Polityka

Niemcy i Turcja - partnerstwo dla pokoju

Artykuł opublikowany 2 maja 2007
Artykuł opublikowany 2 maja 2007
Turcja jest oficjalnym partnerem Niemiec podczas targów przemysłowych w Hanowerze 16 kwietnia - czy jest w tym głębsze znaczenie?

Premier Turcji Recep Tayyip Erdoğan, utrzymujący się na stanowisku od dwóch kadencji, ma spotkać niemecką kanclerz Angelę Merkel podczas Hanowerskich Targów Przemysłowych, które odbywają się między 16 a 20 kwietnia. Jego wizyta w Niemczech ma miejsce w tym samym dniu, w którym jego partia, mająca islamistyczne korzenie Sprawiedliwość i Rozwój (AKP), ogłosi nazwiska swoich kandydatów na nadchodzące w maju tureckie wybory prezydenckie (jego kandydatura pozostaje w dalszym ciągu nieoficjalna).

Na zachód od niemieckiej granicy konserwatywny kandydat Nicolas Sarkozy wygląda na przygotowanego do przejścia przez pierwszą rundę wyborów zaplanowaną na 22 kwietnia. Sytuacja, w której lider UMP zostałby anty-Europejskim protekcjonistą nadającym kierunek UE w 2008, połączona z odejściem popierającego sekularyzm tureckiego prezydenta Ahmeta Necdeta Sezera, jest potencjalnie niebezpieczna. Nie wiadomo, czy implikacje dla przyszłości Turcji w Europie będą wynikały z przebiegu drugiej połowy roku 2007. Jak na razie, z ekonomicznego i kulturowego punktu widzenia, relacje między Turcją a innymi krajami Unii są pozytywne.

Klein, rzecznik prasowy targów twierdzi, że wizyta Erdogana "nie jest aż tak przypadkowa". Po pierwsze, wystawa odbywa się w kwietniu każdego roku, podczas gdy kandydatura Turcji jako państwa partnerskiego jest rozważana przez niemieckie instytucje rządowe już od dwóch lat. "Oczywiście, przez ostatnie trzy lata sama Turcja była tematem politycznych dyskusji", komentuje Klein. "Jest jednym z najważniejszych państw w i dla Europy; krajem przed którym rozpościera się jedna z najjaśniejszych wizji przyszłosci".

Państwo "europejskie"

Targi w Hanowerze, gdzie prezentuje się 6 000 wystawców i w których uczestniczy 60 państw, są jedną z najważniejszych tego typu imprez na świecie. Wystawa ma ważne sektory, takie jak automatyzacja przemysłowa, mikrotechnologia i energia. Ze stałym wzrostem gospodarczym na poziomie 8% rocznie, Turcja może mieć wielkie znaczenie jako dostawca energii. Imponujące jest to, że poprzednimi krajami partnerskimi wystawy były Indie (2006) - obecny światowy lider konkurencyjności ze swoim przemysłem technologicznym i Rosja (2005), kluczowy eksporter ropy naftowej do Europy.

"Ropa naftowa" to również słowo-klucz dla Turków. Rurociąg, który transportuje milion litrów ropy dziennie z Kaukazu do Morza Śródziemnego został przekształcony w korytarz energetyczny w Turcji, pozwalając Europie przybliżyć się o cal do wygrania w wyścigu z Rosją i Irakiem. Premier Erdogan chce grać tą kartą. Pod koniec marca, zadeklarował, że "jeżeli enrgia jest problemem, to Turcja jest rozwiązaniem". Europa importuje obecnie 60% zużywanej energii, według danych zawartych w Zielonej Księdze Energii. A Unii Europejskiej drżą jeszcze ze strachu kolana, odkąd rosyjski Gazprom zdecydował się na monopol państwowy w styczniu 2006, zakręcił kurek Ukrainie i zostawił Niemcy bez światła.

Reformy narzucone Turcji w ramach wymogów akcesyjnych sprawiły że biznes, prywatyzacja i handel z UE kwitną. Niemiecki ambasador w Ankarze zapewnia, że bezpośrednie inwestycje jego państwa w Turcji wzrosły o 20% od zeszłego roku. Niemcy są nie tylko ważnym krajem importowym dla Turcji, ale także jednym z ich najlepszych kupców (14% eksportu), według statystyk Instytutu Handlu Zagranicznego.

Praca nad relacjami kulturalnymi

Rozwój ekonomiczny jest oczywiście pozytywną tendencją, ale co z innymi ważnymi problemami, z jakimi zmaga się kraj aspirujący do znalezienia się w granicach Unii? "W niemieckich gazetach nie mówi się już tak naprawdę o wejściu Turcji do UE", mówi Aydan Oezeguz. Ta 39-letnia pół-Turczynka, pół-Niemka jest współzałożycielką obecnie zlikwidowanego turecko-niemieckiego programu dla prywatnej, niezależnej Fundacji Koerber z bazą w Hamburgu. Opisuje ona zachowanie Brukseli w stosunku do Turcji jako "teatralne" i przyznaje, że na ten temat panuje cisza podczas niemieckiej prezydencji w UE. "Dialog taki, jakim widzimy go dziś, nie jest szczery", zauważa Oezuguz. "Jeżeli chcielibyśmy, aby Turcja zbliżyła się do nas bardziej, to już miałoby to miejsce. Zdaje się, że szukamy powodów - jak na przykład Islam - aby oddalić się od rzeczywistości członkostwa Turcji. Ale przecież nowe państwa członkowskie też wykazują różnice kulturowe, tylko że na ich temat nie rozmawiamy".

Jeśli chodzi o sprawy kultury, krytykuje ona fakt, że Europejczycy są "słabo poinformowani". Inny turecko-niemiecki program organizowany przez nią to Hambourg-Prize, który nagradza indywidualne tureckie inicjatywy w Niemczech. W pierszym konkursie, grupa turecko-niemieckich przedsiębiorców zyskała sławę znajdując pracę dla młodych ludzi w Hamburgu.

Tymczasem hanowerskie targi wystartują 19 kwietnia opisując swojego najdalej wysuniętego na południe sąsiada jako "kraj, który oferuje nadzwyczajne możliwości rynkowe i potencjał wzrostu". Turcja i Niemcy świętują dwudziestolecie owocnych relacji ekonomicznych, rozkwit programów mających na celu rozwijanie wzajemnej znajomości kultur i czerpanie korzyści z ich geograficznego położenia. Chmury spowijające sprawę przyłączeniaTurcji do UE przejaśnią się lub zagęszczą w zależności od tego, jakie będą wyniki majowych wyborów prezydenckich w Turcji i we Francji.