Polityka

Lux Leaks: Podatkowe tajemnice Luksemburga

Artykuł opublikowany 15 grudnia 2014
Artykuł opublikowany 15 grudnia 2014

Wywiad z Delphine Reuter, dziennikarką śledczą współpracującą z ICIJ w ramach raportu na temat afery LuxLeaks.

6 listopada 2014 roku dziennikarska grupa ICIJ ujawniła wyniki śledztwa w sprawie dokumentów, które wyciekły z firmy konsultingowej PricewaterhouseCoopers (PwC). Ich dochodzenie dostarczyło dowodów na to, że ponad 340 międzynarodowych korporacji unikało płacenia podatków. Było to możliwe dzięki przychylnemu prawu fiskalnemu w Luksemburgu. W jaki sposób pracowali dziennikarze? Jak działają schematy podatkowe w Luksemburgu? Jaką cenę płaci się dziś za przeprowadzenie podobnego dochodzenia? Cafébabel rozmawia z dziennikarką śledczą Delphine Reuter.

cafébabel: W jaki sposób powstała grupa, która prowadziła śledztwo w sprawie PwC? Jaki był jej tryb działania?

Delphine Reuter: LuxLeaks pokazuje jak wielkie korporacje mogły obniżać swoje obciążenia fiskalne dzięki pomocy luksemburskich filii oraz agencji usług audytorskich i doradczych PwC przy współpracy ze strony władz Wielkiego Księstwa. LuxLeaks ujawniło w sumie co najmniej 550 umów przygotowanych przez pracowników PwC. Dotyczą one ponad 340 korporacji i pochodzą z lat 2002-2010. Każdy dokument to szczegółowy zapis swoistego schematu fiskalnego spółek-klientów PricewaterhouseCoopers, który opatrzony jest albo podpisem pracownika luksemburskiego biura fiskalnego, albo listem potwierdzającym zredagowanym przez takiego urzędnika. Niektóre spośród tych dokumentów były już znane opinii publicznej: wspominano już o nich w programie Cash Investigation wyemitowanym przez France 2 i BBC. Jednak informacje zawarte w większości z nich nie były wcześniej poddane śledztwu.

Dziennikarze, którzy pracowali nad projektem LuxLeaks, współpracowali w ramach międzynarodowego konsorcjum dziennikarzy śledczych (International Consortium of Investigative Journalists - ICIJ) utworzonego w Waszyngtonie. Od swojego powstania w 1997 roku, konsorcjum podejmuje działania na rzecz dziennikarstwa śledczego na całym świecie, zrzeszając dziennikarzy pracujących dla różnych mediów, w różnych językach i formatach. Dla ICIJ pracuje ponad 180 dziennikarzy z 65 krajów, ale tylko niektórzy z nich uczestniczą w każdym z projektów opracowywanych przez konsorcjum. Do projektu LuxLeaks włączyło się 80 dziennikarzy z 26 krajów. Rozdzielili między siebie zadania analizując dokumenty związane z ich własnymi państwami. Przez wiele miesięcy i w największym sekrecie The Guardian, Le Monde, CNBC, CBC, Le Soir, itp. współpracowały wynikami swych śledztw,  które następnie opublikowano w tym samym czasie. Dziennikarze stacjonowali w różnych strefach czasowych, w różnych krajach i wielokrotnie pomagali sobie wzajemnie, by umożliwić postęp wspólnego projektu.

Ponieważ chodziło o upublicznienie jak największej liczby dokumentów jednego dnia i w wielu krajach na raz, konieczne było, żeby wszyscy dziennikarze wiedzieli, w jaki sposób analizować około 28 000 stron dostępnych dokumentów - a przynajmniej tych, które dotyczyły korporacji znanych w ich krajach. Dziennikarze porozumiewali się za pośrednictwem specjalnej platformy internetowej lub poczty elektronicznej. Mieli też dostęp do dokumentów online poprzez zabezpieczony system.

cafébabel: Jakie są główne wnioski, które udało Wam się wyciągnąć z dochodzenia?

