Polityka

Jobbik: z dwojga złego czy z głębi serca?

Artykuł opublikowany 26 listopada 2014
Artykuł opublikowany 26 listopada 2014

Skrajnie prawicowa węgierska partia Jobbik często głosi hasła antyromskie i antysemickie. Nawet francuski Front Narodowy, który poszukuje oddanego sojusznika na arenie europejskiej, stara się zanegować wszelkie związki z radykalnym ugrupowaniem. Przez młodych Węgrów partia postrzegana jest jako rewolucja w polityce. Udaliśmy się do Budapesztu, by rozszyfrować zagadkę Jobbika.

W wyborach parlamentarnych na Węgrzech w kwietniu 2014 roku partia Jobbik pod przewodnictwem Gábora Vony zdobywa 20,46 % głosów. Miesiąc później w wyborach europejskich ugrupowanie uzyskuje drugi wynik w kraju (14,7 %). Tak dobre wyniki Ruch na rzecz Lepszych Węgier zawdzięcza przede wszystkim młodym ludziom, którzy stanowią podstawę ich elektoratu. Choć trudno nazwać ich pokoleniem neonazistów, młodzi Węgrzy dają się uwieść wiatrowi odnowy, który Jobbik wnosi na krajową scenę polityczną, wypierając z ciepłych posadek tradycyjne partie.

Fut­bol i ka­raoke

Jobbik został założony w 1999 roku przez studentów. Na początku była to organizacja obywatelska młodych, jednak w 2002 roku przekształciła się w pełnoprawną partię polityczną. „Jobbik znał funkcjonowanie uniwersytetów i jako pierwsza partia sięgnął po wsparcie mediów społecznościowych, przede wszystkim facebooka” - podkreśla Máté Hajba, student prawa i członek stowarzyszenia Eu­ro­pean Stu­dents for Li­berty. Ugrupowanie radzi sobie bez pomocy tradycyjnych mediów, stawiając przede wszystkim na bezpośredniość i bliskość, które mają duże szanse uwieść internetowe pokolenie. Sympatycy partii na bieżąco informowani są o organizowanych przez nią wydarzeniach. Młodzieżowa sekcja partii, Jobbik IT (Job­bik If­ju­sagi Ta­go­zat), na swojej stronie na Facebooku miała w czerwcu 2014 roku ponad 45 000 członków. „Co tydzień organizujemy wydarzenia: koncerty, zgromadzenia patriotyczne, karaoke, koncerty talentów, zawody sportowe” - wylicza Sza­bolcs Sza­lay, asystent deputowanych Jobbiku stojący na czele sekcji młodzieżowej w mieście Du­na­keszi.

Liczne ekipy lokalne Jobbika pozwalają partii organizować wydarzenia i wsłuchiwać się w głosy obywateli. Większość członków tych ekip nie przekroczyło jeszcze trzydziestki. „Nie ograniczamy się do uprawiania polityki, umawiamy się też na mecze piłkarskie lub spotkania towarzyskie. Przyjemnie jest porozmawiać i dzielić naszymi pasjami” - mówi Geor­gina Bernàth, rzeczniczka prasowa Jobbika. „Partia jest bardzo obecna na scenie kulturalnej: powstają o niej książki, utrzymuje kontakt z artystami i ma swoją własną markę” - potwierdza Bulcsú Hu­nyadi, analityk Po­li­ti­cal Ca­pi­tal

Przyjaciele zwierząt

Jobbik staje się powoli jedyną alternatywą dla młodych Węgrów, ponieważ, jak się powszechnie uważa, poświęca uwagę skargom wyborców. „Ludzie są zniechęceni polityką, mają dość pozostałych partii. Uważają, że są  skorumpowane” - tłumaczy Máté Hajba. Poparcie dla Jobbika jest nieodłącznie związane ze stawianiem się w kontrze do elit. Członkowie partii dbają, by ten element znalazł się w centrum przekazu: „pozostałe partie tworzyły ten system. A my jesteśmy nowi. Młodzi głosują na nas, ponieważ mamy odwagę mówić głośno o problemach, z jakimi boryka się społeczeństwo węgierskie” - tłumaczy  Sza­bolcs Sza­lay. Kryzys gospodarczy, bezrobocie i integracja społeczności romskiej to jedne z tematów wysuwanych przez Jobbik, który postuluje o zerwanie z tradycją, opierającą się na „40 latach komunizmu i 24 latach neoliberalnego globalizmu". Strategia pod tytułem „tu na górze mówimy to, co myślicie tam na dole" połączona z radykalnymi postulatami zyskuje groźną skuteczność.  „Nie ma dla nas tematów tabu, jesteśmy dynamiczni i uczciwi” - dodaje Geor­gina Bernàth.

