Polityka

Londyn: książę Jan Żyliński o dyskryminacji i kandydowaniu na burmistrza

Artykuł opublikowany 20 października 2015
Artykuł opublikowany 20 października 2015

W maju tego roku zrobiło się o nim głośno, gdy wyzwał na pojedynek Nigela Farage’a, przewodniczącego skrajnie prawicowej partii UKIP. Starcie miało odbyć się o świcie w Hyde Parku, a książę miał posłużyć się ojcowską szablą. W jakim celu? By zwrócić uwagę na to, jak w Wielkiej Brytanii traktuje się polskich imigrantów. Dzisiaj książę sięga po inny oręż: chce zostać burmistrzem Londynu.

Choć Jan Żyliński zasłynął głównie z tego, że wyzwał przewodniczącego UKIP-u na wspomniany pojedynek na szable, dziś to nie jego arystokratyczne pochodzenie odgrywa pierwszoplanową rolę. Książę postawił sobie bowiem za punkt honoru bronić dobrego imienia Polaków; imienia, które jego zdaniem jest obiektem niesłusznych ataków.

„Było mi naprawdę przykro, kiedy zeszłej jesieni Nigel Farage niepochlebnie wyraził się o Polakach” – mówi, zapytany o tamten incydent. „To bardzo źle wychowany człowiek, a do tego niezrównoważony rasista. Miałem do niego o to żal. Jako że należę do rodziny z wielowiekowymi tradycjami, gdzie tytuł księcia nadaje się od XIII wieku, postanowiłem załatwić sprawę tak, jak na  książąt przystało i wyzwać go na pojedynek”.

Nagranie, które obecnie ma niemal 400 tys. odtworzeń, odbiło się szerokim echem w internecie, a jego popularność przekroczyła oczekiwania Żylińskiego. „Poruszając kwestię Polaków uderzyłem w niezwykle czułą strunę, w ogóle się nie tego spodziewałem. Sprawa pojedynku obiegła cały świat. Moja znajoma pojechała do Turcji i nawet tam nie mogła ode mnie odpocząć, gdyż o całym zdarzeniu mówiła tamtejsza telewizja” – dodaje.

Za całym tym przedrewolucyjnym zamieszaniem dodatkowo kryje się fakt, że Żyliński jest odnoszącym sukcesy inwestorem budowlanym, którego firma odpowiada za jedną z najsłynniejszych prywatnych rezydencji w Londynie. Pałac White House, gdyż to o nim mowa, to rekonstrukcja XVIII-wiecznego polskiego pałacu należącego niegdyś do babki Żylińskiego, który spłonął za czasów PRL-u.

Chociaż jego tytuł zarezerwowany jest głównie dla mediów (podczas prywatnych rozmów książę woli, by zwracać się do niego po imieniu), wątpliwości nie ulega fakt, że szlacheckie pochodzenie dodatkowo wzmocniło wydźwięk głoszonych przez niego haseł. „Całe życie spędziłem w Anglii” – tłumaczy, „ale uważam się za Polaka z krwi i kości i jestem niezwykle dumny z polskich zasług dla tego kraju . Jednakże wciąż czuję się tu obco i myślę, że tak być nie powinno”.

Po spotkaniu z przedstawicielami londyńskiej Polonii Żyliński zdał sobie sprawę, że nie jest odosobniony w swoich odczuciach. „Prawie połowa mieszkańców tego wspaniałego miasta to obcokrajowcy. Wielu z nich uważa, że chociaż w wielu kwestiach są patriotami, nadal traktuje się ich jak obywateli drugiej kategorii. Myślę, że najwyższy czas, by ktoś obcego pochodzenia, taki jak ja, objął stanowisko burmistrza Londynu i przekazał temu fantastycznemu miastu energię takich oto ludzi” – stwierdza.

Przejście z monarchii do demokracji może wydawać się zaskakującym posunięciem, ale Żyliński jest przekonany, że jego kampania może przynieść pożądane efekty. „To ciekawe, że w XXI wieku trzeba pośrednictwa księcia, by politycy uważniej słuchali tego, co do powiedzenia mają zwykli ludzie” – tłumaczy i dodaje: „to zabawne, że przypadła mi rola zawadiaki. Ze względu na historię mojej rodziny i finansową niezależność mogę mówić to, co mi się podoba; rzeczy, do których inni nie są w stanie albo obawiają się głośno przyznać”.