Delphine Reuter: Przeanalizowanie tak wielkiej liczby dokumentów w tym samym czasie pozwoliło zrozumieć, przez Luksemburg  przepływają setki miliardów euro, umożliwiając korporacjom kolosalne oszczędności. Niektóre z nich uzyskiwały stawkę podatku poniżej 1% na przychody przepływające przez Wielkie Księstwo. Korporacje, które chciały być objętym tak śmiesznie niskimi podatkami, miały proste zadanie - wystarczyło, że korporacje powierzały ekspertyzę firmie prawniczej albo, jak w tym przypadku, agencji doradczej. Ta zaś wnikliwie analizowała funkcjonowanie przedsiębiorstwa, żeby zidentyfikować mechanizmy fiskalne umożliwiające obniżenie ciężaru podatkowego. Brak porozumienia fiskalnego miedzy krajami, zwłaszcza wewnątrz UE, pozwala korporacjom unikać płacenia podatku w wielu krajach na raz. Praktyki gabinetu doradczego PwC ujawnione przez projekt LuxLeaks są zgodne z prawem w Wielkim Księstwie. To, co budzi wątpliwości, to systematyczna praktyka, która ma na celu ustanowienie konkurecji pomiędzy systemami podatkowymi w różnych krajach, by zapewnić przedsiębiorstwom optymalizację fiskalną. I tu na scenę wkracza Komisja Europejska. To ona ma za zadanie zapewnić, za pośrednictwem komisarzy ds. konkurencji, że te praktyki podatkowe nie stoją w sprzeczności z europejskim prawodawstwem. Kwestia ich zgodności z prawem zostanie zatem ustalona w wyniku dochodzenia przeprowadzonego przez Komisję.

Można przytoczyć kilka faktów udokumentowanych przez LuxLeaks. Po pierwsze - spółki, często wielkie korporacje międzynarodowe, podpisywały umowy podatkowe z luksemburskimi władzami, aby zminimalizować ciężar podatku. Te tajne umowy w najdrobniejszych szczegółach opisywały skomplikowane struktury finansowe wielu spółek umiejscowionych w różnych krajach, w celu uzyskania jak najniższego podatku we wszystkich miejscach, gdzie spółka prowadzi działania podlegające opodatkowaniu. Umowy te są więc w pewnym sensie ubezpieczeniem zapewniającym korporacji gwarancję, że, dzięki filiom, przez które przepływał kapitał, będzie musiała płacić tylko niewielkie podatki w Luksemburgu. Niektóre ze spółek zwierających umowy nie prowadziły aktywności gospodarczej czy finansowej w Wielkim Księstwie. Większość z nich posiada tam jedynie filie, często w formie spółek z.o.o.

Takiej filii, stworzonej niewielkim nakładem środków, przypisuje się następnie niektóre  decyzje finansowe powzięte przez spółkę-matkę. Jej kapitał może zostać na przykład podwyższony w taki sposób, że w efekcie setki milionów euro przepływały przez Luksemburg na papierze bez żadnej widocznej obecności czy realnej aktywności ekonomicznej. Wystarczy, że adwokaci lub pełnomocnicy zajmą się codzienną administracją spółki, by ta nie musiała martwić się o reprezentowanie wiarygodnej wartości gospodarczej. Administratorzy przyciągnięci do luksemburskiej filii szczegółowo przedstawiają planowany wzrost kapitału i zmiany administracyjne na papierze, żeby mogły one zostać oficjalnie zatwierdzone podpisem notariusza, a następnie opublikowane w oficjalniej gazecie Luksemburga (Mémorial C). Ideą leżącą u podstaw LuxLeaks jest zatem dążenie do lepszego zrozumienia, w jaki sposób korporacje używają swoich luksemburskich filii, żeby ograniczyć, czasem do poziomu kilku procent swoje obciążenie podatkowe. W tym celu dziennikarze z każdym szczegółem analizują umowy przygotowane przez PricewaterhouseCoopers.

cafébabel: Na czym polegał Twój wkład w pracę?

Delphine Reuter: Na początku czerwca spotkałam Marinę Walker z ICIJ i kilku analityków, którzy współpracowali przy projekcie LuxLeaks. Są oni rozproszeni po całym świecie. Ja dołączyłam do ekipy pracującej nad bazą danych, która dała początek publicznemu interfejsowi znajdującemu się na stronie ICIJ.

