Polityka

Niepodległość: takiego zakładu w Szkocji jeszcze nie było

Artykuł opublikowany 2 grudnia 2014
Artykuł opublikowany 2 grudnia 2014

W referendum niepodległościowym Szkocji chodzi o coś o wiele więcej, niż historia, sentyment i poczucie odrębności. Stawką jest tu również broń atomowa, nafta i dużo, dużo pieniędzy.

*Artykuł powstał przed referendum niepodległościowym w Szkocji.

Choć UKIPowi z Nigelem Farage'em na czele udało się zdobyć ze szkockiej listy jeden mandat w europarlamencie, konserwatywnej partii daleko do obalenia Szkockiej Partii Narodowej pod przewodnictwem Alexa Salmonda. UKIP musiał zadowolić się 10,5% poparciem, podczas gdy na SPN głosowało 29% wyborców. Choć to dobry wynik, nie zadowala w jednakowym stopniu, co ten uzyskany podczas szkockich wyborów powszechnych w 2011 roku, kiedy partia zdobyła 53,5% mandatów. Ten chwilowy spadek formy SPN może negatywnie rzutować na długoterminowe cele partii, a są nimi podkreślenie różnic między Szkocją i pozostałymi członkami Zjednoczonego Królestwa oraz uzyskanie niepodległości Szkocji. Zarówno Szkoci, jak i Brytyjczycy zadają sobie mnóstwo pytań na temat przyszłości tej ostatniej w przypadku oddzielenia się od UK. Najlepszym sposobem na to, by przekonać się o niepokojach w narodzie jest wybrać się do baru i posłuchać, co mówią ludzie.

Najczęściej drążonymi tematami są: możliwość zmiany waluty w Szkocji, eksploatacja pól naftowych na Morzu Północnym, i przyszłość pocisków nuklearnych Trident z bazy Clyde brytyjskiej marynarki wojennej. Niepokoje dotyczą również typu państwa opiekuńczego, którym stanie się Szkocja po uzyskaniu niepodległości. Jak będzie funkcjonował system edukacji? Jak ułożą się przyszłe stosunki z Unią Europejską? W dążeniu do niepodległości nie ma miejsca na stare klisze z hag­gis, whisky i kobzą w rolach głównych. Tu chodzi o geopolitykę i ekonomię.

Energia nuklearna, waluta i nafta

Spotykamy się z Lindą Fa­bia­ni, posłanką Szkockiej Partii Narodowej i członkinią Referendum Scot­land Bill Com­mit­tee (komisji w szkockim parlamencie, która odpowiedzialna jest za referendum niepodległościowe). Przed chwilą uczestniczyła w debacie na temat reformy szkockiego systemu prawnego. José Manuel Bar­roso, były przewodniczący Komisji Europejskiej wyraził niepokój na temat przyszłości Szkocji w UE jako niepodległego państwa. Inni uczestnicy debaty nie wyrazili żadnych obaw, twierdząc, że będzie to możliwe jeśli Szkocja oficjalnie zgłosi swoją kandydaturę do UE i strefy euro.

„Funt szterling jest nie tylko szkocka walutą, lecz również walutą obowiązującą w Anglii, Północnej Irlandii i Walii” – mówi Fabiani, podkreślając jednocześnie, że dla SPN najbardziej korzystnym rozwiązaniem byłoby utrzymanie funta w ramach unii monetarnej z resztą wyżej wymienionych krajów. Uzyskanie niepodległości implikowałoby dla Szkocji konieczność przeprowadzenia negocjacji z premierem Zjednoczonego Królestwa Davidem Cameronem i brytyjskimi bankami. A ani Cameron, ani banki nie są szczególnie zadowolone z separatystycznych zapędów Szkocji.

