Polityka

Michel Barnier: "Nie można bronić się przed nieodwracalnym"

Artykuł opublikowany 28 września 2007
Artykuł opublikowany 28 września 2007
Reforma Wspólnej Polityki Rolnej (CAP), która zostanie zaprezentowana przez Komisję w przyszłym roku w listopadzie jest tym, czego najbardziej obawiają się francuscy rolnicy. Wywiad z Michelem Barnierem, obecnym Ministrem Rolnictwa tego kraju.

Polityka rolna, z którą mamy obecnie do czynienia nie będzie w stanie odpowiedzieć wyzwaniom po roku 2013. To bezprecedensowa deklaracja podpisana przez francuskiego prezydenta Nicolasa Sarkozego, która zapawnia sporządzenie podczas francuskiej prezydencji w UE [druga połowa roku 2008] nowej struktury politycznej dla rolnictwa w Europie.

Ale od czasu, kiedy europejscy rolnicy bali się każdej zmiany w CAPie, wiele się zmieniło jeśli chodzi o sytuację gospodarczą Starego Kontynentu. Podwyżka cen zbóż i mleka wykazała złe planowanie Wspólnej Polityki Rolnej, który wprowadzając maksymalne pułapy produkcji, zachęca europejskich producentów do produkowania mniej, co prowadzi do tego, że konsumenci muszą płacić więcej. Ten dyktat stworzony przez subwencje nie faworyzuje potęg rolniczch, takich jak Francja czy Polska, które wolałyby produkować więcej, by zarobić więcej pieniędzy.

Panie Barnier, w powietrzu unosi się widmo reformy, która prawdopodobnie zostanie wprowadzona przed rokiem 2013, który na początku miał być datą przeprowadzenia reformy Wspólnej Polityki Rolnej...

Jeśli chodzi o mnie, to nie przeraża mnie widmo nadchodzącej reformy. Trzeba być inicjatorem i liderem debaty nad nowymi pomysłami w Brukseli, nie można zawsze próbować bronić się przed nieodwracalnym.

Nastawienie Nicolasa Sarkozego zrywa jednak z postawą jego poprzednika Jaquesa Chiraca.

Mamy nowego prezydenta, który obiecał zerwać z polityką swego poprzednika. Jeśli chodzi o CAP, przechodzimy teraz z logiki "siedzenia w poczekalni" do logiki samodzielnego realizowania projektu. Ten projekt to bezpieczeństwo, niezależność żywnościowa i solidarność z całym światem. Ale prezydent nie ubiega się o zerwanie z CAP-em, który jest ustabilizowany pod względem stałego budżetu, i którego nie zamierzamy ruszać. Jednaj już od dziś, a właściwie od roku 2008, możemy rozpocząć debatę nad przyszłością.

Kto opowie się po stronie Francji w sprawie reformy CAP?

Są w Europie ludzie, którzy nie chcą już wcale CAP-u. Oczywiście, jest to wizja anglo-saksońska – nie nasza. Naszymi wspólnikami reformy CAP-u są Polska, Włochy i Hiszpania, duże kraje rolnicze, które są dotknięte przez te same problemy, jakie i my obserwujemy! Europie potrzebna jest wpólna polityka ekonomiczna. I jej najważniejszym aspektem pozostaje CAP.

Czy wasi partnerzy zgadzają się z zasadą "preferencji wspólnotowej", do której odwołuje się Nicolas Sarkozy? Czy nie przypomina to czasem protekcjonizmu?

Nie wydaje mi się, abyśmy chcieli w jakikolwiek sposób uprawiać protekcjonizm. Z drugiej strony jednak, trzeba wprowadzić ochronę taryfową przeciwko produktom, które są sprowadzane do Europy pomimo niespełniania przez nie wymagów ekologii czy bezpieczeństwa sanitarnego. Nie jesteśmy naiwni! I chciałbym, by Europejski Komisarz ds. Handlu i wszyscy inni, którzy negocjują w naszym imieniu w Światowej Organizacji Handlu (WTO) byli jak najbardziej wymagający w tych negocjacjach. Nie wydaje mi się, aby udalo nam się tak łatwo osiągnąć porozumienie na poziomie cyklu Doha. W każdym bądź razie nie zgadzamy się, by rolnictwo było elementem, którego używa się jako karty przetargowej by osiągnąc porozumienie za wszelką cenę.

Za czy przeciw "preferencji wspólnotowej"? Wypowiedz się na ten temat na forum!

W porozumieniu z:

Posłuchaj programu Carrefour de l’Europe (po francusku)