Polityka

Kość niezgody - fabryki papieru nad rzeką Urugwaj

Artykuł opublikowany 16 stycznia 2007
Artykuł opublikowany 16 stycznia 2007
Finlandzka firma międzynarodowa Botnia chce zanieczyszczać środowisko - oskarżają Argentyńczycy. I zapowiadają nowe blokady dróg.

Istnieją naturalne granice mogące zatruć stosunki między państwami. Granica wytyczona przez rzekę Urugwaj między państwem o takiej samej nazwie, wysuniętym w stronę Atlantyku a olbrzymią Argentyną jest tego przykładem. Zwłaszcza jeśli do sprawy mieszają się dwa przedsiębiorstwa europejskie - finladzka Botnia i hiszpański Ence - zdecydowane zainwestować w budowę fabryk celulozy na urugwajskim brzegu rzeki w Fray Bentos.

Urugwaj się broni: "Bedziemy przestrzegać nowych norm europejskich"

Montevideo zaczyna marzyć o tysiącach miejsc pracy - 2000 w samej Botni - które miałyby powstać gdyby projekt został zfinalizowany. Z kolei w Argentynie niezadowolenie rośnie już od 2005r. Od tego czasu twają blokady dróg organizowane przez obywateli argentyńskiego miasta Gualeguaychú, jako symbol protestu. Celem jest zablokowanie tranzytu towarów i pojazdów do Urugwaju. Estela Vence, 46-letnia Urugwajka od wielu lat mieszkaąca w Gualeguaychú, nie ma wątpliwości: Mam pięciu synów i troje wnucząt, podczas blokad drogowych prawie ich nie widuję, opowiada dziennikowi La Nación, ale sprzeciwiając się powstaniu fabryki celulozy, robię coś dla ich przyszłości.

Tymczasem Argentyna wniosła sprawę do Trybunału Międzynarodowego w Hadze. Buenos Aires miało jakoby oprzeć się na całej serii norm sporządzonych w celu ochrony wspólnego użytkowania międzynarodowych cieków wodnych. Zdaniem Argentyńczyków, produkcja celulozy miałaby degradujący wpływ na ekosystem z powodu środków zanieczyszczających niepoddających się łatwo degradacji, takich jak furany i dioksyny. Ze swojej strony rząd urugwajski zapewnia, że bielenie celulozy w nowych przedsiębiorstwach odbywać się będzie zgodnie z procesem "ECF", obowiązkowym na terenie Unii od października 2007 i szanującym środowisko naturalne.

Ryzyko dla Mercosuru?

Jednak gwarancje Montevideo nie wystarczyły, żeby uspokoić Argentyńczyków. Nowe blokady drogowe zostały zapowiedziane na początek 2007 roku. Zdaniem urugwajskiego ministra spraw zagranicznych, chodzi o widoczną próbę zniszczenia Mercosuru, latynoamerykańskiej strefy wolnego rynku, idącej właśnie za przykładem sukcesu Unii Europejskiej. Tymczasem w minionych miesiącach Ence, przedsiębiorstwo hiszpańskie, które przewidywało utworzenie fabryki w odległości kilku kilometrów od finlandzkiej, porzuciło pierwotny zamysł, ogłaszając zamiar ulokowania przemysłu bardziej na południe, nad Rio della Plata, estuarium (poszerzone, lejkowate ujście rzeki, które podlega pływom morskim, przyp. tł.) otwartym w stronę Atlantyku.

Co skłania przedsiębiorstwa europejskie do instalowania fabryk produkcji celulozy akurat w Ameryce Łacińskiej? Według finlandzkiej dziennikarki i biolog Janny Kanninen, w Ameryce Łacińskiej siła robocza jest tańsza, z kolei eukaliptus jest gotowy do eksploatacji w ciągu 10 lat, podczas gdy na północy Europy potrzebuje 60-120 lat. Co więcej, wiele krajów rozwijających się gwarantuje ulgi podatkowe i słabą kontrolę ze strony państwa. Strach powodowany jest też chęcią uniknięcia tragedii takich jak ta z 2003 roku, kiedy 7500 metrów kwadratowych środków trujących wydostało się z fabryki UPM/Kymmene – spółki mającej udziały w Botni - dramatycznie zanieczyszczając Jezioro Saimaa.