Polityka

Lady Ju i trzech prezydentów: historia prześladowanej bohaterki

Artykuł opublikowany 19 września 2011
Artykuł opublikowany 19 września 2011
W tym roku Ukraina obchodzi 20. rocznicę odzyskania niepodległości. Wśród przygotowań do obchodów nie zabrakło spektakli na scenie politycznej: główną postacią jest Julia Tymoszenko, była premier i bohaterka Pomarańczowej Rewolucji, jak i jej absurdalny proces dzielący kraj na dwa obozy.

Julia Tymoszenko w dniu 5 sierpnia została przewieziona do więzienia pod zarzutem nadużycia władzy. Według wymiaru sprawiedliwości ,w 2009 roku Tymoszenko świadomie zawarła z Moskwą umowy przewidujące import rosyjskiego gazu po wygórowanej cenie. Budżet państwa stracił na tych transakcjach 130 milionów euro.

Manifestacja przeciwników Tymoszenko przed trybunałem

Pomarańczowa Rewolucja

Nie było to pierwsze aresztowanie Julii Tymoszenko. Dziesięć lat temu, w lutym 2001 roku, spędziła w więzieniu 42 długie dni. Podobnie jak wszyscy politycy, również Tymoszenko posiada swoje ciemne strony, ale te, jak do tej pory, nigdy nie wpłynęły na jej sławę. Tymoszenko pozostaje ikoną kobiety rewolucjonistki. Lady Ju - jak nazywają ją w ojczyźnie, była zawsze wrażliwa na problemy społeczne. Jej charyzma, umiejętność słuchania, nieukrywanie się za plecami innych, przeszkadzały wszystkim dotychczasowym prezydentom już od pierwszych dni niepodległości Ukrainy. Będąc ministrem energetyki, ogłosiła niewygodne dla ówczesnego prezydenta – Leonida Kuczmy - reformy i deklaracje, przez które trafiła do więzienia. Jednak już po miesiącu procesu,  w oczach opinii publicznej, wyrosła na ofiarę represji politycznych. Tymoszenko ponownie dała o sobie znać kiedy zorganizowała ogólnokrajową akcję protestacyjną „Ukraina bez Kuczmy”, a dwa lata później - w przełomowym roku 2004-  odegrała kluczową rolę w Pomarańczowej Rewolucji.

Popierają ją nie tylko Ukraińcy, ale także cały świat, ponieważ tylko dzięki niej może nastąpić przybliżenie Ukrainy do Unii Europejskiej. Sojusz z Wiktorem Juszczenko był bardzo ważny, ale bardziej dla niego niż dla niej. Charyzma Tymoszenko i jej umiejętność wpływania na społeczeństwo, poruszyły cały kraj. Ludzie wyszli na ulice domagając się lepszej przyszłości i protestując przeciwko staremu, skorumpowanemu reżimowi.

Opozycja

Po zwycięstwie w wyborach i po objęciu przez Wiktora Juszczenkę urzędu prezydenta republiki, wydawało się, że wszystko zmierza ku lepszemu. Tymoszenko została premierem, a doskonały tandem z Juszczenko miał sprawić, że kraj osiągnie taki poziom rozwoju ekonomiczno-społecznego, który będzie można porównać do tego innych krajów europejskich. Tymczasem sojusz szybko przerodził się w rywalizację. Obawa przed znalezieniem się w cieniu Lady Ju, zmusiła Juszczenko do rozpoczęcia nowej gry. Pięć lat walki politycznej oraz stosowanie zachowań niegodnych prezydenta, sprawiły, że Tymoszenko, mimo że formalnie wciąż w rządzie, przeszła tak naprawdę do opozycji.

"36" - taki był jej partii na listach wyborczychZnieważona i opuszczona Julia Tymoszenko, odzyskała część głosów z 2007 roku - jej partia uzyskała 156 mandatów na 450 możliwych. W 2010  zdobyła 25% poparcia w wyborach prezydenckich, w których wygrał jej przeciwnik z 2004 roku - Wiktor Janukowycz. Następnie kontynuowała działania opozycji, m.in, konfrontując się z mediami i przewodząc partyjnym manifestacjom ulicznym. Janukowycz nie znajdując lepszego sposobu aby odpowiedzieć na zarzuty Tymoszenko, postanowił umieścić ją w więzieniu.

Proces „farsa”

Powody, dla których Tymoszenko trafiła za kratki są proste: po pierwsze - jest zbyt niebezpieczna na arenie politycznej, zwłaszcza przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 2012 rok. Po drugie - to zemsta za wszystkie procesy wytyczone przeciwko sojusznikom Juszczenko, które Tymoszenko organizowała po 2004 roku wspólnie z Jurijem Łucenko -byłym ministrem spraw wewnętrznych (przeciwko któremu również został wytoczony proces). Przykład byłego prezydenta Leonida Kuczmy nie nauczył jeszcze Wiktora Janukowycza, że taki gest będzie dla niego zgubny. Cały świat wypowiedział się przeciwko uwięzieniu Julii Tymoszenko. „To jest sprawa wewnętrzna, a nie międzynarodowa” - pisze w oświadczeniu partia prezydenta. Również Rosja, która zawsze popiera Janukowycza, deklaruje niewinność byłej premier. Tymoszenko nie przyznaje się do winy, oskarżając tym samym byłego prezydenta, Wiktora Juszczenko, o umywanie się od odpowiedzialności za negocjacje niekorzystnych umów gazowych. Decydując się zeznawać przeciw Julii Tymoszenko, Wiktor Juszczenko wydaje się być nieugiętym rywalem. Twierdzi, że ma „nic wspólnego” z aresztowaniem jego rywalki.„Problem opozycji polega na tym, że chroni swojego lidera zamiast sprzeciwić się skorumpowanemu systemowi wymiaru sprawiedliwości”.

„Ludzie, którzy protestują na ulicach i przed sądem, nie są zwolennikami polityki Tymoszenko. Zdają sobie jednak sprawę z tego, że jeśli rząd i prezydent mogą tak łatwo uwięzić lidera parlamentarnej opozycji, pozostawiając polityka bez możliwości właściwej prawnej obrony, to co dopiero są w stanie zgotować zwykłym obywatelom?"

Naród ukraiński, opowiadając się po stronie oskarżonej Tymoszenko, śledzi melodramat byłej premier z dużą dozą ironii. Proces transmitowany jest bowiem w telewizji krajowej na żywo. Jurij Lukanov, ukraiński dziennikarz, wyjaśnia: „Ludzie, którzy protestują na ulicach i przed sądem, nie są zwolennikami polityki Tymoszenko. Zdają sobie jednak sprawę z tego, że jeśli rząd i prezydent mogą tak łatwo uwięzić lidera parlamentarnej opozycji, pozostawiając polityka bez możliwości właściwej prawnej obrony, to co dopiero są w stanie zgotować zwykłym obywatelom? Problem opozycji polega na tym, że chroni lidera zamiast sprzeciwić się skorumpowanemu systemowi wymiaru sprawiedliwości. Opozycja powinna stanąć nie tylko w obronie Lady Ju, obecnie przebywającej w więzieniu, ale także w obronie praw wszystkich ofiar korupcji systemu. Niestety, partia Tymoszenko w dalszym ciągu nie jest w stanie uczynić decydującego kroku”.

Fot. : Ona jedna  i opozycja (cc) balazsgardi/flickr; Plakat z kampanii (cc) the waving cat/flickr