Jednym z największych dążeń Alexa Salmonda jest usunięcie brytyjskiej broni atomowej z terytorium Szkocji. „Jesteśmy przeciwnikami broni atomowej i kropka” – tłumaczy Fabiani. „Narzucono nam ich obecność na naszym terytorium, ale będą musiały zostać usunięte”. Pociski nuklearne Trident ulokowane są około 40 kilometrów na zachód od Glasgow. Jednak inny kluczowy argument za niepodległością Szkocji znajduje się bardziej na północ, w morzu. Szkocki rząd robi wszystko, co w jego mocy, by przedstawić Szkocję jako niezależnego i prężnego producenta ropy naftowej, którym zamierza wkrótce zostać. Krytyków tych zapędów jednak nie brakuje. The Times opublikował dane sugerujące, że „dochody generowane przez przemysł naftowy od pewnego czasu ulegają zmniejszeniu i wygląda na to, że ich ostateczna wysokość uplasuje się na poziomie o wiele niższym niż przewiduje rząd Szkocji”.

Jestem za, a nawet przeciw

„Prasa od początku przewidywała negatywny wynik. Jednak niektórzy analitycy, jak na przykład Nicola McEwen, dyrektor Eco­nomic and So­cial Re­search Coun­cil (ESRC) na Uniwersytecie w Edynburgu, zawsze podkreślała, że kampania niepodległościowa zawsze była bardzo widoczna na portalach społecznościowych. Nawet szesnastolatkowie, którzy mają obywatelstwo któregoś z europejskich członków Wspólnoty Narodów mieli prawo do głosu, a internet był w ich przypadku bardzo ważnym medium. Według sondaży, przeciwnicy odłączenia się Szkocji od królestwa zawsze byli w większości. Referendum to jednak nie definitywny koniec batalii. „Podczas trzech miesięcy wszystko może się zmienić, zwłaszcza, że Yes­sco­tland ma przewagę w środkach finansowych i organizacji” – ocenia Toni Giu­liano, koordynator grup sektorowych w Yes­sco­tland

Ocenia, że komitetów organizacji jest na terytorium szkockim ponad 250, a kampania o niepodległość Szkocji to „największa kampania w historii na tym terytorium”. Można spokojnie powiedzieć, że przeciwnicy niepodległej Szkocji w dużym stopniu opierają swoje argumenty polityczne na przekazie emocjonalnym. Zdaniem Nicoli McEwen kampania Bet­ter­to­gether kuleje, bo nie ma lidera i skupia się prawie wyłącznie na cenie, jaką zapłacić trzeba będzie za niepodległość. Nie ma w niej miejsca na pozytywny przekaz. Szkoccy separatyści z większą łatwością przekazują natomiast emocje przy pomocy pozytywnych taktyk. McEwen tłumaczy również, że więcej mężczyzn niż kobiet skłania się ku niepodległości i że w grupie niezdecydowanego elektoratu jest więcej kobiet.

Takiego zakładu jeszcze nie było

Z okazji referendum bukmacher Lad­brokes zorganizował specjalne zakłady pieniężne. Jeśli Szkocja zostanie w U.K, grający otrzymają zainwestowana w zakład sumę pomnożoną przez 1,29, jeśli zaś z niego wystąpi – pomnożoną przez 3,75. Kolejny bukmacher – William Hill – proponuje z kolei stawkę 1,33 na finalny wynik na „tak” i 3,25 na wynik na „nie”, przyjmując również zakłady dotyczące frekwencji i waluty, która będzie obowiązywała w Szkocji po referendum. William Hill podaje także, że 52% grających postawiło n „nie”, a 48% na „tak”. Pewien 50-letni Szkot z Glasgow postawił 200 000 funtów przeciwko niepodległości, co powszechnie nazywane jest największym zakładem politycznym w historii. Całą debata poświęcona niepodległości Szkocji przypomina zakłady bukmacherskie. Czy Szkocja i jej 5,2 miliona mieszkańców odłączą się od Zjednoczonego Królestwa? Jak wielka będzie zaistniała w efekcie odpowiedzialność ekonomiczna i polityczna? I przede wszystkim – czy w przypadku przegranej będzie to ostatnie niepodległościowe referendum w Szkocji?

Artykuł jest częścią edycji specjalnej poświęconej Edynburgowi i został zrealizowany w ramach projektu Cafebabel „EU In Motion” sponsorowanego przez Parlament Europejski oraz fundację Hippocrène.