Jobbik daje przede wszystkim nadzieje na lepsze jutro. „Młodzi myślą, że na Węgrzech nie ma dla nich przyszłości. Jak do tej pory 50 0000 z nich wybrało emigrację. To dla nas prawdziwy problem. Chcemy zapewnić im perspektywy" - tłumaczą członkowie partii. W środowisku studentów, którzy obawiają się, że nie znajdą pracy po ukończeniu edukacji w kraju, gdzie co czwarta osoba poniżej 25 roku życia nie ma pracy, ten argument trafia na podatny grunt. Równocześnie, żeby przyciągnąć więcej ludzi, Jobbik prowadzi kampanię mającą na celu odczarowanie partii. „By pokazać się jako nowocześni i atrakcyjni pozowali do plakatów ze zwierzętami" - zauważa Bulcsú Hu­nyadi. Partia zdystansowała się od Ma­gyar Gárda (gwardii węgierskiej), parawojskowej milicji znanej z brutalności i ksenofobii, rozwiązanej po raz pierwszy w 2009 roku. Geor­gina Bernàth potwierdza: „Ma­gyar Gárda to nie prawdziwa twarz Jobbiku. Media wykorzystają wizerunki różnych ruchów, żeby nas napiętnować, ale to nieprawda". Osoby, które przyłączają się do partii podejmują tę decyzję z wielką pewnością i silnym poczuciem wspólnoty. Na ulicach Budapesztu nietrudno spotkać młodych ludzi noszących z dumą koszulki Ruchu na Rzecz Lepszych Węgier.

Względny sukces

Rozkwit Jobbiku nie oznacza jednak, że partia stanie się główną siłą polityczna na Węgrzech. Máté Hajba uważa, że Jobbik nie jest wystarczająco potężny, by pewnego dnia sięgnąć po władzę. „Nie wyobrażam sobie, żeby mogli stworzyć koalicję z jakąkolwiek inną partią” - mówi Hajba. „Osiągają lepsze wyniki na wschodzie kraju, gdzie sytuacja jest trudniejsza, ale daleko im jeszcze do podboju stolicy. Uzyskanie przez Jobbik statusu drugiej partii w kraju wynika przede wszystkim z tego, że opozycja jest mocno podzielona” - analizuje Fe­renc Robák, stały przedstawiciel Węgier przy Radzie Europy.

Jobbik będzie musiał również powalczyć o uzyskanie jednogłośnego poparcia. Lászlö Bödeus, student na uniwersytecie  Eötvös, chwali ich nawet za naruszenie skostniałego politycznego krajobrazu. Jednak wiele postulatów Jobbika również niepokoi otwartych na Zachód młodych Węgrów. Trudno im pogodzić się z zamknięciem kraju na zagraniczne przedsiębiorstwa i inwestycje, zniesienie pomocy dla Romów, walkę z cygańską przestępczością, wsparcie prywatnych bojówek czy ograniczenie prawa do aborcji. Przy wejściu na kampus, 19-letni Károly Tóth zastanawia się nad przyczynami sukcesu partii. „Jeśli zajmiemy się kwestiami związanymi z niesprawiedliwością społeczną, Jobbik nie będzie miał punktu zaczepienia i straci poparcie” - zauważa. Ten pogląd podziela Fe­renc Robák, mówiąc, że „trzeba znaleźć prawdziwe odpowiedzi na problemy społeczeństwa, bo obecna sytuacja daje podstawy dla rozwoju populizmu”.

Młodzi Wegrzy, niezależnie od tego, czy są zwolennikami skrajnej partii czy też nie, mają jedno marzenie: chcą zmiany w ich własnym kraju.

Artykuł jest częścią edycji specjalnej poświęconej Budapesztowi i został zrealizowany w ramach projektu Cafebabel „EU In Motion” sponsorowanego przez Parlament Europejski oraz fundację Hippocrène.