Polityka

Neolaia Syriza - laboratorium socjalizmu XXI wieku

Artykuł opublikowany 23 stycznia 2015
Artykuł opublikowany 23 stycznia 2015

Udajemy się do Aten, by sprawdzić, czym tak naprawdę jest Neolaia SYRIZA. Przemierzamy miasto - od dzielnicy Exarchia, po kampus uniwersytecki - by poznać członków młodzieżowej frakcji radykalnie lewicowej partii i sprawdzić, jakie są ich przekonania. 

Droga prowadząca w kierunku wzgórza Strefi nazywa się Themistocleous i jest równie wąska, co cieśnina, przed którą Temistokles stawił czoła armii perskiej pod Salaminą. Jesteśmy w Exarchii, ateńskim oszkalowanym bastionie anarchii i centrum artystycznym i kulturalnym, które uchyla się kontroli władzy państwowej. Kształt, który ma obecnie, dzielnica zaczęła przybierać w 1973 roku, po masakrze niezbrojnego powstania studentów Politechniki Ateńskiej. Na ulicach tej „enklawy wolności” roi się od murali, wszelakich organizacji społecznych, kawiarni i księgarni alternatywnych. Nie znajdziesz tu jednak ani jednego banku. I gdy z bliska przyjrzeć się temu miejscu, nie dziwi fakt, że to właśnie tu w 2008 roku rozpoczęły się protesty po zabójstwie przez policję piętnastoletniego Alexandrosa Grigoropulosa

Nieopodal placu głównego dzielnicy Exarchia znajdujemy siedzibę główną Neolai SYRIZY, młodzieżowej frakcji partii Alexisa Tsiprasa. 33-letni Grek jest wschodzącą gwiazdą państwowej polityki i zmorą brukselskiej Troiki. Budynek niczym nie wyróżnia się z otoczenia i jest w nieco podupadłym stanie. Jedynie flagi partii wskazują na to, że nie jest to kolejna siedziba dominujących w okolicy anarchistów i antyfaszystów. Kraty i kłódki w drzwiach i oknach bronią dostępu do środka, gdzie panuje martwa cisza. Nie będzie nam dane dostać się do lokalu pod numerem 52 na ulicy Themistocleous. Wszyscy młodzi aktywiści, jak się okazuje, są na kampusie uniwersyteckim. Pomimo, że nasze próby dotarcia do młodych przedstawicieli radykalnej lewicowej partii obfitują w niepowodzenia, pozwalają również z bliska przyjrzeć się greckiemu termometrowi politycznemu. W Atenach jest ciepły poranek. Na Placu Syntagma, przed policyjną barykadą, studenci z konserwatorium muzycznego manifestują w proteście przeciwko niedawno wprowadzonym cięciom w transporcie publicznym. „Po pięciu latach strajków Grecja zwraca się ku radykalnej lewicy” – mówi jeden ze studentów. Kilka ulic dalej, przed siedzibą Ministerstwa Gospodarki, inni studenci pikietują przeciwko rządowi. W powietrzu powiewają flagi greckiego komunistycznego związku zawodowego PAME. Napięcie jest niemalże namacalne, a powietrze elektryzuje w natężeniu. W okolicach budynku są obecni żandarmi wojskowi i w pewnym momencie jeden z nich pyta nas agresywnie, kto nam pozwolił na robienie zdjęć.

Komuniści nigdy nie byli nam bliżsi

Na stacji metra Panepistimio spotykamy się z Alexandrosem Zachiotisem, młodym ateńczykiem, który zgodził nam się pomóc w pracy nad reportażem. Alexandros ma 25 lat i jest studentem aktywnie zaangażowanym w działania Synaspismós, największej partii koalicji politycznej, która zapoczątkowała SYRIZĘ w 2004 roku.

Ugrupowanie, którego pełna nazwa brzmi Synaspismós Rizospastikís Aristerás – Koalicja Radykalnej Lewicy – stało się prawdziwą partia polityczną w 2012 roku. Alexandros prowadzi nas do Narodowego Uniwersytetu Kapodistrian, przy okazji w metodyczny i klarowny sposób opowiadając o zasadach funkconowania Neolai SYRIZY. Dowiadujemy się, ze frakcja powstała w grudniu 2013 roku. Od początku celem jej członków było przyczynianie się do zwalczania kryzysu gospodarczego, który rozdarł Europę. Sprzeciwiają się oni również liberalnemu modelowi poprzez „solidarność pomiędzy narodami Europy”. Alexandros z pasją objaśnia historię partii. „SYRIZA jest dzieckiem tradycji komunistycznej. Dzielimy pewne wartości z grecką Partią Komunistyczną, ale oni w większym stopniu wzorują się na modelu stalinowskim i mają bardzo surowe i skostniałe reguły dotyczące tworzenia koalicji. Krytykują prawie wszystko i myślą, że mają monopol na prawdę. Moim zdaniem, zaangażowanie polityczne powinno prowadzić do konkretnych rezultatów i z tego powodu wybrałem SYRIZĘ” – mówi z przekonaniem. Co to jednak oznacza – być młodym radykalnym lewicowym aktywistą? „To jest pytanie, na które przy wielu okazjach próbowaliśmy sobie odpowiedzieć” – wyznaje Alexandros. „Próbujemy wybierać pozytywne aspekty tradycji komunistycznej i je eksploatować. Naszym celem jest stworzenie socjalizmu na miarę XXI wieku” – w tym momencie uświadamiam sobie, że mój rozmówca po prostu recytuje manifest partii.

