie tracę nadziei. Zobaczymy, jak się sprawa potoczy.

Cafébabel: Każde europejskie państwo prowadzi inną politykę w kwestii energii nuklearnej. Jaka jest Pańska opinia na temat tego źródła energii?

Jeremy Rifkin: Energia jądrowa to energia XX wieku - przestarzała. Nie wrócimy już do niej. To już przeszłość, w dodatku droga przeszłość. Trzeba zdawać sobie sprawę na przykład z tego, że we Francji, państwie w ogromnym stopniu nuklearnym, 40% zużywanej wody służy do schładzania elektrowni atomowych. Oznacza to, że tych zasobów nie można wykorzystać w innych celach. 

Cafébabel: Co powiedziałby Pan ludziom, którzy nie wierzą w zmiany klimatu?

Jeremy Rifkin: Nie do końca rozumiem, jakim cudem ktoś może w to nie wierzyć. Przecież ich wpływ jest jasny i oczywisty, widzimy go choćby na przykładzie obiegu wody w przyrodzie. Ludzie muszą to zrozumieć. Co roku zmagamy się z coraz większymi śnieżycami, coraz częściej walczymy z nawałnicami i coraz okrutniejszymi suszami, coraz częściej nawiedzają nas huragany czwartej i piątej kategorii, których konsekwencje są dramatyczne. To właśnie są zmiany klimatu. Jeżeli szybko nie podejmiemy koniecznych działań, narazimy wiele form życia na naszej planecie na masowe wyginięcie w najbliższym stuleciu. Chcę zatem powiedzieć: pomóżmy naszym dzieciom, przyszłym pokoleniom. Musimy się obudzić, to decydujący moment dla ludzkości. 

Cafébabel: Ale nie chodzi tylko o rząd czy przedsiębiorstwa - nie wydaje się Panu, że konieczna jest zmiana mentalności samego społeczeństwa? Ktoś, kto publicznie przyznaje się do współdzielenia samochodu, domu, do jazdy na rowerze, uprawiania ogródka, kupowania z innymi na spółkę, żeby zmniejszyć koszty, itp., jest postrzegany co najmniej jako hipis, taka postawa nie jest dobrze widziana.

Jermy Rifkin: [Śmieje się] To kwestia zmiany mentalności, która przychodzi wraz z kolejnymi pokoleniami. Czasy się zmieniły - młodzi ludzie nie wierzą już we własność prywatną, dzielą się samochodami, rowerami, domami, wifi, energią, jedzeniem. Bycie właścicielem jest nudne, za to współdzielenie to niezła zabawa. Każdy musi stać się małym przedsiębiorcą, a dzięki zerowemu kosztowi krańcowemu, który możemy dziś osiągnąć dzięki Internetowi, nowym technologiom i czystej energii, jesteśmy w stanie optymalizować wykorzystanie zasobów naturalnych z jednoczesnym poszanowaniem środowiska. Mówimy tu o trzeciej rewolucji przemysłowej, która wymaga wykorzystania talentu i kreatywności nowych pokoleń, które już zrozumiały, że to właśnie one staną na czele tego procesu. 

Cafébabel: Jednym z komponentów zerowego kosztu krańcowego jest rozwój, który jednocześnie nie szkodzi środowisku.

Jeremy Rifkin: Zerowy koszt krańcowy to droga do społeczeństwa ekologicznego, bo oznacza wydajność, zmniejszenie wykorzystania zasobów naturalnych, a jeśli będziemy dzielić się wszystkim, co wytwarzamy - naszymi samochodami, domami, ubraniami, narzędzami pracy - zużycie zasobów będzie minimalne. Również nasz negatywny wpływ na środowisko zostanie zmniejszony. Dzięki Internetowi i postępowi technologicznemu w dziedzinie komunikacji cała nasza energia może być czysta i odnawialna, co oznacza koniec nadmiernej emisji CO2 i przeciwdziałanie zmianom klimatu. Musimy wspierać kreatywność, talent i zaangażowanie najmłodszych pokoleń, aby na dobre ukonstytuować nowy model gospodarki. Ten proces przyniesie bardziej sprawiedliwą i demokratyczną gospodarkę. A warto o to powalczyć, bo stawką jest nasze przetrwanie.