Polityka

Ku silniejszemu Parlamentowi?

Artykuł opublikowany 8 czerwca 2009
Artykuł opublikowany 8 czerwca 2009
Z wyborów europejskich można wyciągnąć dwa poważne wnioski: po pierwsze, głosowanie to było ostrzeżeniem dla większości rządów krajowych, po drugie, Parlament staje się przeciwwagą dla decyzyjnej roli Rady Europejskiej.

Paradoksalnie to dzięki Zielonym, podziale głosów oraz zdobyciu mandatów przez nacjonalistów, eurosceptyków oraz innych zwolenników suwerenności, będzie można wzmocnić władzę Parlamentu uniezależniając go od rządów narodowych. Nie licząc Francji, Włoch i Polski, wybory te były policzkiem wymierzonym większości rządów państw członkowskich tworzących Unię Europejską. Po pierwsze, był to policzek dla państw kierowanych przez socjalistów i liberałów. Krytyczna sytuacja brytyjskiej Partii Pracy, węgierskich socjalistów i nacjonalistów w Irlandii to tylko trzy niechlubne przykłady. Takie nagłe potępienie poważnie zagraża wiarygodności politycznej tych ugrupowań w rządach krajowych.

Mimo że inne partie nie znajdują się w aż tak trudnej sytuacji, zamieszanie związane z Zapeterem w Hiszpanii i z Sócratesem w Portugalii, sytuacja socjaldemokratów w Austrii i w Bułgarii, odejście liberałów w Danii i w Czechach oraz osłabienie konserwatystów w Grecji, Rumunii i w Szwecji wskazują jednak na to, że po tych wyborach nadchodzą zmiany. Nawet Niemcy nie pozostają w tyle, a wobec nadejścia Zielonych, FDP i lewicy (die Linke) berlińska koalicja rządowa stworzona przez CDU i socjaldemokratów z SPD traci trochę na znaczeniu.

Wraz z prawdopodobnym wejściem w życie Traktatu lizbońskiego, wspólne podejmowanie decyzji przez Parlament i Radę Europejską może stać się regułą w kwestii legislacyjnej. Niemniej jednak należy pamiętać, że interesy tych dwóch instytucji są różne. Rada broni przede wszystkim interesów krajowych, podczas gdy Parlament, nastawiony bardziej ideologicznie, zajmuje się kwestiami bardziej ogólnymi i europejskimi. Najważniejsze jest to, że skład nowego Parlamentu nie odzwierciedlający nawet ułamka różnic politycznych reprezentowanych w Radzie daje gwarancję większej niezależności Parlamentu wobec interesów krajowych, w dużym stopniu odpowiedzialnych za przeszkody stojące na drodze reformom instytucjonalnym pozwalającym Europie ewoluować w kierunku większej demokratyzacji.