W rezultacie, ICIJ może pracować jednocześnie nad wieloma projektami. Do każdego z nich powołana zostaje ekipa dziennikarzy zainteresowanych tematem i wszyscy porozumiewają się co do daty i godziny ich publikacji. W ten sposób można osiągnąć dużo lepszy efekt, ponieważ media generują zainteresowanie określonym tematem w tym samym czasie. Podczas trwania projektu dziennikarze i ich redaktorzy naczelni zobowiązani są do zachowania największej dyskrecji, akceptując umowę o nieupublicznianiu informacji związanych z projektem osobom postronnym. To umożliwia na płynny postęp z pracami nad często skomplikowanymi śledztwami wymagającymi wielu badań i ekspertyz, w tym przypadku z dziedziny finansów.

Z jednej strony byli więc dziennikarze pracujący nad swoimi artykułami i reportażami dla konkretnych mediów. Z drugiej - ekipa śledcza, do której dołączyła. Naszym zadaniem było przeczesywanie orzeczeń i odnajdywanie powiązań między nimi. Dzięki aplikacjom typu Google Sheets, mogliśmy wspólnie pracować nad dokumentami i zostawiać komentarze, które były widoczne dla wszystkich, którzy mieli dostęp do dokumentów. Na początku musieliśmy zaplanować tryb prowadzenia śledztwa i weryfikacji, kontaktując się od czasu do czasu, gdy zaistniała taka potrzeba, za pośrednictwem Skype’a lub Google Hangouts, żeby podzielić się wynikami poszukiwań albo odpowiedzieć na palące pytania. Kiedy jest to konieczne, nadal pomagamy sobie nawzajem, żeby szybciej opracować pewne aspekty. Nie pracowałam więc bezpośrednio z dziennikarzami, z wyjątkiem tych, którzy bezpośrednio kontaktowali się ze mną, żeby porozmawiać o ich projekcie. 

cafébabel: Jaki będzie twoim zdaniem rezultat publikacji i rozpowszechnienia raportu? Jakie będą reakcje rządów europejskich, Komisji Europejskiej i przede wszystkim Jean'a-Claude’a Junckera? Czy jego wiarygodność w Komisji stanęła pod znakiem zapytania?

Delphine Reuter: Umowy albo rozporządzenia podatkowe, które analizowało ICIJ i dziennikarze, pochodzą z okresu 2002-2010, to znaczy czasu, kiedy Jean-Claude Juncker zajmował urząd premiera Luksemburga. To niemożliwe, żeby w kraju wielkości Luksemburga, premier nie zdawał sobie sprawy z podobnych praktyk. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że o ile praktyki korporacji będące przedmiotem naszego dochodzenia były legalne, o tyle ogromne wątpliwości budzi ich wymiar etyczny. Czy należy pozwalać krajom na tworzenie podobnej konkurencji, zwłaszcza jeśli są częścią wspólnego rynku? 

Echo, jakim na całym świecie odbiło się nasze śledztwo, zwłaszcza wewnątrz Unii Europejskiej, przekroczyło oczekiwania ICIJ. To udowadnia, że chociaż na pierwszy rzut oka temat wydaje się mało pociągający (podatki, przedsiębiorstwa), może przyciągnąć zasłużoną uwagę. Chodzi o to, żeby w odpowiedni sposób przedstawić widzom i słuchaczom problem, żeby mogli zrozumieć dlaczego praktyki optymalizacji fiskalnej dotyczą także ich i jaki mogą mieć wpływ na ich codzienne życie. Pojedyncze śledztwo nad konkretną korporacją nie sprowokowałoby debaty nad praktykami podatkowymi przedsiębiorstw, jaka teraz się toczy. To dzięki współpracy dziennikarzy i analityków mogliśmy wzmocnić zasięg i siłę tego śledztwa. Sukces dochodzenia to przede wszystkim sukces ekipy, która pozwoliła zrozumieć, jak poruszają się tryby tego skomplikowanego mechanizmu.