Od Hugo Chaveza po Evo Moralesa

Nasza rozmowa schodzi na temat nadużyć generowanych przez obecnie panującą kapitalistyczną wizję świata i marzeń o symbiozie społecznej i prawach obywatelskich. Z błyskiem romantyzmu w oku, Alexandros przywołuje model polityczny realizowany w Ameryce Łacińskiej przez Hugo Chaveza i Evo Moralesa. Jednak skąd w 2014 roku w tak młodej osobie tęsknota za socjalizmem? „W dzisiejszych czasach wielu młodych ludzi posiada dobrą edukację i umiejętności, które mogłyby być wielopłaszczyznowo wykorzystane. Potencjał, który w nich tkwi jest ogromny. A ten nowy rodzaj socjalizmu, o którym mówimy, miałby być oparty właśnie na tej edukacji i umiejętnościach” – tłumaczy Alexandros.

Kryzys gospodarczy i obecna sytuacja w Grecji mają silny wpływ na to, jak działa Neolaia SYRIZA. „Zanim SYRIZA przekształciła się w partię polityczna, była ruchem” – objaśnia Alexandros. Aktywiści są jak mięśnie 

w organizmie partii i co roku wspierają działanie ugrupowania składką członkowską. Organizacja SYRIZY opiera się na modelu hybrydowym. W Atenach ma swoją siedzibę kierownictwo partii, natomiast w innych miastach Grecji, na przykład w Thessalonikach i Patras, znajdują się jej oddziały lokalne. „Próbujemy stworzyć strukturę bardziej horyzontalną i powołać alternatywną platformę informacyjną w języku angielskim, z której mogliby korzystać ludzie, którzy nie znają greckiego” –mówi Alexandros. Każdy aspekt życia organizacji jest kontrolowany przez radę rówieśniczą. „Nie potrzebujemy dużo pieniędzy, przydają nam się one jedynie, gdy organizujemy festiwale” – dodaje.

„Tylko radykalizm może coś zmienić”

Do kampusu uniwersyteckiego docieramy dokładnie w momencie, gdy aktywiści kończą przygotowania do festiwalu. Cztery dni muzyki, kultury i zabawy zostanie uwieńczone przemówieniem Tspirasa i europejskich sojuszników partii: Maurizio Landini z FIOM (włoskiej Federacji Pracowników Przemysłu Metalurgicznego) i Pablo Iglesiasa z hiszpańskiej partii Podemos. 

Opócz akcentów europejskich obecne są jedna również elementy typowo greckie: od muzyki Vassilisa Tsitsanisa po przepyszne pieczone souvlaki. Po całym parku porozstawiane są pawilony, w których odbywają się warsztaty tematyczne, debaty, wystawy i niewielkie targi pracy. Wszędzie dostrzec można standy, jak na przykład ten dedykowany Palestynie.

Wolontariusze uwijają się jak w ukropie. „Jeśli chcemy być unikalni, musimy dać z siebie wszystko. Nie jesteśmy najlepsi, nie mamy wyłączności na prawdę. Chcemy, żeby ludzie do nas przychodzili, chcemy im pokazać, co robimy” – tłumaczy 20-letni Kiriakos, z którego emanuje radość z uczestnictwa w pozytywnej i wzniosłej idei. „W takich czasach, jakich teraz doświadczamy musisz być radykalny, bo tylko radykalizm może coś zmienić”.

Zoon Politikon

Kiedy na festiwal zaczynają docierać pierwsi goście, słońce chyli się już ku zachodowi. Z jego barwą konkuruje purpura dominująca na jednym ze standów. „To kolor eurokomunizmu – rewolucji społecznej, ekologicznej i feministycznej” – objaśnia Aliki, członkini rady głównej Neolai SYRIZY. „Dużo energii poświęcamy pracom nad polityką gender” – ciągnie dalej, pokazując mi przy okazji specjalną wystawę poświęconą feminizmowi. Impreza zaczyna się rozkręcać i w tłumie dostrzegam starsze osoby, z nostalgią wzdychające za latami 60. Cztery dni to za mało, by z całą dokładnością nakreślić portret nowego pokolenia Greków z radykalnej lewicy, jednak wystarczająco, by móc przytaknąć Arystotelesowi, który opisał swoich rodaków jako „zwierzęta polityczne”.

Artykuł jest częścią edycji specjalnej poświęconej Atenom i został zrealizowany w ramach projektu Cafebabel „EU In Motion” sponsorowanego przez Parlament Europejski oraz fundację Hippocrène.