Polityka

Laura Cesana: "Budujmy mosty między krajami"

Artykuł opublikowany 19 kwietnia 2008
Artykuł opublikowany 19 kwietnia 2008
Poliglotka i podróżniczka, włoska malarka przeniosła się ze Stanów Zjednoczonych do Portugalii, gdzie wystawia swoje prace.

Cascais, elegancka miejscowość wypoczynkowa na zachód od Lizbony. Jej centrum jest idealnie usytuowane między przystanią zapełnioną statkami rozrywkowymi a dopiero co odrestaurowaną cytadelą, gotową na organizowanie modnych wydarzeń. W pełnym słońcu silne fale rozbijają się o klify: zima rozpoczęła się na dobre. Wydaje się, że przez noc Laura Cesana przypomniała sobie francuski i to w języku Moliera rozpoczyna szybko rozmowę, chociaż ustaliłyśmy, że przeprowadzimy ją po angielsku.

"Jestem Włoszką, ale język moich emocji to angielski" - zaczyna - "moim zdaniem nikt nie jest kimś w stu procentach...". Laura urodziła się w Rzymie, w niechlubnym okresie włoskiej historii. W wieku dwóch lat, kiedy jej żydowska rodzina musiała uciekać z kraju na pokładzie ostatnich statków, które opuszczają porty Adriatyku, wyrusza do Ameryki. Dziesięć lat później odbywa podróż w odwrotnym kierunku, do Włoch i studiuje ekonomię. "Por o caso", jak mówi po portugalsku, "tak sobie". Bez wątpienia dlatego, że była dobrą uczennicą. Ze swojej młodości spędzonej między Stanami Zjednoczonymi i Włochami zachowała złożoną osobowość.

Bukiety, od Klee po Chagalla

Potem spotyka swojego pierwszego męża, który zabiera ją ze sobą do Portugalii. Podczas rewolucji goździków i licznych spotkań, jakie jej towarzyszą, spisuje opowieści dla przyjaciół, którzy zostali w Stanach Zjednoczonych, a przede wszystkim rysuje mnóstwo szkiców w małych zeszytach, które jej nie opuszczają. Jeździ za mężem, który pracuje w Finlandii, Szwecji i Brazylii. Laura nasiąka wszystkimi tymi kulturami i przykłada się do lektury ich największych pisarzy.

Jednak nie potrafi powiedzieć jacy autorzy lub jacy malarze wpłynęli na jej styl: Laura nie jest niczyim uczniem, jest bohaterką swojej historii. Woli pozwolić wypowiedzieć się krytykom, którzy komentowali jej twórczość: "Niektórzy odwoływali się do Matisse'a, Klee lub Bonnarda". Inni przywoływali P. Jenkensa, a to porównanie jej pasuje. Lubi patrzeć na to odwołanie jak na wyraz jej części amerykańskiej: "Przestrzenie mają wielki wpływ na pracę artysty i postrzeganie dzieł. Ten wymiar jest zasadniczy dla artystów amerykańskich", uważa.

Prace Laury można zobaczyć w Portugalii, Luksemburgu, Francji i Włoszech

Bukiety kwiatów o długich zielonych łodygach, instrumenty muzyczne, które huśtają się na wietrze zawieszone na sznurze do bielizny, a także cięższe kolaże z liśćmi, nutami, stronami książek... Trudno nie zauważyć w obrazach Laury Cesany bardzo silnej więzi z oniryzmem Marca Chagalla. Zresztą ona sama nie zaprzecza temu powiązaniu.

Relikty żydowsko-portugalskie

W zimie ubiegłego roku Centrum Kultury w Cascais przedstawiło jej retrospektywę, pokazując serię poświęconą morzu i muzyce: dwóm elementom składającym się na tożsamość nadmorskiego miasta, którego słynny festiwal jazzowy został zainaugurowany w 1971 roku przez Milesa Davisa i Dizzy'ego Gillespie, pomimo protestów ówczesnego ustroju autorytarnego. Dwadzieścia lat pracy malarskiej Laury Cesany, będącej przedmiotem ponad dwustu ekspozycji, dziś jest wystawione w Cascais.

Każde dzieło przedstawia jakąś historię. Techniki są zróżnicowane, odkrywamy liczne materiały, nawet cement. Każdy obraz przedstawia jakąś część życia Laury: nuty przywołują matkę artystki, wiolonczelistkę, która odeszła bardzo młodo. Dużo obrazów jest poświęconych Fernando Pessoa, najsłynniejszemu poecie portugalskiemu. Inna seria prac świadczy o badaniach przeprowadzonych z pomocą Fundacji Gulbenkiana na temat reliktów żydowsko-portugalskich. Rzadkim w tym południowym kraju symbolom ikonicznym Laura Cesana poświęciła nawet książkę...

Budować mosty w Europie

Laura nigdy się nie oddaliła od świata literackiego. Dużo studiowała i wykładała na renomowanych uniwersytetach w Portugalii i w Stanach Zjednoczonych, ale nie uważa swojej pracy za pracę naukową. Domaga się dla siebie statusu artystki. Nasza rozmowa chwilami się urywa: Laura jest wyczulona na pytania zwiedzających i niestrudzenie wyjaśnia swoją pracę. Mówi po portugalsku równocześnie notując po włosku w jednym ze swoich licznych zeszytów.

Laura Cesana domaga się otwarcia na świat, co pozwala na lepsze identyfikowanie, lepsze zrozumienie i lepsze przeżycie różnorodności. Ufnie patrzy w przyszłość Europy: "Ryzyko uniformizacji kultur nie istnieje", uważa. Ale wzajemna znajomość wydaje się dla niej podstawowa: "Jest bardzo istotne, żeby budować mosty między krajami. Wszyscy mamy inne doświadczenia polityczne i społeczne, i ten stan będzie jeszcze trwał". Według niej, edukacja powinna grać zasadniczą rolę: "Inicjatywy jak Erazmus budzą duże nadzieje i przydałoby się, żeby pojawiło się więcej takich programów wymian również dla nauczycieli".

Ściemnia się, zwiedzający centrum kultury Cascais wracają do siebie, olśnieni pełną blasku artystką. Laura obiecuje wysyłać mi sms-y. Nie wiem jeszcze w jakim języku...

Zdjęcia: (lauracesana.com), (Laura Cesana)