Zapytany o to, czy tytuł księcia zobowiązuje do niesienia pomocy Polakom mieszkającym w Wielkiej Brytanii, Żyliński odpowiada: „w 1939 roku mój ojciec dowodził zwycięską szarżą podczas jednej z bitew II wojny światowej. Dziś w Polsce stoi jego olbrzymi złoty pomnik, jeden z niewielu tego typu w Europie. Ojciec był bohaterem wojennym. Myślę, że wyzwanie rzucone Farage’owi to moja własna szarża w obronie moich rodaków”.

„W niektórych rejonach Wielkiej Brytanii problem nietolerancji jest niezwykle nasilony. Nie odnotowuje się żadnych przestępstw popełnianych przez Polaków, które byłyby wymierzone w Anglików, ale w drugą stronę już tak; co roku zgłaszanych jest około 1,5 tys. podobnych incydentów na tle narodowościowym. Liczba ta jednakże nie uwzględnia wszystkich, bowiem niektórzy boją się iść z tą sprawą na policję. Według mnie tak być nie powinno”.

Do wyborów na burmistrza Londynu pozostało siedem miesięcy, a kampania Żylińskiego przede wszystkim stawia sobie za cel dotarcie do potencjalnego elektoratu. „Podczas spotkań wyborczych z polską społecznością i przy podobnych okazjach, ludzie mówią, że moje podejście to zapowiedź czegoś nowego. Zamiast składać puste obietnice, chcę stawać w obronie Polaków i działać. Są tacy, którzy normalnie nawet nie wpisaliby się na listę wyborców, a teraz faktycznie zaczynają to robić. Obecnie by móc oddać głos w wyborach na burmistrza zarejestrowało się już 120 tys. Polaków i jesteśmy przekonani, że możliwe jest podwojenie albo nawet potrojenie tego wyniku”.

Rozmowy z wyborcami dały początek programowi politycznemu Jana Żylińskiego; stąd również plan pierwszej zmiany jaka nastąpi, jeśli wygra majowe wybory. „Londyn stanie się strefą wolną od Nigela Farage’a” – zapowiada. „Jej oficjalne ustanowienie może być trudne, ale dołożymy wszelkich starań, by stworzyć atmosferę, w której lider UKIP-u poczuje się wykluczony i niemile widziany”.

I choć jest to zapowiedź, której realizacja wymagała będzie wiele pracy, pełny program wyborczy księcia zakłada konkretne rozwiązania. „Wierzcie lub nie, ale mój plan dla Londynu można streścić w jednym zdaniu. Od trzydziestu lat prowadzę firmę budowlaną, więc w czystym sumieniem mogę obiecać, że w mieście powstanie milion nowych mieszkań. Temat ten dopiero niedawno podjęli konserwatyści, którzy od trzydziestu lat uniemożliwiają możliwość rozwoju. Ja o niego walczyłem i za każdym razem odnosiłem zwycięstwo” – powiedział mi.

Ponadto, plany Żylińskiego zakładają także posadzenie miliona drzew i obniżenie kosztów biletów komunikacji miejskiej, czyli autobusów i metra, o połowę. „Wszystko to” – jak dodaje – „bez konieczności podnoszenia podatków. Może wydawać się to nieprawdopodobne, ale historia pokazuje, że potrafię dotrzymywać obietnic”.

Czy wobec tego książę Żyliński ma jeszcze coś do powiedzenia Nigelowi Farage’owi? „Wyzwanie na pojedynek jest nadal aktualne” – dodaje z udawaną powagą, „i oczywiście mam tu na myśli pojedynek słowny. Szabla symbolizowała jedynie silny wpływ, jaki udało mi się wywrzeć”.

Film, w którym Jan Żyliński wyzywa Nigela Farage'a na pojedynek.

---

25 października 2015, w Polsce odbędą się wybory parlamentarne Ten artykuł jest częścią tygodnia polskiego w Cafebabel, serii artykułów poświęconych Polakom i kulturze polskiej na całym świecie.